Oglądasz wiadomości wyszukane dla słów: policjant konny

tajniacy w autobusach


Czyzby w koncu ktos postanowil wziasc sie za kieszonkowcow
 i nieuczciwych kanarow?
W dzisiejszym "Zyciu" pisza o tym, ze na ulice Warszawy (a wlasciwie do
autobusow i tramwajow[tramwaji?]) ma wyjsc ok 1000 policjantow po cywilnemu
(4 osobowe patrole: 3 mlodych i 1 doswiadczony policjant), ktorych zadaniem
ma byc po pierwsze: nie wyrozniac sie z tlumu,
 a po drugie walczyc z lapowkarstwem
kanarow, z kieszonkowcami, wyrywaniem kobietom torebek i napadom na kobiety w
samochodach.
Jak dla mnie bomba - o ile tylko ci policjanci sami sie nie skorumpuja:

Ever


Tak naprawdę, to ci policjanci zamiast być w autobusach i tramwajach
będą
siedzieli gdzieś na melinach i pili wódkę.
Na moim osiedlu ostatnio zauważyłam patrol konny...tzn pod moim blokiem
z samego
rana obudził mnie okropny stukot....Wyjrzałam przez okno a tu policja na
koniach
kieruje się na spacerek do parku !...Zamiast wjechać na tych koniach pod
sklep
spożywczy i pozgarniać wszystkich pijaków, którzy tam ciągle urzędują
oni sobie
robią relaksacyjne przejażdżki....Miłą mają pracę.

----
Kaja

 » 

Humor ;)

na skrzyżowaniu na światłach stal konny policjant. Za nim zatrzymał się dzieciak, na nowiutkim, błyszczącym rowerku.
- Ładny rower! - Mówi policjant ; Dostałeś go od Mikołaja?
- Taaaakk...
- To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby ci przyniósł lampkę powiedział policjant i wypisał dzieciakowi mandat za "brak świateł"
Dzieciak wziął mandat i powiedział:
- Ładny koń. Dostał pan go od Mikołaja?
Rozbawiony policjant odpowiedział.
-To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dal mu ch..a miedzy nogami, zamiast na grzbiecie!

----------------------------------------------------------------------------------------------------

Przychodzi koleś do okulisty i zaczyna sie rozbierac...
-Zaraz, zaraz! Ale pan jest u okulisty!
-Spokojnie... zaraz panu wszystko wytłumacze...
Rozbiera sie do konca, zdejmuje gacie, wypna tyłek i pyta okulisty:
-Widzi pan ten rów?
-Widze.
-A widzi pan te włosy?
-No, widze.
-A widzi pan te kulki na tych włosach?
-Tak.
-No to teraz wszystko panu wyjaśnie... Jak odrywam sobie te kulki to łzawią mi oczy...

Ilu nas jest?

Nie bylbym tego taki pewien.
Organa sa w tej chwili tak rozpanoszone i tak pewne siebie, ze niczego nie mozna zagwarantowac.
Poza tym wskazniki by sie im podniosly (o IQ nie ma co marzyc),
bo latwiej wsadzic kogos za nielegalne posiadanie i uzywanie niz rzeczywistego bandziora aresztowac. No i bezpieczniej, rzecz jasna bez ryzyka.
Nie zapominajmy o przedawnieniu. Przestepstwo (a nielegalne posiadanie broni nim jest) moze byc scigane i karane nawet pare lat po zaistnieniu.
Zalezy wszystko od paragerafu.
A nasze prawo o 1850 roku jest krocej niz 2 lata dopiero.
Ja bym nie ryzykowal.
Poza tym znajac niektorych funkcjonariuszy.....
To moze dowcip na temat?
... park, patrol konny policji...
...alejka, rowerek, dzidzius jedzie sobie....
Policjant zatrzymuje sie i pyta skad ten rowerek.
A od Sw Mikolaja dostalem - mowi malec.
To na drugi rok popros Sw Mikolaja by ci dal dzwonek i swiatelko - mowi policjant i wypisuje mandat...
Malec patrzy na policjanta, na konia i pyta o pochodzenie zwierzecia.
A ja tez mam konia od Sw Mikolaja - odpowiada niebieski.
a malec - to popros w przyszlym roku Mikolaja by ci dal takiego co ma
chu..a pod brzuchem a nie na grzbiecie.

Śmiech to zdrowie #2

http://img208.imageshack....76757153uy9.jpg

może ktoś mieszka w jednej z tych hmmm... wsi chyba

Na skrzyżowaniu na swiatłach stał konny policjant. Za nim zatrzymał się dzieciak, na nowiutkim, błyszczacym rowerku.
-Ładny rower! - mówi policjant - dostałeś go od Mikołaja?
-Taaaakk
-To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby Ci przyniósł lampkę - powiedział policjant i wypisał dzieciakowi mandat za brak swiateł. Dzieciak wział mandat, popatrzył i mówi:
-Ładny koń, dostał go Pan od Mikołaja?
-Hehe, tak, tak - odpowiedział rozbawiony policjant.
-To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu ch**a między nogami, a nie na plecach!

 » 

Coś mocnego...

Na skrzyżowaniu na swiatłach stał konny policjant. Za nim zatrzymał się dzieciak, na nowiutkim, błyszczacym rowerku.
-Ładny rower! - mówi policjant - dostałeś go od Mikołaja?
-Taaaakk.
-To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby Ci przyniósł lampkę - powiedział policjant i wypisał dzieciakowi mandat za brak swiateł. Dzieciak wział mandat, popatrzył i mówi:
-Ładny koń, dostał go Pan od Mikołaja?
-Hehe, tak, tak - odpowiedział rozbawiony policjant.
-To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu ch**a między nogami, a nie na plecach!


dowcipy i inne smieszne rzeczy

> > > Na skrzyzowaniu na swiatlach stal konny policjant. Za nim zatrzymal
> > > sie dzieciak, na nowiutkim, blyszczacym rowerku.
> > > - Ladny rower! - Mówi policjant, - dostales go od Mikolaja?
> > > - Taaaakk
> > > - To w przyszlym roku powiedz Mikolajowi, zeby Ci przyniósl lampke,
> > > powiedzial policjant i wypisal dzieciakowi mandat za brak swiatel
> > > Dzieciak wzial mandat i powiedzial:
> > > - Ladny koń, dostal Pan go od Mikolaja?
> > > Rozbawiony policjant odpowiedzial tak, tak.
> > > - To w przyszlym roku niech Pan powie Mikolajowi, zeby dal mu chu**
> > > miedzy nogami, a nie na grzbiecie !

Dowcipy Rasistowskie, sexistowskie, niemoralnie itp

Na skrzyzowaniu na światłach stał konny policjant. Za nim
zatrzymał się dzieciak, na nowiutkim, blyszczacym rowerku.
- ladny rower! - mówi policjant - dostałeś go od Mikolaja?
- Taaaakk...
- To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby ci przyniósl
lampke powiedział policjant i wypisał dzieciakowi mandat za "brak
swiatel"
Dzieciak wziął mandat i powiedział:
- ÂŁadny kon. Dostal pan go od Mikolaja?
Rozbawiony policjant odpowiedzial: tak.
- To w przyszlym roku niech pan powie Mikolajowi, zeby dal mu
członek między nogami, zamiast na grzbiecie!

