Oglądasz wiadomości wyszukane dla słów: Pojęcie Administracja terytorialna

Powiekszenie granic miasta

Mylisz pojęcia San.
Opinia mieszkańców jest jedynie sondą społeczną i nie jest miarodajna.
Przeczytaj sobie ustawę o samorządzie terytorialnym.
O zmianie dranic gmin decyduje Rada Ministrów wydając stosowne rozporządzenie
po zasięgnięciu opinii u zainteresowanych samorządów, właściwego Starosty i
właściwego Wojewody oraz właściwego ministra do spraw administracji.
Oczywiście Rada Ministrów bierze pod uwagę czynniki ekonomiczne związane ze
zmianą granic.
Uważam, że jest duża szansa, granicząca prawie z pewnością, że do miasta
przyłączone będzie zarówno osiedle leśników, osiedle lekarzy jak i część
Wierzawic leżąca w okolicach dawnego POM-u.
Nie można tego jednak powiedzieć o Starym Mieście, bowiem w przypadku
przyłączenia tej miejscowości do miasta wiejska Gmina Leżajsk straci znaczne
dochody z tytułu podatku od nieruchomości a tym samym jej budżet zmniejszyłby
się o kilka milionów złotych.
W tej sytuacji może dobrym pomysłem byłoby połączenie obu gmin - Gminy Miasto
Leżajsk i Gminy Leżajsk w jedną gminę, jak to jest w wielu przypadkach w Polsce.

 » 

Samorząd - siła motoryczna czy destrukcyjna

W stwierdzeniu <Lecz jak wcześniej wspomniałem, nie można mylić pojęć samorządu
z administracją>
Jeśli wierzyć ustawie o samorządzie terytorialnym to w pojęciu "samorząd" jest
miejsce i na "administrację", jako że burmistrz (jako organ wykonawczy gminy)
jest jednocześnie kierownikiem urzędu gminy, który pełni rolę administracji
zgodnie z wymogami Kodeksu postępowania administracyjnego i wielu innych ustaw
w w zależności od tego, czego dotyczy przedmiot roztrzygnięcia. Z tej to
przyczyny nie mogłem pomylić pojęć. Moje, jak się okazało uzasadnione
wątpliwości, co do <uzgodnionych kryteriów ocen> okazały się prawdziwe. Z tąd
moja prośba o ich przedstawienie też miała swoje uzasadnienie. Oczywiste jest,
iż organ ustawodawczy gminy jakim jest jej rada, jest integralną częścią
samorządu. Dla sensowności dyskusji proponuję przyjąć nazewnictwo zawarte w
ustawie regulująca materię przedmiotu dyskusji. Pozdrawiam.

Jaszczur, kto to jest

osobą publiczną Pan L. z całą pewnością nie jest - i tu "jozku kieliszku"
popelniasz naduzycie.

i chociaz Ustawa o ochronie danych osobowych nie definiuje "osoby publicznej" -
definiują to inne przepisy.

polecam sprawdzic czego dotyczy pojęcie między innymi "funkcjonariusz
publiczny" (art. 115 3 ustawy z dnia 6 czerwca 1997 r.)

(Kodeks karny (Dz. U. Nr 88, poz. 553 ze zm.). Przepis ten - w pkt 4 - stanowi,
iż funkcjonariuszem publicznym jest osoba będąca pracownikiem administracji
rządowej, innego organu państwowego lub samorządu terytorialnego, chyba że
pełni wyłącznie czynności usługowe, a także inna osoba w zakresie, w którym
uprawniona jest do wykonywania decyzji administracyjnych.)
itd.

Hania sprawdzi Kazia?

Jest za to ZAKAZ kampanii w urzędach administr.
Nie ma obowiązku brania urlopu na czas kampanii wyborczej
**************************************************************
DZIAŁ VII
PRZEPISY KARNE

Art. 199.

1. Kto, w związku z wyborami do rad gmin, rad powiatów lub sejmików
województw, prowadzi agitację wyborczą:

1. w siedzibach urzędów administracji rządowej lub administracji
samorządu terytorialnego bądź sądów,

2. na terenie zakładów pracy w sposób i w formach zakłócających ich
normalne funkcjonowanie,

3. na terenie jednostek wojskowych i innych jednostek organizacyjnych
podległych Ministrowi Obrony Narodowej lub oddziałów obrony cywilnej bądź
skoszarowanych jednostek podległych ministrowi właściwemu do spraw wewnętrznych,

4. w lokalu wyborczym lub na terenie budynku, w którym lokal się znajduje

- podlega karze grzywny.

www.sejm.gov.pl/prawo/ordgmin/kon8.htm
*******************************************************
Jak to masz zamiar pogodzić?
Te przepisy, to wystarczający argument,
aby żądać urlopu KAŻDEGO urzędującego kandydata na funkcje,
które aktualnie pełni, nie sądzisz?..
Kwestia etyki, dobrej tradycji, ducha, a nie litery prawa.
Mocny atut przeciwko każdemu, kto nie zechce URLOPU wziąć.

PS. Ale od pewnego czasu pojęcie etyki stało się w Twoim przypadku
kataryno, niezwykle relatywne.Smutne to...tyle niezdrowej emocji
z Twoich postów bije, że aż czytać hadko...

 » 

Idea rewolucji niemoralnej

Bez wątpienia Kuczyński ma racje. Natomiast trzeba sobie zdać sprawę z tego, że
prl-owski system administracji był wadliwy a więc nie powinni się na tej bazie
tworzyć administracji III RP. Kwestia ta była dyskutowana jeszcze w 1981 roku,
gdy zastanawiano się nad "małą lub dużą reformą". Można było przewidzieć, że
istniejące kunktatorstwo, układy "kolesiowskie" a wreszcie korupcja pozostaną
na starym szkielecie niczym rdza. Nie powinno się tego "zamalowywać". Wiadomo
też było, że dojdzie do reakcji z nowymi "kompenentami" demokratycznie
dobranymi. A więc grabież mienia państwowego, pozbywanie się majątku i korupcja
będą miały miejsce. Tak się też stało z potężnymi zakładami (stocznie), z
kombinatami PGR a wreszcie z otwarciem wolnego rynku. Decydentami stali się
ludzie przypadkowi - z powołania opozycyjnego a "przyśpieszaczem" była
t.zw. "samorządność terytorialna" z czasem konsekwentnie dewastowana. Dziś o
strategii rozwoju miast i gmin pogadać sobie można przy kawie, gdyż o wszystkim
decydują "sami swoi" z prezydentem/burmistrzem na czele. Przykłady: Opole,
Szczecin ........ Ale teoretycy prawią o sukcesach i partnerstwie obywatelskim
(?)Tyle, że nasi utytułowani teoretycy nie mają pojęcia o praktyce, a więc
skutków swoich wymysłów nie są w stanie przewidzieć (dzisiejsze newsy)!

Miasto da pieniądze na projektor dla planetarium

Prezydent - jaki by nie był - musi pracowac z takimi Radnymi jakich sobie sami wybraliśmy... Efekty mamy widoczne co krok... Radni żyją niestety w innym świecie (nie wszyscy) i brak im zapału do jakichkolwiek działań na rzecz miasta... Oni się wypalili aktywnie i skupiaja się na innych sprawach, a sesje traktują jako miejsce dowartosciowania i dodatkowy zarobek... Nie wiedza co to priorytety, czego potrzebuja ludzie, jak wygladaja ulice, transport... Nie wspomnę o tym, że nie mają pojęcia o administracji, samorzadzie terytorialnym, ekonomii (ucza się wszystiego po wybraniu do RM)... Nie potrafią wpaśc na najprostsze sprawy np. "kupujemy tramwaj", a nikt nie pomyslał, ze trzeba wyremontować najpierw torowisko i nowe słupy trakcyjne postawić... Chca promować miasto, a nikt nie wpadł na to, że nie ma nawet na pojazdach MPK herbu miasta (a 100% udziałów w spółce ma miasto)... Mozna wyliczac w nieskończoność... Nastepnym razem zastanówmy się czy znamy ta osobę i czy jest godna zaufania...(tak jak wybraliśmy ex senatora z Czeladzi, który juz zapomniał o nas, a teraz sobie znów usiłuje przypomnieć)

Osiedle dla Chińczyków !!Dramat !

Z całym szacunkiem dla Pańskiej inwencji,intencji i zaangażowania na rzecz
wypromowania miasta,abstrahując od porcji inwektyw w stylu onetowo-forumowym,
kierując się JEDNAK życzliwością i miłością do bliżniego,zgodnie z polityką PO -
radzę zapoznać się z materiałem na www.student.lex.pl Pojęcie administracji
publicznej- i nie pisać,że miasto to ..SKUPISKO LUDZI,KTÓRZY DLA LEPSZEJ
ORGANIZACJI bo obnaża pan swoją niewiedzę z dziedziny prawa samorządowego.Otóż
"miasto" oprócz znaczenia geograficznego ma znaczenie
prawno-administracyjne,jako gmina miejska oraz miasto na prawach powiatu.Gmina
-to jednostka samorządu terytorialnego,organ władzy publicznej obok organów
administracji rządowej i innych podmiotów adm.publ.Kielce są również Miastem na
prawach Powiatu, co ma olbrzymie KONSEKWENCJE prawne.Życzę powodzenia i więcej
wnikliwości na tle obowiązujących przepisów. Ekonomia jest przydatna w sektorze
prywatnym ale w sferze publicznej może czasami przeszkadzać,zwłaszcza gdy ktoś
nie zna zadań i zasad funkcjonowania wspólnoty samorządowej i z miasta /gminy/
chce uczynić fabryczkę.