Tofcipy

ten mi wystarczy i tak dlugo sie go czyta

Na skrzyżowaniu na swiatłach stał konny policjant. Za nim zatrzymał się dzieciak, na nowiutkim, błyszczacym rowerku.
-Ładny rower! - mówi policjant - dostałeś go od Mikołaja?
-Taaaakk
-To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby Ci przyniósł lampkę - powiedział policjant i wypisał dzieciakowi mandat za brak swiateł. Dzieciak wział mandat, popatrzył i mówi:
-Ładny koń, dostał go Pan od Mikołaja?
-Hehe, tak, tak - odpowiedział rozbawiony policjant.
-To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu ch**a między nogami, a nie na plecach!

Policja na żywych koniach

17 maja organizowałem zawody w kolarstwie górskim w okolicy Jeziora Szmaragdowego. Jak zapewne wiecie teren jest wyjątkowo pofałdowany i znakowanie trasy dla kolarzy jest fajną zabawą. Oczywiście przed zawodami występuję o niezbędne pozwolenia do leśników. Wsiadam w Patrola i cały dzień znakuję trasę (sobota wieczór i niedziela od świtu) wieszam taśmę i stawiam znaki kierunkowe. Zwijanie trasy - niedziela wieczór i poniedziałek po południu. No i właśnie w poniedziałek około godziny 17.30 zjeżdżałem
bardzo powoli z pewnej górki gdy nagle usłyszałem jakiś dziwny hałas i krzyki. Był to tętent koni i nawołujący policjant "PROSZĘ SIĘ ZATRZYMAĆ"
Był to patrol konny w sile - pani policjantka (ładna i miła), pan policjant (stanowczy ale przyjemny) no i dwa konie (rasy nieznanej).
Zajechali mi drogę (pełen "łestern") i musiałem się gęsto tłumaczyć bo nie miałem ze sobą pozwolenia. Może i dobrze, że nie wziąłem tych papierów. Potem w domu dokładnie analizując przedmiotowe pozwolenie okazało się, że w tym miejscu nie mogłem wjechać samochodem

bilet na godskitchen

ja chce a czy ty czasem nie wygrałeś zapro na soundtropolis w zeszłym roku?

łapaj
Na skrzyzowaniu na swiatlach stal konny policjant.
Za nim zatrzymal sie dzieciak, na nowiutkim, blyszczacym rowerku.
- Ladny rower! - Mówi policjant, - dostales go od Mikolaja?
- Taaaakk...
- To w przyszlym roku powiedz Mikolajowi, zeby ci przyniósl lampke,
powiedzial policjant i wypisal dzieciakowi mandat za 'brak swiatel'.
Dzieciak wzial mandat i powiedzial:
- Ladny kon. Dostal pan go od Mikolaja?
Rozbawiony policjant odpowiedzial tak.
- To w przyszlym roku niech pan powie Mikolajowi,
zeby dal mu c.h.u.j.a miedzy nogami, zamiast na grzbiecie

Oczywiście ten dowcip jest też w dziale humor

Najlepszy znany Wam kawał .

Wchodzi Eskimos do knajpy:
- Whiski proszę!
- Z lodem? - pyta barman
- Nie wkur**aj mnie!
-------------------------------------------
na skrzyżowaniu na światłach stal konny policjant. Za nim zatrzymał się dzieciak, na nowiutkim, błyszczącym rowerku.
- Ładny rower! - Mówi policjant ; Dostałeś go od Mikołaja?
- Taaaakk...
- To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby ci przyniósł lampkę powiedział policjant i wypisał dzieciakowi mandat za "brak świateł"
Dzieciak wziął mandat i powiedział:
- Ładny koń. Dostał pan go od Mikołaja?
Rozbawiony policjant odpowiedział tak.
-To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dal mu ch..a miedzy nogami, zamiast na grzbiecie!
--------------------------------------------------
Polaka Ruska i Niemca złapał Diabeł i mówi:
- Mam dla was trzy zadania:
1) Przejść przez most pod obstrzałem.
2) Przywitać się z niedźwiedziem podając mu rękę (uścisnąć łapę).
3) I zgwałcić bardzo stara i sprytna Indiankę.
Popatrzeli po sobie zdziwieni i postanowili podołać tym zadaniom.
Pierwszy poszedł Rusek, lecz udało mu się dojść tylko do polowy mostu.
Drugi poszedł Niemiec, przeszedł most, lecz gdy wszedł do klatki niedźwiedzia, on go wystraszył.
Następnie poszedł Polak, przeleciał przez, most wpada do klatki, a tam jak nie zacznie się kotłować.
Ale po jakiejś godzinie z klatki wychodzi zziajany, zdyszany i podrapany Polak i pyta:
- Ty diabeł to gdzie jest ta Indianka której mam podać łapę ?
-----------------------------
Jkc jeszcze cos wrzuce;p

Dowcipy i kawały =)

Andrzej Lepper złożył skargę do Rzecznika Praw Obywatelskich.
Nie został wpuszczony do Media Markt.

Na skrzyżowaniu na światłach stał konny policjant.
Za nim zatrzymał sie dzieciak, na nowiutkim, błyszczącym rowerku.
- Ładny rower! - Mówi policjant, - dostałeś go od Mikołaja?
- Taaaakk...
- To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby ci przyniósł lampkę,
powiedział policjant i wypisał dzieciakowi mandat za 'brak swiateł'.
Dzieciak wział mandat i powiedział:
- Ładny koń. Dostał pan go też od Mikołaja?
Rozbawiony policjant odpowiedział, że tak.
A dziecko na to:
- To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu ch...
między nogami, zamiast na grzbiecie!


KAWAŁY ;)

....Policjant pyta kierowcę:
- Imię?
- Zenek.
- Nazwisko?
- Kiełbasa.
- Adresik?
- To oryginalny, Adidasa.

Policjant zatrzymał do kontroli kierowcę.
Trzymając w ręce prawo jazdy, stwierdził:
- Tu jest napisane, że pan musi prowadzić w okularach.
- Tak, panie sierżancie, ale ja mam kontakty.
- Mnie tam, proszę pana, nie interesuje, kogo pan zna, skoro łamie pan prawo.

Żona ZOMO-wca (oops, funkcjonariusza służby prewencyjnej) zażyczyla sobie na rocznicę ślubu buty z krokodyla. Więc ten wybrał się do Egiptu. Po powrocie opowiada o zdarzeniu kolegom w pracy:
- Poszedłem nad ten Nil, szukałem, szukałem, szukałem, aż wreszcie znalazłem krokodyla. Wyskoczyłem z krazków, dopadłem gada, pała, gaz, pała, gaz, pała, gaz. Wreszcie krokodyl padł. Odwracam go do góry nogami i...
- No i co?!!!
- Nic. Bez butów był, skur..syn!

Na skrzyżowaniu na światłach stał konny policjant. Za nim zatrzymał się dzieciak, na nowiutkim, błyszczacym rowerku.
- Ładny rower! - mówi policjant - dostałeś go od Mikołaja?
- Taaaakk
- To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby Ci przyniósł lampkę - powiedział policjant i wypisał dzieciakowi mandat za brak świateł. Dzieciak wziął mandat, popatrzył i mówi:
- Ładny koń, dostał go Pan od Mikołaja?
- Hehe, tak, tak - odpowiedział rozbawiony policjant.
- To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu ch**a między nogami, a nie na plecach!

średniowieczne ustrojstwa itd en-pl

Hej




[...]

Przy okazji może pomożecie mi rozjaśnić parę innych wątpliwości, please:

1. Sergeant
Słówka mi brakło, bo przecież nie sierżant :)


Czasami to tak tłumaczą, ale głupio brzmi.


- A tenant on a nobleman's estate below the rank of a knight who owed
military service to his lord by reason of the land he held from him. Such
men, with the knights, made up the main body of the troops. The term
soldier, i.e. a man who serves in the army for pay, would not be a proper
equivalent.


(Żołnierz) zaciężny (nie mylić z najemnym), zbrojny, knecht (pieszy),
pocztowy (konny, od poczet).
Nazwa jest dość szeroka, np. "sergeant de ville" to mniej więcej tyle,
co współczesny policjant.
Słowo "sergeant" nie zawsze implikuje "szlachectwo", a w kulturze
śedniowiecznej lenga d'oc to byłbym bardzo ostrożny.
To jest Twój dokładny kontekst czy jakaś znaleziona definicja ?

I przy okazji - co to "sergeant-at-arms" ?


Na pewno nie "woźny" :)

("The sergeant-at-arms who had been responsible for the killing of
two inquisitors...", żadnych więcej szczegółów)


Maj 1242 w Avignonet ?
O którego z nich dokładnie chodzi ?
Bo ten kokretny to mógł nie być "serjant" ino "senher faiditz" tzn.
rycerz wyrzucony z dziedzictwa przez Francuzów.

2. Koty vel wineje  - ale nie ogoniaste z orszaku Zdrówkota :)


Mkrniau.

Zdrówkot
GG

Dowcipy, "kawały"- na luzie ;)

Warszawa. Korek na Jerozolimskich, do jednego kierowcy odzywa się drugi:
- "Słuchaj, porwali prezydenta Kaczyńskiego, żądają 100 000 000 złotych, albo inaczej obleją go benzyną i podpalą. Robimy właśnie zbiórkę..."
- "Tak? A po ile dają inni kierowcy?"
- "No tak po 2 - 3 litry."
......................................................................................................................................

Ulicą idzie dwóch policjantów. Z naprzeciwka wychodzą dwie prostytutki.
Policjant mówi do policjanta:
- Popatrz, to ta ze stalową cnotą.
Prostytutka do prostytutki:
- Patrz, ten co nie zaczekał, aż ściągnę rajstopy.

......................................................................................................................................

Idzie czerwony kapturek przez las, patrzy a tam w krzakach siedzi wilk.
Podchodzi do wilka i pyta sie:
- Wilku czemu masz takie wielkie oczy?
- Nie wiedzisz że sram?
.....................................................................................................................................

Jedzie facet samochodem. Obok siedzi żona. Dopuszczalna prędkość 100 km/h.
Facet jedzie mniej więcej z tą prędkością. Nagle żona rozpoczyna monolog:
- Już Cię nie kocham. Po dwunastu latach po ślubie chcę rozwodu.
Mąż nic nie mówi tylko przyspiesza do 110 km/h. Żona mówi dalej:
- Pokochałam twego najlepszego przyjaciela - Kazia.
Mąż nic nie mówi tylko dalej przyspiesz do 120 km/h.
Żona przystępuje do rozważania warunków rozwodu:
- Chcę dzieci!
Mąż nic nie mówi tylko przyspiesza do 130 km/h.
- Chcę dom i samochód!
Mąż dalej nic nie mówi ale przyspiesza do 140 km/h.
- Chcę aby wszystkie karty kredytowe i akcje był na moje nazwisko.
Mąż dalej nic nie mówi ale przyspiesza do 150 km/h.
- A czego ty chcesz?
- Ja już mam wszystko co mnie potrzeba!
Mąż przyspiesza do 200km/h.
- A co masz?!
Mąż skręca na przeciwny pas jezdni i cedzi przez zęby:
- Poduszkę powietrzną!!!

.....................................................................................................................................

BMW najechało na wóz konny. Wysiada dresiarz. Patrzy a tu koń leży cały zakrwawiony, ledwo oddycha... Gościu wyjął pistolet przyłożył mu do głowy i strzelił. Podchodzi do woźnicy i pyta:
- A pan jak sie czuje?
- A ja to lepiej niż przed wypadkiem!

.....................................................................................................................................

HUMOR

obóz koncentracyjny - zatrzymani są tam Polacy i żydzi. Przychodzi Niemiec, staje na środku i mówi: "dziś Polacy zagracie swój ostatni mecz w piłkę nożną na polu minowym"
Żydzi zaczynają się śmiać z Polaków a Niemiec kończy: "..ale za ty wy, żydzi skosicie tam trawę przed meczem.."

Ulubiony samochód żydów:
Gazik
Ulubione ubranie:
Jedwabne

Na skrzyżowaniu na światłach stał konny policjant. Za nim zatrzymał się dzieciak, na nowiutkim, błyszczącym rowerku.
-Ładny rower! - mówi policjant - dostałeś go od Mikołaja?
-Taaaak
-To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby Ci przyniósł lampkę - powiedział policjant i wypisał dzieciakowi mandat za brak świateł. Dzieciak zabrał mandat, popatrzył i mówi:
-Ładny koń, dostał go Pan od Mikołaja?
-Hehe, tak, tak - odpowiedział rozbawiony policjant.
-To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu ch**a między nogami, a nie na plecach!

Szło sobie wredne prosiątko lasem i spotkało liska.
- Cześć, prosiątko! - zawołał przyjaźnie lisek.
- Sp*erdalaj, ryży popaprańcu - odkrzyknęło prosiątko i poszło dalej. Spotkało wilka.
- Witaj, prosiątko. Co słychać?
- Wal się na ryj, siwy p*erdolcu - krzyknęło prosiątko i pomaszerowało. Spotkało wróżkę.
- Czego? - warknęło. Wróżka uśmiechnęła się życzliwie.
- Och, jakie ty jesteś niegrzeczne - zachichotała. - Dlatego zamiast trzech spełnię tylko dwa twoje życzenia. Mów.
Prosiątko natychmiast odparło:
- Je*nij mi tu taki rów, trzy na dwa na pięć metrów, wypełniony po brzegi gównem.
- Jak sobie życzysz. - [Blą!] - A drugie życzenie?
- A teraz to żryj!

Na biwaku w namiocie Bolek do Lolka przed snem:
-Lolek walisz konia?
-no!
-to wal swojego!

Coś mocnego...