Nie zabiłabym nadziei

Zgadza się i to niemal dokładnie, "urzędasów jest 3,5 raza tyle co
w PRL". W 1989 roku, kiedy upadała PRL, w całej administracji
państwowej (nie używało się wówczas pojęcia "samorządowej", ustawa
o samorządzie terytorialnym została uchwalona dopiero w 1990 r.)
zatrudnionych było około 95 tys. ludzi. W ub. roku liczba
urzędników państwowych i samorządowych zbliżała się do 400 tys.
osób. Ta armia urzędników (a nawet wiecej niż "armia", bo polskie
siły zbrojne w PRL nigdy nie liczyły 400 tys. żołnierzy :) jest z
jednej strony elementem nowej (tym razem już
kapitalistycznej) "polityki pełnego zatrudnienia", a z drugiej
strony prawdziwym utrapieniem i to nie tylko ekonomicznym. Zgodnie
z prawem Parkinsona urzędnicy, aby uzasadnić potrzebę własnego
istnienia, wymyślają mnóstwo różnych przepisów i procedur czysto
biurokratycznych, dających im zatrudnienie a petentów
doprowadzających do rozpaczy. Oczywiście, wszystko w imię wolności
i demokracji :)

jaka jest różnica pomiędzy prawem i administracją?

sam pisałeś, że w wielu szkołach i na wielu wydziałach wykłąda się
administrację! dlaczego więc podpierasz się jednym jedynym uniwersytetem, skoro
takich jest w Polsce multum??? otóż sa takie, na których nie ma "prawa
samorządu terytorialnego" na kierunku "prawo" oraz nie ma "logiki" na
kierunku "administracja". nie oczekuję, byś posiadał wiedzę o wsyzskich
wydziałąch, ale skoro amsz pojecie o jednym jedynym, to nie wypowiadaj się tak
auttorytarnie.

> to argument mniej wiecej jak: wybierz medycynę zamiast stomatologii, bo p
> o
> > stomatologii internistą nie zostaniesz.
> Nie to argument mniej więcej jak: wybierasz pielęgniarstwo zamiast medycyny.
> Niby przedmioty podobne studiujesz rok krócej ale lekarzem nigdy nie
będziesz.

pewnie. i równie dorbze mozae być: idź dziecko na architekturę a nie na
historię. po historii domów nie zaprojektujesz. ale to chyba normalne, że nie
mozna miec wsyzstkiego, chce sie byc prawnikiem, idzie sie na prawo, chce się
byc administratywistą - idzie się na administrację.
nie rozumeim, co prawikom tak ta administracja przeszkasza, że swoje żale
wylewają, że oni to się tyle uczyc muszą, a na administracji się ślizga z roku
na rok. jak taki żal, to się przenieść. a czy tak ciezko zrozumiec, że nie
wszyscy marzą o todze sędziowskiej i nie wszyscy znoszą dobrze towarzystwo
bufoniastych dzieciaczków z "wyzszych sfer"?

jaka jest różnica pomiędzy prawem i administracją?

> sam pisałeś, że w wielu szkołach i na wielu wydziałach wykłada się
> administrację! dlaczego więc podpierasz się jednym jedynym uniwersyte>tem,
> skoro takich jest w Polsce multum??? otóż sa takie, na których nie ma "prawa
> samorządu terytorialnego" na kierunku "prawo" oraz nie ma "logiki" na
> kierunku "administracja". nie oczekuję, byś posiadał wiedzę o wsyzskich
> wydziałąch, ale skoro amsz pojecie o jednym jedynym, to nie wypowiadaj się tak
> auttorytarnie.

To ty twierdziłaś, że samorządu terytorialnego nie ma na prawie jak widzisz może
być ;) Ja natomiast nigdy nie mówiłem, że jest on na wszystkich uniwersytetach.
Brak logiki na administracji jak już napisałem jest dla mnie szokujący, myślę,
że jeżeli powstaną standardy nauczania dla administracji(dla prawa i dla
administracji jeszcze chyba nie określono)logika powinna się w nich znaleźć.

> nie rozumeim, co prawikom tak ta administracja przeszkasza, że swoje żale
> wylewają, że oni to się tyle uczyc muszą, a na administracji się ślizga z roku
> na rok
Gdzie napisałem, że na administracji ślizgają się z roku na rok?
Jakie żale? Odpowiedziałem na pytanie autorki wątku zgodnie z własnymi
przekonaniami, ty się ze mną nie zgadzasz, do czego masz pełne prawo a ja
szanuję twoje poglądy, choć ich nie podzielam.

A jednak mniej województw?

Facet, czy ty się dobrze czujesz? Pytam o ustawę o wprowadzeniu zasadniczego
trójstopniowego podziału terytorialnego państwa (Dz. U. Nr 96, poz. 603) a ty
mi cytujesz tekst ustawy o samorządzie powiatowym, ustawy o wejściu w życie
ustwy o samorządzie województwa oraz ustawy o administracji rządowej w
województwie (Dz. U. Nr 99, poz. 631)! Zachowujesz się na forum jak byś
pozjadał wszelkie rozumy a masz problem z logicznym myśleniem i czytaniem.
Wyjaśnię ci więc. W myśl ustawy z Dz. U. Nr 96, poz. 603 nie istnieje pojęcie
stolicy województwa ani miasta wojewódzkiego! Ustawa ta wymienia jedynie
miasta - siedziby wojewody oraz sejmików województw.
Mam dość twoich wynurzen. Z mojej strony EOT.

Wybory do Rady Miasta - okręg nr.8 ( Rycice/Emów )

Pana wypowiedź jest łagodnie ujmując "bezczelna", ale odpowiem panu.
Wydział Dziennikarstwa I Nauk Politycznych ,na którym studiuje ( co traktuje
jako wielki sukces osobisty, bo nie pochodzę z szacownej warszawskiej rodziny i
nie ukończyłem renomowanego liceum, tylko "pospolitego" Wybickiego )swoją renomę
opiera na tym że najlepiej ze wszystkich tego typu jednostek w kraju
przygotowuje do działalności politycznej.
Nie MIC GORSZEGO NIŻ BANDA SAMOZWAŃCZYCH Radnych ( może starszych ) ale nie
mających zielonego pojęcia o prawie administracyjnym , ustroju samorządu
terytorialnego, funduszach wspólnotowych, prawie wspólnotowym, procesach
decyzyjnych w administracji publicznej, funkcjonowaniu społeczności lokalnych...
DOBRYMI CHĘCIAMI działania jak to się w przysłowiu mówi jest piekło wyłożone.
Era radnych społeczników nieprzygotowanych realnie do sprawowania funkcji
władczej w samorządzie powoli się kończy. Mamy XXI wiek - w nim liczą się przed
wszystkim kompetencje i doświadczenie. Bo nawet radny z 15 letnim stażem ale nie
mający odpowiedniego wykształcenia ZGNIE w gąszczu procedur prawnych, zawiłych
ustaw, rozporządzeń. Polegnie na progu bezwzględnego prawa wspólnotowego chcąc
uzyskać fundusze wspólnotowe na rozwój miasta - Tu potrzebna jest wiedza, wiedza
i jeszcze raz wiedza.

Mimo mojego młodego wieku udało mi się już wiele osiągnąć, mam za sobą już trzy
kampanie wyborcze, pięć akcji charytatywnych ( którym się nie chwale bo jest to
po prostu niestosowne ), nie licząc praktyk i szkoleń Np prawa wspólnotowego.
Problemami Rycic i działalnością naszego radnego pana Gołębia interesowałem się
od dawna, to jego bezczynność zachęciła mnie do kandydowania. Nie chodzi mi o
żadną wielka politykę ( ta odbywa się na poziomie sejmików wojewódzkich,
rzadziej na poziomie powiatów ), tu chodzi o przełamanie stagnacji w jakiej
znalazła się moja dzielnica.
Nie spotkałem się dotychczas z ani jedną negatywną opinią na temat mojej
kandydatury, raczej wręcz odwrotnie z duża sympatią ( po części ze względu na
mojego ojca bardzo znanego na Ryciciach ).