Porcja kawałów:

Na skrzyżowaniu na swiatłach stał konny policjant. Za nim zatrzymał się dzieciak, na nowiutkim, błyszczacym rowerku.
-Ładny rower! - mówi policjant - dostałeś go od Mikołaja?
-Taaaakk.
-To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby Ci przyniósł lampkę - powiedział policjant i wypisał dzieciakowi mandat za brak swiateł. Dzieciak wział mandat, popatrzył i mówi:
-Ładny koń, dostał go Pan od Mikołaja?
-Hehe, tak, tak - odpowiedział rozbawiony policjant.
-To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu ch**a między nogami, a nie na plecach!

zatloczony autobus. jakis pijak sie przciska i w pewnym momencie laduje na babce na to babka do niego:
- moze powiedzialby pan jakies magiczne slowo?
pijak na to:
- hokus pokus stara ku.wo...

Przychodzi baba do lekarza i mówi:
- Panie doktorze, mam migrenę!
Lekarz na to:
- Migrenę może mieć królowa angielska, panią tylko łeb nap...dala.

- Hello, are you there?
- Yes, who are you please?
- I'm Watt.
- What's your name?
- Watt's my name.
- Yes, what's your name?
- My name is John Watt.
- John what?
- Yes, are you Jones?
- No I'm Knott.
- Will you tell me your name then?
- Will Knott.
- Why not?
- My name is Knott.
- Not what?
- Not Watt, Knott.
- What?

1- Wiesz...zalozylem kwartet.
2- Tak, naprawde? Jest was czterech?
1- Nie...trzech.
2- Jak to trzech ?
1- No ja i moj brat...
2- To ty masz brata ?
1- Nie...a co ?!

siedzi dziadek na fotelu bujanym, pali fajke, nagle ktos lomoce do dzwi.
-kto tam- pyta dziadek.
-Jean Claude Van Damme.
dziadek na to:
-nie znam! wszyscy czterej wyp***dalac!!!

Mówi blondynka do brunetki:
-chcesz krówke ?
-nie dzięki jestem wegetarianinką

przychodzi Polak w Londynie to sklepu i mówi:
- poproszę piłkę
- ???
- P-I-Ł-K-Ę
- ???
- no piłkę (i pokazuje jak kopie w piłkę)
- oh ! football!
- no dobra to patrz teraz na moje usta: do M-E-T-A-L-U!

Dobry dowcip

Więc może coś z naszych klimatów choć po trochu :

Na skrzyżowaniu na światłach stał konny policjant.
Za nim zatrzymał się Jasio, na nowiutkim, błyszczącym rowerku.
- Ładny rower! - Mówi policjant, - dostałeś go od Mikołaja?
- Taaaakk...
- To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby ci przyniósł lampkę, powiedział policjant i wypisał Jasiowi mandat za "brak świateł".
Jasio wziął mandat i powiedział:
- Ładny koń. Dostał pan go od Mikołaja?
Rozbawiony policjant odpowiedział tak.
- To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu ch**a między nogami, zamiast na grzbiecie!

...i dalej inny klimat:

Stewardesa dostała polecenia od kapitana, by w sposób dyplomatyczny i delikatny poinformowała pasażerów o tym, że samolot ma awarie i za kilka chwil się rozbije.
Stewardesa wychodzi do pasażerów i pyta:
- Czy wszyscy mają paszporty?
Pasażerowie z entuzjazmem odpowiadają:
- Taaak!
- W takim razie niech wszyscy je podniosą i zamachają do mnie.
Pasażerowie podnoszą paszporty w górę i radośnie machają.
- A teraz wszyscy rolujemy paszporty nad głową, rolujemy... ciaśniutko, ciaśniutko...
Pasażerowie entuzjastycznie zwijają dokumenty, ciaśniutko...
- A teraz niech wszyscy wsadzą sobie je głęboko w d*pę, żeby zwłoki dało się łatwo zidentyfikować.

Przychodzi facet do fryzjera:
- Niech mnie pan tak krótko opier****.
Fryzjer:
- Ty chu**!

Jak nauczyć przeklinać Anglika po polsku?
Poprosić, aby powiedział:
Tea, who, you, yeah, bunny.

...narazie styknie
...pozdrowienia dla wszystkich rowerowych teoretyków...

[CLC] CityLifeCrew Cruise (kiedyś Caribbean Cruise)

Po wejściu na serwer dostajemy 4000€ zaliczki. Wystarcza to jedynie na kupno UF1000, po czym w kieszeni zostaje 1500€ (może się przydać np. na mandaty ). Jeżdżąc po torze nie zarobimy zbyt wiele (dokładny wykres tu), istotą gry są napady na bank i ewentualnie loteria. Kiedy już zakupimy 55-konny pocisk, warto pokręcić się trochę po garażach na pitlane - aż nie pojawi się komunikat że w którymś z nich znaleźliśmy los na loterię. Dzięki temu będziemy brali udział w kolejnych jej losowaniach, jeśli wygramy (co jednak nieczęsto się zdarza) nasze konto zasili kilka tysiączków. Zdecydowanie szybszym ale bardziej ryzykownym sposobem, jest skok na bank. "Budynek" banku został umieszczony w drugiej pitlane na torze. Na bank napadamy podobnie, jak szukaliśmy losu na loterię - myszkujemy po garażach aż nie wyświetli się wiadomość że użytkownik zwinął z banku określoną sumę (zazwyczaj jest to od 2000€ do 10000€ - mniejszych ani większych kwot nie widziałem). Napad to jednak połowa sukcesu, zdobyte pieniądze zasilą nasze konto dopiero po kilku minutach od skoku (pytałem się na serwerze ile trwa ten okres - ktoś odpowiedział że 5 minut ale szczerze mówiąc z zegarkiem w ręku wydaje mi się że jest to trochę więcej ). Jeśli w tym czasie zostaniemy złapani przez gliniarzy, tracimy całą kasę, warto więc wykorzystać moment kiedy policja ściga innych rabusiów i nie zwróci uwagi na naszą "działalność" . Trzeba też dodać, że jeżeli na serwerze nie ma żadnego gliniarza bank jest zamknięty (zależy to chyba od ich nicków - zauważyłem że kiedy policjant zmienia nick na odpowiedni bank się otwiera). Co do samych niebieskich to poruszają sie oni najczęściej samochodami FZR więc dla posiadacza UF1 zgubienie pościgu to nie lada wyzwanie. Jeśli uda nam się uzbierać jakąś większą kasę, możemy kupić lepszy samochód (lista przydatnych komend)

Aha, zapomniałem dodać że podczas grania lepiej NIE wchodzić do pitu poprzez SHIFT+S (tracimy wtedy samochód), naprawić uszkodzone auto możemy tylko poprzez pitstop (bezpłatnie). Wychodząc z serwera nasze dane i samochód zostaną zachowane tylko wtedy, jeśli przy rozłączaniu się stoimy w którymś z garaży na pitlane - przed kliknięciem "leave" warto o tym pamiętać.

Największą wadą serwera jest liczba slotów - np. teraz chciałem sobie trochę pograć, ale wciąż "Host is full" i nie wiem kiedy uda mi się wejść (wczoraj czekałem jakieś 45 minut na "ten moment" ciekawe ile teraz sobie poczekam).

...na pewno jeszcze o czymś zapomniałem ale nie pamiętam o czym

średniowieczne ustrojstwa itd en-pl

/ciach/

| - A tenant on a nobleman's estate below the rank of a knight who owed
| military service to his lord by reason of the land he held from him.
Such
| men, with the knights, made up the main body of the troops. The term
| soldier, i.e. a man who serves in the army for pay, would not be a
proper
| equivalent.
(ÂŻoÂłnierz) zaciĂŞÂżny (nie myliĂŚ z najemnym), zbrojny, knecht (pieszy),
pocztowy (konny, od poczet).
Nazwa jest doœÌ szeroka, np. "sergeant de ville" to mniej wiêcej tyle,
co wspóÂłczesny policjant.
SÂłowo "sergeant" nie zawsze implikuje "szlachectwo", a w kulturze
Âśedniowiecznej lenga d'oc to byÂłbym bardzo ostroÂżny.
To jest Twój dokÂładny kontekst czy jakaÂś znaleziona definicja ?


To wyÂżej to znaleziona definicja, kontekst jest zresztÂą podobny: "With the
knights were their sergeants, sometimes squires, always mounted but less
well armoured, socially a grade lower and with no more than half the amount
of land of a knight. Foot-soldiers and followers trailed behind them ...."
tup tup tup. Walki toczÂą siĂŞ w Langwedocji jak najbardziej, choĂŚ z kolei
sergeants wystĂŞpujÂą mi na razie w tekÂście tylko w armii krzyÂżowców, którzy
jak wiadomo byli zbieraninÂą gÂłównie z pÂłn. Francji, która z kolei od
Okcytanii kulturowo i nie tylko rózniÂła siĂŞ co najmniej ciut ciut; zaÂś tekst
jest angielski, wspólczesny, choĂŚ nadziewany cytatami z róznych epok.
Czasami pop...lÂątanie osobliwe...
SĂŞk w tym, Âże nie znam francuskiego :(

Maj 1242 w Avignonet ?
O którego z nich dokÂładnie chodzi ?
Bo ten kokretny to mógÂł nie byĂŚ "serjant" ino "senher faiditz" tzn.
rycerz wyrzucony z dziedzictwa przez Francuzów.


Ooo, dziĂŞki. DokÂładnie to 1244, po MontsĂŠgur. Pan ten pojawia siĂŞ raz jeden
w caÂłej ksi¹¿ce, mówiÂąc o wyniesieniu kosztownoÂści z miasta do "the
labyrinth of the Sabarthes caves not far from Foix", po czym ulatnia siĂŞ z
kart na dobre. "A year later, testifying to the Inquisition, Imbert of Salas
said that it had been around that Christmas that treasure was smuggled out
of MontsĂŠgur. The sergeant-at-arms who had been responsible for the killing
of two inquisitors in 1233 and who had fought his way into MontsĂŠgur with
many reinforcements at the beginning of the siege had sometimes eaten with
the Good Men and learned some of their plans."

PiszÂąc o braku szczegóÂłow miaÂłam na myÂśli brak czegoÂś definicjopodobnego do
"sergeant-at-arms".

Przy okazji: jak te "the Sabarthes caves"...? Jaskinie Sabarthes?

Pozdrawiam,
Dora

Kawały o Rasmusikach

Wraca pijany Aki z kumplem do domu. Niestety, jeszcze mają ochotę coś się napić. Facet mówi do kumpla:
- Wiesz co stary, idź do mojej sypialni, tam na parapecie stoi jeszcze jedna flaszka wódki - przynieś ją!
- Dobra, pójdę.
Eero wchodzi do pokoju a tam na łóżku leży żona gospodarza z jakimś facetem. Więc bierze szybko wódkę i wychodzi. Po opuszczeniu pokoju mówi do gospodarza:
- Wiesz co, tam w sypialni leży twoja żona z jakimś obcym facetem.
- Cicho, to jego wódka...

Leje sobie pijak w krzakach. Zaauważa to policjant i mówi:
- Proszę pana, toaleta jest 20 metrów dalej. Na to Pauli:
- Proszę pana, ja nie mam takiego długiego!

Pijaczyna Aki stoi sobie pod ścianą kasy biletowej PKP. Podchodzi do kasy student i mówi:
- Połówkę do Radomia.
A pijaczek na to:
- A ja ćwiartkę na miejscu.

Eero do Lauriego:
Spotyka się dwóch pijaczków i jeden pyta drugiego:
- Gdzie idziesz?
- Na wódkę.
- Ty to potrafisz namówić.

Przychodzi pijany Eero do domu,ale żona nie chce go wpuścić więc on mówi:
-mam kwiaty dla pięknej kobiety.
Żona go wpuszcza i mówi:
-a gdzie te kwiaty?
-no a gdzie ta piękna kobieta?

Siedzą dwóch facetów w barze są narąbani jak nie wiem co. Nagle wchodzą dwie kobiety,jeden mówi:
- patrz, Aki ta blondyna to moja żona a ta w czarnych włosach to kochanka...
Aki przygląda się uważnie i mówi:
- u mnie jest na odwrót,Lauri

Siedzi pijak Pauli nan jeziorkiem i łowi ryby. Wyciąga haczyk z wody a tu złota rybka:
-wypuść mnie a spełnie twoje 2 życzenia
-a dlaczego tylko 2?
-no jesteś lum pem muszą Ci wystarczyć 2
-zgoda dobre i to
-mów pierwsze życzenie
-chcę całą ciężarówkę wina
-do przewidzenia,ale dobra
siedzi pijak nad brzegiem pije wino,zastanawia się nad kolejnym życzeniem, podpływa do niego łódką facet, pijak do nego;
-eee!chcesz wina?
-nie
-to ch#j ci w _!!
-ałałała...

Pewnego razu, teściowa postanowiła sprawdzić swoich 3 zięciów. Za pierwszym razem przy nadarzającej się okazji, wskoczyła do studni i Lauri uratował ją. Nazajutrz obok jego domu stał fiat z dedykacją "dla kochanego zięcia, teściowa".
Postanowiła sprawdzić drugiego zięcia.Wskoczyła do studni, Aki ją uratował.Następnego dnia pod jego domem stał Polonez z dedykacją "dla kochanego zięcia, teściowa". Przyszła kolej na Eero. Znowu wskoczyła do studni. Zięć przyszedł popatrzył i odszedł, a nazajutrz pod swoim domem zobaczył mercedesa a tam dedykacja "dla kochanego zięcia, teść".

Przychodzi żołnierz Pauli do generała i mówi:
-da mi pan wolne generale, bo teściowa przyjechała?
Generał na to:
-nie,nie dam
A żołnierz mówi:
-Wiedziałem, że równy z pana gość!