Bezpłatna Policealna Szkoła Administracji ~~~~~~~~

Bezpłatna Policealna Szkoła Administracji ~~~~~~~~
Bezpłatna Policealna Szkoła Administracji - www.cku5.neostrada.pl

Obowiązują następujące przedmioty nauczania:
- język obcy,
- podstawowe pojęcia prawne,
- konstytucyjne podstawy ustroju RP,
- postępowanie administracyjne,
- prawo finansowe,
- prawo cywilne,
- prawo pracy i ubezpieczenia społeczne,
- prawo gospodarcze,
- prawo samorządu terytorialnego,
- ekonomia,
- obsługa komputerów i przetwarzanie danych,
- rachunkowość i finanse,
- ekonomika przedsiębiorstw i organizacja gospodarki,
- statystyka,
- pisanie na maszynie, organizacja i technika pracy biurowej,
- elementy socjologii i psychologii społecznej,
- etyka pracownika administracji publicznej,
- zajęcia specjalizujące.

Dni, w których odbywa się nauka:
* Poniedziałek, Czwartek, Piątek od 15:30 do 21:25
albo
* Sobota, Niedziela od 08:00 do 16:00

Informacje o szkole
1. Centrum Kształcenia Ustawicznego jest szkołą państwową, publiczną
2. Nauka w Policealnej Szkole dla dorosłych jest _bezpłatna_
3. Nauka w Policealnej Szkole trwa 2 lata.

Wymagane dokumenty:
* świadectwo ukończenia średniej szkoły
* 3 zdjęcia
* podanie, które kandydat wypełnia na druku opracowanym przez CKU

Sekretariat Centrum Kształcenia Ustawicznego przyjmuje dokumenty w pokoju nr
121 - nr tel.: 02 28 18 70 21

Godziny pracy Sekretariatu CKU nr 5
* Poniedziałek, Środa, Piątek od 08:00 do 16:00
* Wtorek, Czwartek od 08:00 do 19:00

UWAGA
Do szkoły dla dorosłych można przyjąć osobę, która jest pełnoletnia albo
kończy 18 lat w danym roku kalendarzowym.

Centrum Kształcenia Ustawicznego nr 5
03-806 Warszawa, ul. Mińska 1/5 (róg ul. Grochowska)
MAIL: ckunr5 @ interia.pl
NR TEL.: 02 28 18 70 21
URL: www.cku5.neostrada.pl

Czy powiaty powinny zostać zlikwidowane?

Postaram się załagodzić animozje powstałe na gruncie dyskusji o powiatach.
Przede wszystkim należy znależć złoty środek, ale aby to osiągnąć musimy sobie
uświadomić następujące kwestie:
1. Niektóre zadania powiatów nie mogą zostać przekazane gminom, bo one nie
dadzą sobie rady z nimi ani finansow, ani kadrowo.
2. Niektóre powiaty już sobie z tymi zadaniami nie radzą, więc moja propozycja
to zmniejszenie liczby powiatów (ziemskich) z obecnych ok. 320 do 150. Wówczas
miałoby to sens. Powiat Ostrowiecki mógłby być połączony z Opatowskim, siedziba
jednak musi być w Ostrowcu, Opatów mógłby mieć jakąś filię, biuro podawcze do
skłądania wniosków itp.
3.Administracja rządowa przez zadania zlecone, a Ustawodawca przez narzucone
zadania własne znacznie ograniczają możliwości finansowe powiatów.

Mały 80 napisał, że to domy pomocy społecznej dla działaczy - to prawda, oni
pobierają kasę za nic, nie mając pojęcia czym się zajmują. Decyduje tylko UKŁAD.
W powiatch, gminach potrzeba jednak młodych, bardzo dobrze wykształconych
ludzi, którzy będą pozyskiwać środki z Europejskiego Funduszu Społecznego,
EQUAL. To olbrzymia kasa do wzięcia, ale nie wystarcza tylko wkład własny
powiatu niezbędny do ubiegania się o środki na zrealizowanie przedsięwzięcia.
Po raz pierwszy jednostkom samorządu terytorialnego nie należy się coś z mocy
prawa, ale muszą same wywalczyć te środki przedstawiając sensowny projekt.
Sam "bawię się" w takie rzeczy, a wiecie ile zarabiam, mając wyższe, prawnicze
wykształcenie? - 661 zł netto. słownie: SZEŚĆSET SZEŚĆDZIESIĄT JEDEN 00/100.
Ale mam czyste sumienie, bo nie jestem z żadnego układu = mogę spokojnie
spojrzeć w lustro.
Pozdrawiam.

Dlaczego Polacy fałszują własną historię??

> Ksiestwo Warszawskie bylo terytorium zaleznym Francji
Tak jak i połowa ówczesnej Europy, ale przynajmniej z własnym wojskiem, królem,
skarbem, konstytucją i administracją. pozatym to chyba Francuzi nie byli
zaborcami .;)
> a tzw. "Krolestwo Polskie" Rosji.
Jest różnica pomiędzy tzw (czyli w okrsie po detronizacji króla polskiego
Mikołaja) a rzeczywistym Królestwem Polskim pod panowaniem Aleksandra.
Posiadało ono wszystkie uprawnienia jakie wymieniłem w przypadku Księstwa
Warszawskiego z tym, że konstytucja została utworzona przez Czartoryskiego z
kompilacji konstytucji 3 maja i Księstwa.
>Tak wiec o niepodleglosci nie moglo byc mowy.
Tak więc o niepodległości może byc jak najbardziej mowa, tym bardziej nawet, że
gwarantowali ją sygnatariusze Kongresu Wiedeńskiego.
> I tak, w zaleznosci od zaboru i okresu, Polacy byli dyskryminowani za swoje
pochodzenia
Może zapomnij o książce do historii i spóbuj podać przynajmniej jeden przykład
szykanowania Polaków za narodowość (nie za nieprzestrzeganie prawa, działalność
wywrotową czy kryminalną).
> W zaborze pruskim nie mogli kupowac ziemi i nawet probowano im odmowic prawa
do edukacji po polsku.
O tym nic mi nie wiadomo. Ziemi nie mogli nabywać ludzie, którzy nie byli
obywatelami Prus. O ile mi wiadomo to właśnie polskie spółdzielnie rolnicze w
Wielkopolsce zablokowały działalność Hakaty wykupując piersze przeznaczone na
sprzedaż grunty. Co do edukacji w języku polskim to się mylisz. Język ten do
szkół na Śląsku (a więc poza tereny "rdzennie" polskie) wprowadzili własnie
Prusacy. W sprawie edukacji chodziło o wyrugowanie wpływu kościoła katolickiego
ze szkół, choć co ciekawe po laityzacji edukacji księża nadal sprawowali nadzór
na szkolnictwem, ale tym razem już jako urzędnicy królewscy (brak odpowiednich
kadr??)
>W zaborze rosyjskim rowniez spotykali sie z podobnymi ograniczeniam i i
przesladowaniami
Czy to nie rosyjskie władze uwłaszczyły chłopów polskich? Czy nie polskie firmy
w Łodzi, Warszawie i Zagłębiu były motorem całej Rosji?
>Pojedz do Warszawy i spytaj sie o "X pawilon".
Wiesz jaka jest różnica pomiędzy spokojnym obywatelem a elementem kryminalnym?
Dla prawa KAŻDEGO państwa, ludzie, którzy kwestionują jego integralność
terytorialną są kryminalistami.
> W ostatnim okresie zaboru wzglednie najlepiej pod tym wzgledem bylo pod
zaborem austriackim gdzie polska Galicja cieszyla sie szeroka autonomia.
A do czego potrzebna była jej ta cała autonomia polityczna i jak ją
wykorzystała w celu rozwoju gospodarczego??
Moje pytania były o normalne życie, jakie toczy się wokół nas, a nie o
politykę, patriotyzm czy patos.

Co to jest Sąd Administracyjny?

Chyba sam sobie odpowiem, znalazłem w sieci:

"...Art. 3.
§ 1. Sądy administracyjne sprawują kontrolę działalności administracji
publicznej i stosują środki określone w ustawie.
§ 2. Kontrola działalności administracji publicznej przez sądy administracyjne
obejmuje orzekanie w sprawach skarg na:
1) decyzje administracyjne;
2) postanowienia wydane w postępowaniu administracyjnym, na które służy
zażalenie albo kończące postępowanie, a także na postanowienia rozstrzygające
sprawę co do istoty;
3) postanowienia wydane w postępowaniu egzekucyjnym i zabezpieczającym, na
które służy zażalenie;
4) inne niż określone w pkt 1-3 akty lub czynności z zakresu administracji
publicznej dotyczące uprawnień lub obowiązków wynikających z przepisów prawa;
5) akty prawa miejscowego organów jednostek samorządu terytorialnego i
terenowych organów administracji rządowej;
6) akty organów jednostek samorządu terytorialnego i ich związków, inne niż
określone w pkt 5, podejmowane w sprawach z zakresu administracji publicznej;
7) akty nadzoru nad działalnością organów jednostek samorządu terytorialnego;
8) bezczynność organów w przypadkach określonych w pkt 1-4.
§ 3. Sądy administracyjne orzekają także w sprawach, w których przepisy ustaw
szczególnych przewidują sądową kontrolę, i stosują środki określone w tych
przepisach...."