Lauri miał 200 kur i ani jednego koguta. Poszedł do sąsiada, kupił tak ze trzy na początek. A sąsiad na to:
- Ale po co trzy? Słuchaj stary - ja ci sprzedam Miecia. Miecio to jest taki kogut, ze ci te wszystkie 200 kur spoko obsłuży. OK, po trzeciej wódce dobili targu, chłop wrócił z Mieciem do gospodarstwa, wypuścił go z klatki i mówi:
- Słuchaj Mieciu - to jest teraz twoje gospodarstwo, 200 kur na ciebie czeka, wyluzuj się, jesteś tu jedynym kogutem, nie ma co się spieszyć, tylko mi się nie zmarnuj - kupę kasy za Ciebie dałem.
Ledwo skończył mówić, SRU! Mieciu wpadł do kurnika. Przeleciał wszystkie kury kilka razy, tylko pierze leciało. SRU! Poleciał do budynku obok gdzie były kaczki - to samo. Chłop krzyczy, próbuje go hamować. Ale gdzie tam! SRU! Poszedł Miecio za stadem gęsi i zniknął w oddali. Rano chłop wstaje, patrzy - leży Mieciu na podwórku, kompletna padlina. Nad nim krążą sepy. Podbiega i krzyczy:
- A widzisz Mieciu, mówiłem Ci, daj spokój, tyle kasy w błoto... A Mieciu otwiera jedno oko i syczy przez zaciśnięty dziób:
- Cissssi, spie*******, bo mi sepy płoszysz..

Raz u księdza kapucyna,
tak spowiada się chłopczyna:
- Całowałeś ?
- Całowałem, prosze księdza.
- Przeciesz to rozpusta,
całowałeś dziewczę w usta?!
- Trochę niżej, prosze ksiaędza.
- Jak ja żyję?
całowałeś dziewczę w szyję?
- Trochę niżej, prosze księdza.
- Co za gust.
Całowałeś dziewczę w biust?
- Trochę niżej, proszę księdza.
- No to weźmy wszystko w kupę,
całowałeś dziewczę w du pę?
- Niechaj będę potępiony,
całowałem z drugiej strony!

Na skrzyżowaniu na światłach stał konny policjant. Za nim zatrzymał się mały Lauri, na nowiutkim, błyszczącym rowerku.
- Ładny rower! - mówi policjant - dostałeś go od Mikołaja?
- Taaaakk
- To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby Ci przyniósł lampkę - powiedział policjant i wypisał dzieciakowi mandat za brak świateł. Dzieciak wziął mandat, popatrzył i mówi:
- Ładny koń, dostał go Pan od Mikołaja?
- He,he, tak, tak - odpowiedział rozbawiony policjant.
- To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu ch#ja między nogami, a nie na plecach!

HUMOR

Policja zorganizowała konkurs "Bezpieczna jazda". Ten, kto w miejscu, gdzie postawiono ograniczenie prędkości przejedzie przepisowo miał dostać nagrodę 1000 zł. Policjanci stoją w krzakach, mandaty się sypią, aż wreszcie powoli nadjeżdża mercedes. Zatrzymują kierowcę, salutują i mówią:
- Gratulujemy, jechał pan z przepisową prędkością. W nagrodę otrzymuje pan 1000 zł. Co zrobi pan z tymi pieniędzmi?
Facet drapie się po głowie i po chwili mówi:
- Wie pan, chyba wreszcie zrobię kurs prawa jazdy.
Na to odzywa się jego żona:
- Niech panowie nie słuchają, on zawsze takie bzdury gada po pijanemu...
Na to z tylnego siedzenia babcia:
- Mówiłam, że kradzionym daleko nie zajedziemy!
Ktoś puka z bagażnika:
- Czy to już Berlin?

Dwóch facetów wnosi trzeciego zupełnie nawalonego tak że nie może się utrzymać na nogach. Siadają przy barze i jeden mówi do barmana:
- Dwa piwa!
- A ten w środku nie pije? Pyta barman.
- Nie, to kierowca.

Spotkało się dwóch kumpli. Jeden miał najnowsze BMW a drugi malucha.
Postanowili, że zamienią się autami i pojadą na autostradę.
Po kilku godzinach spotkali się znowu, ale już na jednej sali w szpitalu.
Ten od BMW pyta "Stary co się stało?"
- To proste, wsiadłem w Twoje BMW, wrzuciłem 1,2,3,4,5, rozpędziłem się do
250/h i wypadłem z zakrętu, ale powiedz lepiej jak Ty to zrobiłeś???
- Wsiadłem do Twojego malucha, wrzuciłem 1,2,3,4, po czym wysiadłem, żeby
sprawdzić czy to w ogóle jedzie

Policjant zatrzymuje kierowcę do kontroli :
P : Proszę prawo jazdy.
Facet daje.
P : I jeszcze dowód rejestracyjny.
F : Proszę.
Policjant ogląda, wszystko jest w porządku ...
P: No to jeszcze zrobimy test (podaje alkomat) proszę dmuchnąć.
Facet dmucha, i nic, 0.0 .
P: Mocniej, za krótko, niech pan jeszcze dmucha ...
Dalej nic.
P: No co jest, nie działa...
Bierze alkomat do ręki, dmucha lekko - o, działa ....

Jedzie sobie facet nowa beemka, autostrada, radio na
full, jedna raczka za szybie, okulary lustrzanki i te
sprawy. A tu nagle na ograniczeniu szybkosci do 80
podjezdza z boku gosciu syrenka i wrzeszczy przez otwarta
szybe: - Panie! Znasz pan Syrenkie 106? Facet nic nie mówi tylko
dociska troche gazu, na blacie od razu zrobilo sie 140, syrenka
zostala w tyle, ale za chwile znowu podjezdza z boku i kierowca
syrenki wola: - Panie! Znasz pan Syrenkie 106?
Facet lekko wkurzony, przyspiesza do 180 i sytuacja sie
powtarza. Na to gosciu dal gaz do oporu, na blacie
250, a syreniarz podjezdza z boku i wrzeszczy:
Panie znasz pan syrenkie 106, czy nie? Bo nie wiem jak tu
sie czwórkie wlacza!

Na skrzyżowaniu na światłach stał konny policjant. Za nim zatrzymał się dzieciak, na nowiutkim, błyszczacym rowerku.
- Ładny rower! - mówi policjant - dostałeś go od Mikołaja?
- Taaaakk
- To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby Ci przyniósł lampkę - powiedział policjant i wypisał dzieciakowi mandat za brak świateł. Dzieciak wziął mandat, popatrzył i mówi:
- Ładny koń, dostał go Pan od Mikołaja?
- Hehe, tak, tak - odpowiedział rozbawiony policjant.
- To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu ch**a między nogami, a nie na plecach!