Nadal niewiele z tego rozumiem - ale jedno pojąłem - że jest to "firma" dla
przecietnego Kowalskiego niewiele znaczaca... A zbudowana za tegoz Kowalskiego
pieniadze... w sytuacji gdy domy w mieście popadaja w ruinę... gdy dzieciaki
głoduja bo panuje bezrobocie... ulice wołają o pomstę do nieba...

Buduje sie Urząd do zalatwiania spraw Urzędników i sporów pomiędzu nimi o
kompetencje... produkowanie kolejnych Uchwał i odwolań...

Ambicyjki Prezia i jego kumpli spowodowały wydawanie pieniędzy bez sensu...
Słowianka chociaż budzi kontrowersje jest uzyteczna dla mieszkańców. A Sąd
będzie obsługiwał kilkadziesiąt firm, adminstrację...

Ciekawe że nikt nikogo nie rozlicza z takich decyzji...

Pytanko


nie mialem na mysli pisania po slasku ... tylko nerwowego belkotu labanda
Bo jak sie synek zapowietrzy to babla naprawde bez sensu.
Jak Ty piszesz po slasku to Cie latwo zrozumiec ... podobie jak i Twoje
intencje;)))

Troszke zbaczasz z tematu..Ramon
Nie bylo nigdy panstwa Slaskiego.. pokonano Niemcy a nie Slask
czesc lezaca w Radzieckiej strefie wplywow oddano w Polska administracje
ktora faktycznie trwa do dzis . To Niemcom odebrano te tereny
Nie moze byc mowy o jakiejkolwiek okupacji skoro Niemcy i Polska
podpisaly dwa traktaty:
Jeden o potwierdzeniu istniejącej granicy polsko-niemieckiej z 14 listopada 1990
i drugi o dobrym sasiedztwie i przyjaznej wspolpracy z 17 czerwca 1991.
Oba ratyfikowano w styczniu 1992, co wiazalo sie z zapisem w traktacie 2+4.

Istniejaca granica jest nienaruszalna teraz i w przyszlosci, oba panstwa
zobowiazuja sie do bezwzglednego poszanowania suwerennosci i integralnosci
terytorialnej drugiego panstwa oraz NIE zglaszania zadnych roszczen
terytorialnych.
Obecnie czy chcesz czy nie sa Gliwice bylym miastem Niemieckim ( raczej byl nim
Gleiwitz)
pod Polska administracja i w Polskich granicach uznanych miedzynarodowo.
Okupowane przez Izrael tereny Palestynczykow nie sa na mapach w granicach
Izraela .
tak jak okupowany przez Rosjan Afganistan nie byl na mapach w granicach ZSRR
Rozumie ze lubicie sobie przy piwie "pospiskowac " pojmij tylko ze
upierdliwym nudzeniem
na ten temat ( bo zaden z nas tu piszacych nie jest nawet w stanie granic
przesowac)
zatruwasz tylko atmoswere na forum. i robisz za nudziarza ktory stracil
kontakt z rzeczywistoscia.
Jestem pewnien ze pare osob na forum chetnie by z Toba porozmawialo ..bo
wydajesz sie
interesujaca osoba ... ale sam sobie jestes winnien ze porozmawiac mozesz sobie
tylko
z labandem i ballestem &co gdzie jeden cos pierdnie a reszta kiwa glowami.
Ps: to jak ??? chcesz to stare zdjecie z Plawniowic czy nie???

Ps2: Henry to powaznie nie ja ..wiec pytania do mnie kieruj do mnie.

Awantura o mandaty poselskie i senatorskie

cd.
Takie ujęcie pojęcia urzędu administracji rządowej implikuje określenie przez TK
„zatrudnienia w administracji rządowej” jako pracy „w charakterze organu
administracji rządowej lub pracę na rzecz takiego organu związaną z podleganiem
poleceniom lub zaleceniom tego organu (niezależnie od tego, czy praca taka jest
wykonywana w ramach stosunku pracy, czy w ramach innych stosunków prawnych)”.
Równocześnie zdaniem TK „udział w gremiach opiniodawczo-doradczych przy organach
administracji rządowej służących kontroli społecznej, z którym nie wiąże się
zależność od tego organu ani udział w wykonywaniu jego kompetencji, nie jest
zatrudnieniem w administracji, lecz swego rodzaju zinstytucjonalizowaną
współpracą z tymi organami”.

TK stwierdza ponadto: „Istotą samorządu terytorialnego jest to, że pewne
dziedziny spraw, wydzielonych z zakresu władzy państwa, powierza się tym
wspólnotom do samodzielnego rozwiązywania. Zadania, które przypadają organom
samorządu, stanowią część zadań administracji publicznej i są realizowane przez
organy samorządowe podporządkowane wspólnocie i reprezentujące jej interesy”
(OTK ZU Nr. 1/2000).

Opierając się na podanym wyżej określeniu administracji rządowej i samorządowej
oraz stosując ten sam tok rozumowania, można stwierdzić, że wykonywanie pracy w
administracji samorządowej to praca w charakterze organu administracji
samorządowej lub praca na rzecz takiego organu związana z podleganiem poleceniom
lub zaleceniom tego organu.

Nie tracić z oczu celów

Dokonując próby subsumcji postanowień dotyczących niepołączalności do
konkretnych wypadków, nie można tracić z oczu sformułowanych wyżej celów zasady
incompatibilitas. Uznanie ich za nadrzędne implikuje eliminowanie wszelkich
sytuacji, w których zagrożone zostałoby właściwe – tzn. wolne od jakichkolwiek
nacisków ze strony władzy wykonawczej lub sądowniczej – sprawowanie mandatu
parlamentarnego. Obecna regulacja ustawowa zadania tego nie spełnia. Jest zbyt
mało precyzyjna.

Nie można także zapominać, że organy obu izb (marszałkowie, prezydia) dokonali w
ciągu dziesięciu minionych lat wykładni przepisów dotyczących niepołączalności
mandatu i trudno bez zmiany regulacji prawnej dokonywać ich nowej interpretacji,
nawet gdyby w doktrynie pojawiły się nowe argumenty za lub przeciw jakiemuś
stanowisku.
Źródło : Rzeczpospolita

Jest koncepcja modernizacji stadionu Wisły

miki_z_afryki napisał:

> Można paść ze śmiechu - koncepcja za 61.000 PLN.
> Koncepcja, ktora nie ma nic wspolnego z projektem.

Gdybys mial jakie takie pojecie o tym ile i jakiej roboty trzeba
wykonac i czasu kilku co najmniej ludzi na wykonanie takiej pracy
przy koncepecji poswiecic, to i podana kwota nie dziwilaby.

> Za projekt trzeba będzie zapłacić oddzielnie zapewne setki tysięcy
PLN.

Ano trzeba bedzie. Gdyby zarzadano tylko 3-4% (to bardzo niska
wycena) od wartosci obiektu to juz wychodza setki tysiecy.

> Pytam się od czego są władze i administracja tego miasta, ktora
> potrzebuje kilkudziesięciu milionów złotych na roczne
> funkcjonowanie jeśli wszystko co wymaga minimum wiedzy wymaga
> outsourcingu?
> Jeśli tak, to rozpędzić to dziadostwo, ..... to po co ta
> całą banda bezużytecznych urzędasów?

Gdybys zadal sobie odrobine trudu i zapoznal sie z zakresem zadan
samorzadu terytorialnego to wypisywalbys bredni i nie zadawal tak
infantylnie naiwnych (zeby byc delikatnym) pytan!!

A swoja przed jakakolwiek koncepcja trzeba najpierw postwic sobie
pytanie i uczciwie opdpowiedziec na nie: KOMU i NA CO TEN STADION
PILKARSKI W PLOCKU JEST POTRZBNY?

Gdyby sie okazalo ze rzetelna i uczciwa odpowiedz wskazuje na taka
potrzebe (ja ma duze watpliwosci) to wtedy trzeba zapytac o sens
budowy obiektu dla sportu wyczynowego o wymagajacego duzego wysilku
w bezposrednie bliskosci emitorow zanieczysczen zatmosfery z Orlenu
w jego strefie ochronnej, gdzie nawet nie moze byc prowadzona
produkcja rolna oraz nie moga sie znajdowac rekreacyjne ogrodki
dzialkowe.