Dowcipy? :P

Do księdza w pewnej parafii ma przyjechać biskup. No to ksiądz postanowił pójść na ryby i własnoręcznie coś złowić na obiad. Siedzi nad rzeką wśród innych wędkarzy, nagle trach! ... coś potężnego się złapało.
Ciągnie, ciągnie, ale nie może dać rady. Widzi to inny wędkarz, podbiega do księdza i mówi:
- Niech ksiądz da mi wędke, wyciągnę sukinsyna!
Wyciągnęli rybę. Ksiądz patrzy i mówi:
- Ale duża ryba. Dziękuję za pomoc, ale to słownictwo trochę nie na miejscu...
- Ale proszę księdza, sukinsyn to nazwa tej ryby. Jedne się nazywają śledzie, inne pstrągi, a te sukinsyn.
- Aha, no to w takim razie biorę tego sukinsyna do domu i na obiad!
Biskup przyjeżdża dzisiaj, będzie zadowolony.
Ksiądz wrócił do kościoła. Wychodzi do niego zakonnica:
- O, jaka duża ryba!
- Niezłego sukinsyna złapałem, nie?
- Oj, proszę księdza, ryba duża, ale to słownictwo...
- Proszę się nie przejmować, sukinsyn to nazwa tej ryby. Jedne się nazywają śledzie, inne pstrągi, a te sukinsyn.
- Aha, no to ja wezmę tego sukinsyna i go oczyszcze, później gosposia go przyrządzi, biskup dzisiaj przyjeżdża, będzie zadowolony...
Zakonnica oczyściła rybę i idzie do gosposi, ta widząc rybę mówi:
- O, jaka duża ryba!
- Niezłego sukinsyna złapał ksiądz, prawda?
- No, ryba duża, ale to słownictwo...
- Oj, proszę się nie przejmować, sukinsyn to nazwa tej ryby. Jedne się nazywają śledzie, inne pstrągi, a te sukinsyn.
- Aha, no to ja wezmę tego sukinsyna i go przyrządzę, biskup przecież dzisiaj przyjeżdża...
Późne popołudnie. Ksiądz, zakonnica i biskup siedzą przy stole, rozmawiają. Wchodzi gosposia z rybą. Biskup mówi:
- O, jaka duża ryba!
Ksiądz: - Tak, niezłego suknisyna złapałem!
Zakonnica: - A ja tego sukinsyna wyczyściłam!
Gosposia: - A ja sukinsyna przyrządziłam!
Biskup popatrzył, wyjął flaszkę wódki ze swojej torby i mówi:
- ku***, widzę, że jesteście sami swoi. No to zjedzmy tego ch***!

Na skrzyżowaniu na światłach stał konny policjant. Za nim zatrzymał się
dzieciak, na nowiutkim, błyszczącym rowerku
- Ładny rower! - Mówi policjant, - dostałeś go od Mikolaja?
- Taaaakk..
- To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby ci przyniósł lampkę,
powiedział policjant i wypisał dzieciakowi mandat za 'brak świateł
Dzieciak wziął mandat i powiedzial:
- Ładny kon. Dostał pan go od Mikołaja?
Rozbawiony policjant odpowiedział tak.
- To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu ch*ja między nogami, zamiast na grzbiecie.

Przychodzi wielki jak tur, napakowany, cały w dziarach, kierowca polskiego TIR'a do domu publicznego.
Burdel-mama prawie zemdlała jak go zobaczyła.
Długo się zastanawiała czy dać mu jakąś swoją dziewczynę.
Ale myśli sobie:
- pieniądz to pieniądz, osobiście go przyjmę.
Na wszelki wypadek wzięła jednak dwa pudełka wazeliny.
Polski kierowca TIR'a zaczyna się rozbierać. Zdejmuje t-shirt'a, a tam muskuły jak u
Pudzianowskiego, tors jak u Schwarzenegera.
Burdel-mamę ogarnął strach jak go da radę obsłużyć. Otwiera więc pudełko wazeliny iw pośpiechu smaruje się miedzy nogami. Kierowca TIR'a ściąga następnie spodnie - trach! A tam uda jak filary mostu.
Burdel-mama już w totalnym szoku, więc dawaj dalej smarować się wazeliną między nogami.
Kierowca zdejmuje slipy, a tam trach - pała jak u słonia!
Burdel mama prawie zemdlała i w przypływie rozpaczy otworzyła i zużyła w całości drugie pudełko wazeliny.
Na to kierowca TIR'a wyciąga długi łańcuch i owija nim swoją pałę mówiąc:
- co jak co, ale w taką ślizgawicę bez łańcuchów nie pojadę

Humor jeszcze nowszy.

Książęta Ciemnej Strony :)

Siostra na religii pyta sie Jasia:
- Jasiu. Kto zbudował arkę?
- No... eee
- Dobrze siadaj piątka.
----------
Jasio siedzi przy komputerze:
- Tato, co to znaczy HDD format completed?
- To znaczy, że już ku**wa nie żyjesz!
----------
Na skrzyżowaniu na światłach stał konny policjant. Za nim zatrzymał się Jasiu, na nowiutkim, błyszczącym rowerku.
- Ładny rower! - mówi policjant - dostałeś go od Mikołaja?
- Taaaakk
- To w przyszłym roku powiedz Mikołajowi, żeby Ci przyniósł lampkę - powiedział policjant i wypisał mu mandat za brak świateł. Jasiu wziął mandat, popatrzył i mówi:
- Ładny koń, dostał go Pan od Mikołaja?
- Hehe, tak, tak - odpowiedział rozbawiony policjant.
- To w przyszłym roku niech pan powie Mikołajowi, żeby dał mu ch**a między nogami, a nie na plecach!
---------
Idą dwaj wariaci przez pustynię. Jeden z nich niesie worek kamieni. W końcu drugi wariat nie wytrzymuje i pyta:
- Ej, a ty po co niesiesz te kamienie?
- To bardzo proste. Jak zacznie nas gonić lew, to rzucę kamienie i będzie mi lżej uciekać!
---------
Do sklepu papierniczego przychodzi brudny, nie­chlujnie ubrany klient:
- Czy są portrety Lenina? - pyta sprzedawcę.
- Są.
- A portrety Stalina?
- Także są.
- To poproszę po 10 sztuk.
Po paru dniach ten sam klient wraca do sklepu pa­pierniczego. Wygląda już nieco schludniej.
- Proszę 20 portretów Lenina i 20 portretów Sta­lina.
Minęło znowu kilka dni i sytuacja się powtarza. Tyle że tym razem klient ubrany jest w elegancki garnitur i prosi 50 portretów i Lenina, i Stalina. Kie­dy następnym razem ten sam człowiek podjechał pod sklep własnym samochodem i poprosił o 100 portre­tów jednego i drugiego wodza Związku Radzieckie­go, sprzedawca nie wytrzymał i pyta:
- Panie, o co chodzi z tymi portretami? I jak pan dorobił się samochodu? Jeszcze niedawno nie miał pan w czym chodzić…
- Otworzyłem strzelnicę za miastem.
----------
Lech Kaczyński odwiedza gospodarstwo rolne. Gdy znalazł się w chlewni, pośród stada dorodnych świń, towarzyszący grupie oficjeli fotoreporterzy natychmiast strzelają fotki. Na to Kaczyński:
- Tylko żeby mi tam nie było jakiegoś głupiego podpisu pod zdjęciem, typu "Kaczka i świnie, albo coś takiego!
- Ależ skąd panie prezydencie. Wszystko będzie cacy.
Nazajutrz ukazuje się gazeta ze zdjęciem Kaczyńskiego wśród świń i podpis "Lech Kaczyński (trzeci od lewej)".
----------
Polski minister udał się w oficjalną podróż do Francji. Jednym z punktów wizyty była kolacja u francuskiego odpowiednika. Widząc jego wspaniałą willę, z obrazami wielkich mistrzów na ścianach, pyta się, jak on zapewnia sobie taki poziom życia ze skromnej pensji urzędnika republiki.
Francuz zaprasza go do okna:
- Widzi pan tę autostradę?
- Tak.
- Ona kosztowała 20 miliardów franków, firma wypisała fakturę na 25, a różnicę przekazała mi. Dwa lata później minister francuski udaje się do Polski i odwiedza swojego polskiego odpowiednika. Kiedy podjeżdża pod domostwo ministra, jego oczom ukazuje się najpiękniejszy pałac jaki widział w życiu. Pyta od razu:
- Nie rozumiem, dwa lata temu stwierdził pan, że prowadzę książęce życie, ale w porównaniu do pana... Polski minister podchodzi do okna:
- Widzi pan tam autostradę?
- Nie.
- No właśnie.
----------
Przychodzi facet ze złotą rybką do onkologa. Wchodzi. Milczy. Onkolog również milczy. Patrzą na siebie pytająco.
- Kicha. - wydusza z siebie wreszcie facet.
- Słucham?
- Kicha.
- Jaka znowu kicha?
- Rybka kicha. Chora jest znaczy się.
- Panie, coś pan! Jak rybka może panu kichać? A w ogóle ja jestem onkologiem, czemu przynosi pan do mnie chorą rybkę?
- Kolega pana zareklamował. Podobno raka pan wyleczył.