"Nauczyłem się systemu Ameryki"

pozwole sobie zacytowac tekst z forum Kuriera!
"Wlodzimierz Rawa, 2008-07-29 13:21:40
Drogi Panie Prezydencie, I tego wszystkiego nauczyl sie Pan o
Ameryce za ile - 7 dni ? Radze pojsc na studia - nie ma Pan
najmniejszego pojecia o Ameryce. A teraz punkt po punkcie : 1/ "Brak
też na przykład poczucia różnicy między samorządem a rządem. Tam
każdy szczebel administracji to rząd." Po prostu w Ameryce nie ma
pojecia samorzadu jako takiego, kazdy szczebel wladzy/administracji
jest wybierany przez spoleczenstwo w powszechnych wyborach, i kazdy
szczebel ma swoje uprawnienia a ich zasieg ma charakter
terytorialny, a jednoczesnie istnieje pionowa zaleznosc instytucji
nizszych od wyzszych z zachowaniem podzialu na wladze ustawodawcza,
wykonawcza i sadownicza; 2/ Wyksztalcenie - rzeczywiscie stanowi ono
oczko w glowie calego spoleczenstwa, w tym przedstawicieli wladzy.
Klopot polega na tym, ze obowiazuja dwa systemy : publiczny i
prywatny, przy czym publiczny , w wiekszosci stanow, jest pelen
legalnych i nielegalnych imigrantow o czesto pochodzeniu
meksykanskim/poludniowo amerykanskim, gdzie np. w Los Angeles prawie
60% uczniow nie konczy szkoly sredniej i zaniza poziom nauczania, w
wyniku czego ludnosc biala ucieka do szkol prywatnych lub do szkol
panstwowych, gdzie, ze wzgledu na ceny domow , tylko ludnosc biala,
czyt. zamozna, moze sobie na takie domy i szkoly pozwolic; 3/
Zdrowie - amerykanska sluzba zdrowia rzeczywiscie jest chyba
najlepsza na swiecie, jezeli kogos na nia stac, bowiem 45% ludnosci
nie ma ubezpieczenia i do tej sluzby ma tylko dostep przez lokalne
kliniki ( gorsze niz w Polsce) lub przez pogotowia ratunkowe przy
szpitalach, ktore nie moga odmowic udzielenia pomocy, w zwiazku z
czym wiele szpitali zamyka oddzialy pogotowia ratunkowego; 4/
Organizacje porzadkowe - czyli jakie ? Policja? ....? 5/ Wiedza
Amerykanow o Polsce i Szczecinie . Ogolnie zadna. Rozmowcy mogli cos
przegladnac przed spotkaniami, w co watpie. Obawiam sie, ze poza
Solidarnoscia i Walesa pojecie o Polsce zadne; 6/ Po jednym
wyjezdzie poznal Pan Ameryke? - ja tu mieszkam 34 lata i nie mialbym
czelnosci tak oswiadczyc - no , ale Pan jest politykiem.
Wlodzimierz Rawa "
=======================

Dodam, ze mloda, wykształcona przedstawicielka
znanego na swiecie koncernu z Londynu
nie wiedziała kto to jest Wałesa...
tak wiec nie myslmy sobie, ze swiat zyje naszymi sprawami!

Krzystek ty chyba nie byłeś w stanach

andreas.007 29.07.08, 14:26 Odpowiedz "Wlodzimierz Rawa, 2008-07-29
13:21:40
Drogi Panie Prezydencie, I tego wszystkiego nauczyl sie Pan o
Ameryce za ile - 7 dni ? Radze pojsc na studia - nie ma Pan
najmniejszego pojecia o Ameryce. A teraz punkt po punkcie : 1/ "Brak
też na przykład poczucia różnicy między samorządem a rządem. Tam
każdy szczebel administracji to rząd." Po prostu w Ameryce nie ma
pojecia samorzadu jako takiego, kazdy szczebel wladzy/administracji
jest wybierany przez spoleczenstwo w powszechnych wyborach, i kazdy
szczebel ma swoje uprawnienia a ich zasieg ma charakter
terytorialny, a jednoczesnie istnieje pionowa zaleznosc instytucji
nizszych od wyzszych z zachowaniem podzialu na wladze ustawodawcza,
wykonawcza i sadownicza; 2/ Wyksztalcenie - rzeczywiscie stanowi ono
oczko w glowie calego spoleczenstwa, w tym przedstawicieli wladzy.
Klopot polega na tym, ze obowiazuja dwa systemy : publiczny i
prywatny, przy czym publiczny , w wiekszosci stanow, jest pelen
legalnych i nielegalnych imigrantow o czesto pochodzeniu
meksykanskim/poludniowo amerykanskim, gdzie np. w Los Angeles prawie
60% uczniow nie konczy szkoly sredniej i zaniza poziom nauczania, w
wyniku czego ludnosc biala ucieka do szkol prywatnych lub do szkol
panstwowych, gdzie, ze wzgledu na ceny domow , tylko ludnosc biala,
czyt. zamozna, moze sobie na takie domy i szkoly pozwolic; 3/
Zdrowie - amerykanska sluzba zdrowia rzeczywiscie jest chyba
najlepsza na swiecie, jezeli kogos na nia stac, bowiem 45% ludnosci
nie ma ubezpieczenia i do tej sluzby ma tylko dostep przez lokalne
kliniki ( gorsze niz w Polsce) lub przez pogotowia ratunkowe przy
szpitalach, ktore nie moga odmowic udzielenia pomocy, w zwiazku z
czym wiele szpitali zamyka oddzialy pogotowia ratunkowego; 4/
Organizacje porzadkowe - czyli jakie ? Policja? ....? 5/ Wiedza
Amerykanow o Polsce i Szczecinie . Ogolnie zadna. Rozmowcy mogli cos
przegladnac przed spotkaniami, w co watpie. Obawiam sie, ze poza
Solidarnoscia i Walesa pojecie o Polsce zadne; 6/ Po jednym
wyjezdzie poznal Pan Ameryke? - ja tu mieszkam 34 lata i nie mialbym
czelnosci tak oswiadczyc - no , ale Pan jest politykiem.
Wlodzimierz Rawa "

Co powstrzyma Rosję

Co powstrzyma Rosję
Europa Zachodnia we wlasnym ,dlugofalowym interesie musi
z nieuchronna cierpliwoscia integrowac ze soba Rosje.
Teorie "powstrzymywania Rosji" pozostana bezskuteczne
i niepotrzebnie oddalaja Rosje od Europy.Trzezwosc sadzenia
wymaga,by Europa odeszla od stereotypu ,ze Rosja ze swej
natury prezentuje tendencje imperialistyczne.Rosja oczekuje
jedynie ,ze jej sluszne prawa do narodowego bezpieczenstwa
beda respektowane.Warunkiem sine qua non takiego bezpieczenstwa
jest respektowanie przez swoich sasiadow zasad pokojowej
koegzystencji i wyzbycie sie historycznej wrogosci.Bo mowiac
uczciwie Rosja po 1990 r. nikogo nie aneksowala.Watpliwe jest tez
by chciala wchlonac w sklad Rosji Abchazje lub Osetie Poludniowa.
To Gruzja, niezdolna rozwiazac pokojowo problemy narodowosciowe,
jakie ja od lat niczym rak drazyly, wykopala topor wojenny
i podjela brutalna agresje na Abchazje i Osetie Poludniowa,
ktorych narody pozostawanie w strukturze terytorialnej Gruzji
traktowaly jako zniewolenie.Rosja winna stac sie dla Europy
Zachodniej najwiekszym wyzwaniem XXI wieku.Bez Rosji Europa
Zachodnia skazana jest na skarlenie.Europa Zachodnia
i Rosja razem moga stworzyc w przeciagu najblizszych
kilkudziesieciu lat jeden z najwazniejszych segmentow przyszlego
swiata,ktory bedzie zdolny wplywac na ksztalt i cywilizacyjne
oblicze swiata.Wszelkie racje za tym przemawiaja.Rosji nie trzeba
sie bac,Rosje trzeba starac sie zrozumiec.Tymczasem bushowskie
USA sa wyraznie zorientowane na ducha konfrontacji z Rosja,
uznajac ,ze jej "rozmiekczanie" lezy w najlepiej pojetym interesie
amerykanskim.Dla Busha wszzelkie napiecia i niepokoje w Rosji
sa woda na mlyn dla amerykanskiej dominacji nad swiatem.
Takie dzialania na krotka mete z amerykanskiego punktu widzenia
maja sens.Ale to jest razaca krotkozwrocznosc administracji
amerykanskiej.USA nie jest i nie bedzie zdolna "opanowac "
"podbrzusza" azjatyckiego (od Bliskiego Wschodu po Daleki Wschod).
Nie ma zadnych szans na "europejska cywilizacje" krajow Islamu.
USA nie ma tez wiekszych szans na "neokolonizacje"
arabskich krajow naftowych.Amerykanskie "wojenki" wyniszczaja
USA.Tymczasem na kontynencie azjatyckim rosna w sile i
nowoczesnosc Chiny.Druga polowa XXI wieku bedzie wyrazna
dominacja krajow Pacyfiku(Chiny,Japonia,Korea ).USA powinny
wiec juz dzis dokonac wyboru miejsca ,gdzie chcialyby widziec
Rosje :czy u boku Chin ,czy w strukturach europejskich.
Trzeba byc slepcem by dokonac zlego wyboru.

Do mieszkańców POTOKU

Gość portalu: potok napisał(a):

> Ostatnio na klatkach pojawiła się informacja o
rekrutacji chętnych na stanowiska w nowo tworzonej
spółdzielni NSBM TYLŻYCKA POTOK. No to jak to jest
> w końcu z tym podziałem? Skoro sąd odmówił wydzielania
się bloków z osiedla, w
> tym bloków przy Tylżyckiej, to dlaczego poszukuje się
już kandydatów na
> zarządców nieistniejących przecież tworów.
============= Trochę ty pomieszania pojęc. Fakty są
takie bez względu na ocene, ktora w zalezności od punktu
widzenia może być odmienna:
1. Osiedle POTOK- zostało administracyjnie podzielone na
cztery osiedla o różnej wielkości.
2. Drugim torem niezależnym od podziału osiedla na
osiedla mnijsze toczy się proces rejestracji potomnych
spółdzielni terytorialnie przystających do osiedli o
ktorych mowa w pkt. 1.
3. Nowo powstałe osiedla powołały w przepisanym trybie
swoje Rady Osiedlowe zarządzające sub-Potokami (moj
termin na okreslenie powstałych osiedli).
4. Do kompetencji tych Rad Osiedlowych odnoszą się
wszystkie przepisy dotyczące Rad Osiedlowych w NSBM,
m.in. wnioskowanie o powolanie oddzielnych administracji
lub powierzenie administracji komu innemu.
5. Dwa sub-Potoki zdecydowały się powołać swoje
administracje. Pozostałe jak na dzisiaj zdecydowały się
pozostawić administrowanie swoim stanem posiadania
Administracji dotychczas istniejącej. Co do docelowej
obsady personalnej tak pod względem ilośći jak i jakości
oraz zakresu kompetencji im funduszu płac, przedwcześnie
jest się wypowidadać. Należy to do kompetencji Zarządu
NSBM który powinien brać pod uwagę zdanie poszczególnych
rad osiedlowych.
======== Tyle fakty. Teraz mój komentarz. Jestem zdania,
że kiorzystnie się stało pod względem organizacyjnym, że
proces rejestracji przeciąga się w czasie. Pozwoli to na
płynne, powolne zorganizowanie administracji nowych
osiedli pod nadzorem biura Zarządu NSBM. Zbyt szybka
rejestracja nowych spółdzielni potomnych mogłaby stworzyc
konieczność gwałtownego przejęcia całkowitego
administrowania ad hoc, bez przygotowania zaplecz tak pod
względem technicznym, personalnym, lokalowym jak i
struktury docelowej. Utworzone administracje sub-Potoków
mogą stać się forpocztą przyszłych zarzadow
spółdzielni potomnych lub ich administracji. Tyle od
strony organizacyjnej. O opłacalnośći ekonomicznej w tym
miejscu nie wypowiadam się, nie jest to moja domena
chociaż mam swoje sprecyzowane zdanie na ten temat.
To tyle w sprawie czy sa nowe spoldzielnie czy sa nowe
osiedla. Mmmrrruuu... Tygrys01
ps.
Jeszcze w sprawie postu "jar" dot. figury. Nikt przy
zdrowych zmysłach figury nie nazywa personalnie Jezusem
Chrystusem jak to imputuje "jar". Figura jest tylko
pewnym symbolem, znakiem i niczym więcej. Podobnie jak
Biało-Czerwona jest symbolem Rzeczypospolitej a nie samą
Rzeczypospolitą. Personifikowanie figury byłoby
oczywistym bałwochwalstwem. Ale jako przedmiotowi kultu
symbolizującemu rzeczywistą osobę Jezusa Chrystusa należy
się odpowiedni szacunek podobnie jak należy szanować
Biało-Czerwoną lud Orła Białego chociaż żaden Polak przy
zdrowych zmysłach nie będzie utożsamiał realnego orła
bielinka lub jego wizerunek z Rzeczypospolitą. I
rzeczywiście razi mnie naigrywanie się z symboli
religijnych zarówno katolickich jak i innych np Gwiazdy
Dawida, symbolu Półksiężyca, posągów Buddy, a nawet mumii
zasuszonego mnicha buddyjskiego (ostatnio pokazywanego w
TV) gdzie "naukowcy" publicznie penetrują mumię,
pokazując jaszczurcze jaja złożonwe w oczodołach i inne
sensacje. Było to równie niesmaczne jak naigrywanie się z
figury tylko dlatego, ze może nie być zgodna z czyimiś
upodobaniami estetycznymi podobnie jak np, symbol krzyża
który dla kultur niechrześcijańskich może być
wstrząsający co też należy zrozumieć ale i oczekiwać
poszanowania tego symbolu przez pozostałe dzieci tego
samego Boga Stwórcę Wszechświata.

"Kultura" goscia z Zaglebia

doktor-lubicz napisał:

> Poniewaz pan slezan raczyl nie slyszec o tzw.regionach federalnych,pragne
uzupe
> lnic jego nikla wiedze w tej srawie.
> otoz,jak pan zapewne wie,istnieje taki dzial prawa jak prawo
administracyjne.Pr
> zedmiotem zainteresowania tej galezi jest m.in.zjawisko regionalizacji.
> W doktrynie prawa administracyjnego wyroznia sie 3 rodzaje regionow:
> 1)federalny
> 2)autonomiczny
> 3)administracyjno-samorzadowy
> ad.1.Wystepuje on w panstwach federacyjnych.Odpowiada on panstwu zwiazkowemu
wc
> hodzacemu w sklad federacji.te regiony(kraje,landy,kantony)odznaczaja sie
wzgle
> dna suwerennoscia,tzn.posiada wlasny rzad,parlament,system sadownictwa,z
reguly
> nadaje wlasne obywatelstwo.Podzial wladzy miedzy panstwo a region jest
dokonan
> y na gruncie konstytucji federalnej i na ogol przyjmuje sie,ze pewne sprawy
fun
> damentalne zarezerwowane sa dla wladzy centralnej(tj.obronnosc,kwestie
dot.praw
> i obow. obywateli,system podatkowy i bankowy).Dziedziny nie zarezerwowane
dla
> panstwa nalezado regionu panstwa federalnego.
> ad.2.Wystepuje on co do zasady w panstwach unitarnych,jednolitych.Zreguly
tworz
> y sie je w krajach zroznicowanych pod wzgledem etnicznym,religijnym czy
kulturo
> wym.Tworzony jest oddolnie(na podst.inicjatywy oddolnej).Z reguly tworzone sa
d
> la zapobiezenia tendencjom odsrodkowym.Takie regiony istnieja w Hiszpani,we
Wlo
> szech.Cecha jestprzyznanie wladzom regionu uprawnien ustawodawczych w scisle
ok
> r. dziedzinach uprawnien ustawodawczych(sa okreslone w konstytucji badz
statuci
> e regionu;sa tez w nim skonkretyzowane)Statut najczesciej nadawany jest w
drodz
> e ustawy..Nad dzialalnoscia regionu sprawuje nadzor delegat rzadu w
regionie.Do
> dam jeszcze,ze konstytucja hiszpanska wprowadza zas.jednolitosci panstwa i
zaka
> z federowania sie regionow.
> ad.3.To region tworzony odgornie przez wladze centralne;stanowi jadnostke
podzi
> alu terytorialnego.Jednoczesnie ustawodawca nadaje mustatus korporacji
samorzad
> owej.Regiony te maja ustroj ujednolicony i nie maja uprawnien
ustawodawczych.Ic
> h samodzielnosc jest samodzielnoscia wspolnoty samorzadowej.W tych regionach
dz
> ialaja tez organy administracji rzadowej.Taki region wystepuje w Polsce czy
Fra
> ncji
>
> Chcialbym nadmienic,ze ten podzial powstal na potrzeby nauki prawa adm.,na
pods
> tawie analizy roznych ustrojow (danych na temat podzialu regionow nie
publikowa
> l GUS,ani inny organ panstwa).Nie ukrywam mego zdziwienia dla tworcow tego
podz
> ialu,poniewaz na podstawie powszechnie zna nych informacji dokonali
systematyza
> cji podstawowych cech regionow w Europie.Jak mogli tego dokonac?Parafrazujac
Tw
> aina:pogloski o nieumiejetnosci myslenia co do czesci spoleczenstwa sa
stanowcz
> o przedwczesne(choc moze w otoczeniu pana slezana ta cywilizacyjna zapasc
zawed
> rowala juz dalej niz u pozostalej czesci ludnosci Polski ).
> Niestrudzonemu propagatorowi autonomii,panu slezanowi
> dr n. med. Pawel Lubicz

No, no, to mnie Pan Doktor przyłapał. Wprawdzie przytoczona przez Pana Doktora
typologia nie jest bynajmniej jedyna i ma sporo mankamentów, ale powinienem
słyszeć o tych dziwacznych "regionach federalnych", które tak naprawdę są
regionami autonomicznymi w państwach federalnych (pojęcie "regionu federalnego"
jest semantycznie nieszczęśliwe - może przywodzić na myśl niektóre z koncepcji
amerykańskich, zakladających przeksztalcenie stanów, a więc regionów, w
federacje hrabstw). Autonomia to bowiem inaczej owa "względna suwerenność", o
której mowa w definicji "regionu federalnego". Słabość owej typologii,
polegająca na nieprzystawalności do realiów i dość sztucznym rozgraniczaniu
pierwszego i drugiego typu regionów, ujawnia się w konfrontacji z przywołanym w
niej modelem hiszpańskim. Konstytucja hiszpańska faktycznie zawiera zapis o
unitarnym charakterze państwa, jednak w prawie hiszpańskim istnieje domniemanie
kompetencji na rzecz regionu (uznane w cytowanym tekście za cechę "regionu
federalnego"). Niektórzy politolodzy kwestionują unitarny charakter Hiszpanii,
wprowadzając dodatkowe pojęcie państwa regionalnego, jako pośredniego między
unitarnym a federalnym. Różnica między regionami w państwach regionalnych i
federalnych nie polega zasadniczo na ich kompetencjach, ale na ich relacjach
wobec wladz panstwowych - najczęściej spotykanym wyróznikiem państwa
federalnego jest nie rodzaj regionów, ale izba wyższa parlamentu, skladająca
sie z przedstawicieli członów federacji.
Bez względu na to jak dziwacznym jest pojęcie regionu federalnego, które Pan
Doktor wygrzebał, i czy pojęcie to jest szeroko akceptowane czy nie, wypada mi
pójść do Canossy - przekonany byłem bowiem, że ten dziwoląg językowy jest
kolejnym oryginalnym wytworem intelektu Pana Doktora.