Wpisujcie najlepsze kawały!

Do reprezentacji Polski trafi? nowy Murzyn. Na pierwszej odprawie przed
treningiem Pawe? Janas narysowa? na tablicy wielki prostok?t i zacz?? uderza? w
niego pi?k?.
- Pi?ka, rozumiesz? Bramka, tu, prostok?t. Bramka, pi?ka do bramki to dobrze,
rozumiesz?
Wsta? nasz nowy Murzyn, lekko poszarza?y i odzywa si? do trenera Janasa:
- Panie trenerze, ja od kilkunastu lat mieszkam w Polsce, mam tu ?on?,
dzieci, a studiowa?em filologi? polsk? i mówi? w tym j?zyku lepiej ni? niejeden
Polak!
Pawe? Janas popatrzy? na niego ze zdumieniem i powiedzia?:
- Siadaj synu, ja mówi? do Rasiaka.

-------------------------------------------------------------------------------------------

Na skrzy?owaniu na ?wiat?ach sta? konny
policjant. Za nim zatrzyma? si? dzieciak,
na nowiutkim, b?yszcz?cym rowerku.
- ?adny rower! – mówi policjant
dosta?e? go od Miko?aja? - Taaaakk
- To w przysz?ym roku powiedz Miko?ajowi,
?eby Ci przyniós? lampk? – powiedzia?
policjant i wypisa? dzieciakowi mandat
za brak ?wiate?. Dzieciak wzi?? mandat,
popatrzy? i mówi: - ?adny ko?, dosta?
go Pan od Miko?aja? - Hehe, tak, tak –
odpowiedzia? rozbawiony policjant.
- To w przysz?ym roku niech pan powie
Miko?ajowi, ?eby da? mu ch*** mi?dzy
nogami, a nie na plecach!

-------------------------------------------------------------------------------------------

Pawe? Janas og?osi?, ?e Rados?aw Majdan zostanie powo?any na najbli?szy mecz
reprezentacji Polski... b?dzie sta? na bramce i wpuszcza? ludzi na mecz...

-------------------------------------------------------------------------------------------

Przygotuj sobie czipsy i piwko, usi?d? wygodnie i oddaj si? pasji kibicowania. Za chwil? poznasz relacj? z wy?cigu kolarskiego jaki móg?by? zobaczy?, tylko i wy??cznie, na jakim? p?atnym i kodowanym kanale sportowym... ;)

Mi?dzynarodowy wy?cig kolarski. Peleton w?a?nie zbli?a si? do ostatniego odcinka wy?cigu. Lecz nagle... Co to?! Kto?, nie wiadomo dlaczego rozla? na tor beczk? oleju, teraz na zakr?cie czeka na kolarzy du?a ?liska plama. Ale? si? b?dzie dzia?o! Wpadaj? pierwsi zawodnicy. Oto w?a?nie reprezentant Rosji z gromkim okrzykiem i gracj? rzuconej ceg?y p?dzi na spotkanie Matuszki Ziemi. Zaraz po nim Niemiec atakuje kierownic? roweru, bierze szturmem, przelatuje nad ni? i po krótkiej powietrznej walce solidnie grzmoci o ziemi?.
Sekundy pó?niej Anglik ze stoickim spokojem, flegmatycznie zsuwa si? z roweru i zajmuje pozycj? horyzontaln? pod ko?ami swego bicykla. Nast?pnie Francuz, jak na prawdziwego kochanka przysta?o, chwil? balansuje wyprostowany po czym pada brzuchem na wyczekuj?c? go t?sknie ulic?. W?och zd??y? tylko krzykn?? "Mamma mia!" i ju? le?y rozp?aszczony na asfalcie jak dobra pizza na patelni. Amerykanin chwil? walczy? próbuj?c utrzyma? si? na siode?ku wierzgaj?cego roweru, jednak podobnie jak poprzednicy zostaje zmieciony z rumaka niczym kowboj na rodeo. Wszyscy daj? pokaz prawdziwie sportowej determinacji, walki i fantazji, tylko Polak, wje?d?aj?c zreszt? jako jeden z ostatnich, wzi?? si? i zwyczajnie wyj*ba?...

-------------------------------------------------------------------------------------------

Rosyjscy naukowcy po wielu latach bada? ustalili, ?e gdyby ca?? wod? ze wszystkich oceanów, mórz, jezior, rzek, stawów, strumyków i wod? zawart? w atmosferze wpu?ci? do rurki o ?rednicy 1 cm, to ta rurka musia?aby mie? tak? d?ugo??, ?e ja pie*dol?.

-------------------------------------------------------------------------------------------

P?ynie sobie ?ó?w i nagle rekin odgryza mu nog?.
?ó?w na to:
- Bardzo, k****, ?mieszne.

-------------------------------------------------------------------------------------------

Uniwersytet Warszawski, wydzia? biologii, egzamin z botaniki. Student siedzi ju? prawie godzin? i idzie mu coraz gorzej. Profesor postanowi? mu da? ostatni? szans?:
- No wiec zadam panu ostatnie pytanie. Jak pan odpowie dostaje pan trójk?, jak nie to pan obla?. No wi?c niech pan mi powie ile jest li?ci na tym drzewie? - powiedzia? prof. wskazuj?c za okno.
Student my?li... patrzy na drzewo... znowu my?li, wreszcie mówi:
- Pi?? tysi?cy osiemset czterdzie?ci dwa!
- A sk?d pan to wie!? - pyta profesor.
- Aaaaa, to ju? jest drugie pytanie...

-------------------------------------------------------------------------------------------

Zatrzymuje policjant studenta, legitymuje go, otwiera dowód i czyta:
- Widz?, ?e nie pracujemy.
- Nie pracujemy - potwierdza student.
- Opieprzamy si?... - mówi dalej policjant.
- Ano, opieprzamy si? - potwierdza student.
- O! Studiujemy... - rzecze policjant.
- Nieeee, tylko ja studiuj?. - odpowiada student.

-------------------------------------------------------------------------------------------