Uprawia swoje pole w Czechach

Uprawia swoje pole w Czechach

Uprawia swoje pole w Czechach
data: /16-10-06/

Kuriozalny problem, od lat dotyka gospodarza Lothara Wittka, mieszkańca wsi
Rudyszwałd w gminie Krzyżanowice. Rzecz w tym, że ziemie uprawne L. Wittka
leżą częściowo w Polsce, częściowo zaś i w Republice Czeskiej (wioski
Šilheřovice i Hat).
Kłopot wynika stąd, że w latach pięćdziesiątych (ub.wieku) pomiędzy Polską a
Czechosłowacją dokonano przesunięcia linii granicznej, wskutek czego,
5-hektarowe gospodarstwo zostało podzielone na dwie części. Większa część
ziemi pozostała po stronie polskiej, natomiast 0, 8 ha znalazło się poza granicą.

Taki stan rzeczy, jest niezwykle uciążliwy dla gospodarza, ponieważ L. Wittek,
chcąc wjechać maszynami rolniczymi na część swojego gospodarstwa po stronie
czeskiej, musi uzyskać zgodę od służb granicznych.

Lothar Wittek od wielu lat redaguje pisma. Niestety działania dotychczasowe
nie przyniosły rezultatu. Z analizy pism wynika, że interwencje w tej trudnej
i uciążliwej ponad wszelką miarę sprawie, do lat osiemdziesiątych praktycznie
pozostały praktycznie bez rozpatrzenia. 14.11.1989 r. Pan Lothar Wittek
wystąpił z pismem do Ministra Rolnictwa w przedmiotowej sprawie. Od tego
momentu sprawa nabrała toku urzędowego. Do jej zbadania powołano specjalnego
Pełnomocnika Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi. Pan Lothar Wittek proponuje
powrót do linii granicznej, istniejącej w latach 1945-1953. W piśmie z dnia 5
maja 2005 r. Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji powiadomiono Pana L.
Wittka, że wstępny termin zakończenia prac związanych z wytyczeniem nowej
granicy zostanie ustalony na posiedzeniu Komisji Granicznej w listopadzie 2005
r. Jednocześnie zarówno Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji, jak i
Ministerstwo Rolnictwa i Rozwoju Wsi, zapoznało się w wstępnymi propozycjami
zmian przebiegu granicy państwowej. Opracowane propozycje zostaną następnie
przedstawione rządom obydwu państw. Realizacja zmian przebiegu granicy
państwowej będzie możliwa po zawarciu stosownej umowy między Rzeczypospolitą
Polską a Republiką Czeską.

Kilka miesięcy temu, gospodarz, bezradny wobec problemu, zwrócił się z prośbą
o pomoc również do posła Henryka Siedlaczka, który wystosował pismo do
Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji – Ludwika Dorna. W uzasadnieniu
pisma czytamy, między innymi, że "istniejąca sytuacja jest tym bardziej
krzywdząca i nieusprawiedliwiona, że została spowodowana poprzez nakazowe
decyzje ówczesnej władzy, nieliczącej się zupełnie z dobrze pojętymi
interesami swoich obywateli. Dzisiaj nadszedł już chyba czas, by tego typu
problemy rozwiązywać we współpracy i zgodnie z wolą obywateli. A tym samym
zostanie położony kres prowokacyjnym zachowaniom właścicieli gruntów po
stronie czeskiej”.

W odpowiedzi na apel Wiesław Tarka, podsekretarz stanu w MSWiA z dnia 7
września br., pisze, co następuje: „problematyką długu terytorialnego zajmuje
się Stała Polsko-Czeska Komisja Graniczna, która zakończyła prace związane z
pierwszą wspólną kontrolą przebiegu polsko-czeskiej granicy państwowej w 2005
roku, w wyniku której została opracowana dokumentacja graniczna. Obecnie
pozostaje do rozwiązania sprawa długu terytorialnego, która ma znaczący wpływ
na termin wejścia w życie opracowanej dokumentacji granicznej. Przedstawiciele
delegacji polskiej Komisji Granicznej oraz Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju
Wsi przy udziale wójta gminy Krzyżanowice oraz Pana Wittka dokonali wizji
terenowej omawianego rejonu. Przeprowadzona wizja terenowa potwierdziła
celowość przedstawionych powyżej propozycji zmian przebiegu granicy.
Jednocześnie Pan Wittek został poinformowany o pozytywnym stanowisku delegacji
polskiej Komisji Granicznej oraz o czasochłonności procedur zmierzających do
zmiany przebiegu granicy państwowej. Niestety zawieszenie prac nad tą
problematyką nastąpiło z powodów leżących po stronie Republiki Czeskiej.
Delegacja polska, mając na względzie opinię Departamentu Europy Ministerstwa
Spraw Zagranicznych, podczas wszystkich spotkań Komisji Granicznej
podtrzymywała stanowisko, że regulacja długu terytorialnego powinna nastąpić w
postaci zwrotu 368, 44 ha gruntu w naturze”.

Pozostaje zatem nadzieja, że przedziwna sytuacja, o której mowa powyżej,
znajdzie pomyślne rozstrzygnięcie, a gospodarz L. Wittek będzie mógł, zamiast
pisać pisma do urzędów, zająć się uprawą roli.

/koba/

Edukacja samorządowa

Edukacja samorządowa cz.2
Samorząd Wojewódzki
Zgodnie z obietnicą, w tym tygodniu zajmiemy się samorządem wojewódzkim.
Województwo jest tworem, w którym przenika się samorząd i administracja
centralna. Z jednej strony mamy wojewodę, który jest powoływany przez Premiera,
a jego zadaniem jest przede wszystkim reprezentowanie Rady Ministrów i Skarbu
Państwa, z drugiej strony Sejmik wojewódzki i Zarząd z Marszałkiem na czele,
którzy reprezentują mieszkańców. My zajmiemy się jednak tylko częścią samorządową.

Kogo wybieramy?
W wyborach proporcjonalnych wybieramy tylko radnych sejmiku, których liczba
zależy od liczby mieszkańców województwa, jednak zawsze jest to więcej niż 30.
Sejmik jest w województwie władzą uchwałodawczą i kontrolną. To radni sejmiku
jako pochodzący z wyborów podejmują kluczowe decyzje dla województwa (np.
uchwalają budżet, podatki, decydują o sprawach majątkowych), a następnie
sprawdzają czy ich decyzje są w prawidłowy sposób wykonywane. Za wykonywanie ich
decyzji odpowiada jednak 5-osobowy Zarząd (z Marszałkiem na czele), wybierany
przez Sejmik.

Co oni mogą?
Najogólniej można powiedzieć, że samorząd wojewódzki odpowiada za prowadzenie
działań na rzecz rozwoju regionalnego oraz szeroko pojętą promocję regionu.
Bardzo ważną funkcją województwa jest także zawieranie kontraktów wojewódzkich –
projektów współfinansowanych ze środków budżetu państwa lub unijnych.

Służba zdrowia
Z zagadnień bardziej praktycznych, samorząd wojewódzki odpowiada m.in. za
prowadzenie szpitali specjalistycznych o znaczeniu regionalnym. Jeżeli więc
leżąc w Szpitalu Bródnowskim zauważymy jakieś nieprawidłowości, nie zgłosimy
tego ani Prezydentowi Miasta Warszawy ani wojewodzie (on nie jest reprezentantem
samorządu) ale Marszałkowi, bo to właśnie on reprezentuje samorząd wojewódzki w
sprawach bieżących.

Transport i komunikacja
Do właściwości samorządu terytorialnego należy także budowa i utrzymanie dróg
wojewódzkich. Na terenie naszej gminy jest ich zaledwie kilka (631 i 635).
Jednak praktyczne znaczenie dla naszej gminy ma tylko droga 635 (do Wołomina).
Jeżeli więc zdarzyłoby się, że jadąc ul. Konstytucji 3-ego maja w Radzyminie
wpadacie w dziurę i urywacie zawieszenie, to nie jest to wcale wina urzędników z
Radzymina, ani też powiatu, ale właśnie województwa. I wszelkie sprawy
odszkodowawcze należy kierować właśnie tam. Województwo odpowiada także za
komunikację o znaczeniu regionalnym.

Inne, nie mniej ważne
Oprócz tego samorząd wojewódzki odpowiada za: utrzymanie bibliotek, teatrów i
muzeów o znaczeniu regionalnym, prowadzenie wyższych szkół zawodowych,
wojewódzkich urzędów pracy, modernizację terenów wiejskich oraz usuwanie
niebezpiecznych odpadów.

PREZYDENCKA USTAWA - SZKOŁY WYZSZE

Znany jest fakt, że w Polsce funkcjonuje obecnie ponad 200 szkół wyższych, w
tym blisko 130 niepaństwowych. Niektóre uczelnie, głównie państwowe, powołały
filie czy też wydziały zamiejscowe, których jest już ponad 40. Szkoły wyższe
według typów to: uniwersytety, wyższe szkoły techniczne, akademie rolnicze,
wyższe szkoły ekonomiczne, wyższe szkoły pedagogiczne, akademie medyczne,
wyższe szkoły morskie, akademie wychowania fizycznego, wyższe szkoły
artystyczne, wyższe szkoły teologiczne i pozostałe.

Wiadomo, że badając strukturę szkół na podstawie liczby studentów, można
stwierdzić, że spośród uczelni państwowych największa liczba studentów studiuje
w uniwersytetach (37,3 proc.), następnie w szkołach technicznych (25,9 proc.)
oraz w szkołach pedagogicznych (11,3 proc.), a w uczelniach ekonomicznych - 7,6
proc. Studenci tych czterech typów szkół stanowią ponad 82 proc. ogólnej liczby
studentów wszystkich uczelni państwowych.

Jest pewnym, że wśród szkół prywatnych natomiast największa liczba studentów
studiuje w szkołach ekonomicznych (zarządzanie, administracja, marketing,
bankowość i finanse itp.), gdzie udział tych studentów w ogólnej liczbie
studentów wszystkich uczelni wynosi prawie 55 proc. Studenci prywatnych szkół
ekonomicznych przewyższają już liczbę studentów państwowych szkół ekonomicznych
o ponad 30 proc. Drugą z kolei grupę studentów w prywatnych uczelniach stanowią
studenci szkół pedagogicznych o udziale 13,7 proc. oraz studenci szkół
technicznych - 3,5 proc.

Trzeba przy tym zaznaczyć, że szkolnictwo prywatne nie prowadzi wyższych szkół
medycznych, morskich, wychowania fizycznego, uniwersyteckich (nie licząc
Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego). Należałoby zatem zastanowić się, czy
szkoły wyższe w Polsce, państwowe i niepaństwowe oraz ich filie i wydziały
zamiejscowe, są właściwie rozmieszczone w układzie geograficznym
(terytorialnym, wojewódzkim), zgodnie z potrzebami edukacyjnego rynku
regionalnego w ujęciu kompleksowym, również pod względem ich typów, czy też o
lokalizacji szkół wyższych i ich filii decydowały inne, może bardziej losowe
niż celowe, uwarunkowania regionalne.

Oczywistym jest, że pod pojęciem potrzeb regionalnego rynku edukacyjnego
należałoby rozumieć uwarunkowania dotyczące głównie: zagospodarowania
absolwentów szkół średnich przez miejscowe szkoły wyższe (filie) o odpowiednim
typie i profilu studiów (współczynnik skolaryzacji netto powinien kształtować
się w granicach 30-40 proc.); zapewnienia odpowiedniej liczby absolwentów dla
lokalnych potrzeb administracji i działalności społeczno -gospodarczej
przemysłu, handlu, usług, działalności społecznej itd.; ponoszenia mniejszych
obciążeń przez studentów i ich rodziców w sytuacji bezpośredniej bliskości
szkoły wyższej od miejsca zamieszkania studenta; podnoszenia ogólnego poziomu i
prestiżu regionu, posiadającego na swoim terenie szkołę wyższą; powołania i
rozwijania własnej kadry naukowo-dydaktycznej w miejscowych wyższych szkołach
regionalnych; prowadzenia badań naukowych niezbędnych dla rozwoju społeczno-
gospodarczego danego regionu itp.

Jestem przekonany, że rozmieszczenie wyższych szkół państwowych i
niepaństwowych oraz filii w układzie wojewódzkim w Polsce przedstawia się
następująco. Państwowe szkoły wyższe występują w 22 województwach (przede
wszystkim w miastach, gdzie znajduje się siedziba władz i urzędów
wojewódzkich), tj. w 45 proc. województw. Ich rozmieszczenie jest
nierównomierne i koncentruje się w kilku największych miastach wojewódzkich,
takich jak: Warszawa - z udziałem 13,5 proc. ogólnej liczby szkół wyższych,
Kraków - 11,2 proc., Poznań - 9,0 proc., Wrocław - 9,0 proc., Gdańsk
(Trójmiasto) - 7,9 proc., Katowice - 6,7 proc., Łódź - 6,7 proc. A zatem w 7
miastach wojewódzkich skoncentrowanych jest 64 proc. ogólnej liczby państwowych
szkół wyższych.

Móglbym tak cytować jeszcze długo.
www.forumakad.pl/archiwum/98/4/artykuly/07-zycie_akad.htm

czy jednostka budżetowa może zarządzać

Łamanie albo naginanie prawa, przez jednostki samorządu terytorialnego do jeden
z najpoważniejszych problemów aktualnego ustroju RP.

Zakłady budżetowe powołane są do administrowania nieruchomościami będącymi w
100% własnością gmin, a nie współwłasności prywatnych. Tylko to nie odpowiada
dyrektorom zakładów budżetowych administracji gminnych.

Pierwszą przyczyną silnego dążenia do administrowania Wspólnotami Mieszkaniowymi
przez gminne administracje jest fakt, że są one zakładami budżetowymi a nie
jednostkami budżetowymi.
Jednostka budżetowa wszystkie swoje koszty musi finansować tylko z dotacji,
które otrzyma od gminy w ramach uchwalonego budżetu.

Zakład budżetowy, zaś jest na własnym rozrachunku i tylko ewentualnie, w
szczególnych przypadkach, może dostać dotację od budżetu.
Zakład budżetowy sam musi wypracować środki na płace, premie i inne koszty
związane z prowadzeniem swojej działalności. Dlatego Dyrektorzy takich zakładów
budżetowych za wszelką cenę szukają źródeł dochodów i to najlepiej takich, które
nie wymagają specjalnego wysiłku z ich strony.

Łatwym źródłem dochodu (łupem) jest zarządzanie nieruchomością wspólną wspólnoty
mieszkaniowej i dlatego istnieje taki nacisk na Zarządy Wspólnot by podpisywały
z nimi umowy o administrowanie, mimo, że jest to niezgodne z prawem.

Dyrektorzy odpowiednio manipulując i wykorzystując niejednoznaczność zapisów w
ustawach na siłę uszczęśliwiają "świeżych" zazwyczaj właścicieli lokali, którzy
w ogromnej większości nie mają pojęcia o przysługujących im prawach.

Drugą przyczyną dążenia do administrowania we wspólnotach jest fakt, że
wspólnoty nie podlegaja ustawie o zamówieniach publicznych i stanowią świetne
pole do nadużyć korupcyjnych przy wyłanianiu wykonawcy robót remontowych.
Jest to drugie źródło dochodu, wcale nie gorsze niż legalne.

Mimo, że w niektórych gminach stosuje się pewne formy przetargu zaczerpnięte z
ustawy o zamówieniach publicznych, a nawet pełny przetarg w oparciu o ustawę, to
dokładnie przyglądając się i analizując ich historię i biorąc pod uwagę nie
jedną, a wszystkie zarządzane przez gminną administrację wspólnoty, okaże się,
że obracamy się w ściśle zamkniętym, silnie powiązanym kręgu tych samych wykonawców.

Tajemnicą poliszynela są informacje, że stawki za wygranie przetargu to 15-20%
jego wartości, które to kwoty wykonawca oczywiście wlicza w koszt remontu. Płacą
je wszyscy właściciele.

Wykonawca, który zapłaci łapówkę, zostaje wcześniej poinformowany przez osobę z
gminnej administracji o cenach , które oferują firmy konkurencyjne, które nie
biorą udziału w przestępstwie i daje ofertę najniższą ze wszystkich.
Przy dużej konkurencji podaje się ceny poniżej kosztów.

Później ewentualną różnicę wyrównuje się kosztorysami dodatkowymi,
powykonawczymi, które ochoczo zatwierdza dyrektor zakładu budżetowego

Ponieważ kosztorys wykonawcy sprawdza "swój" pracownik działu technicznego
gminnej administracji, to nie ma żadnych problemów i interes kwitnie w najlepsze.

Najwyższy czas aby przerwać ten przestępczy proceder i dać pełne możliwości
kontroli i decyzji osobom do tego uprawnionym - właścicielom lokali.

Stworzyć wolny rynek zarządców a wykonawców wybierać na zasadach pełnej jawności
i wolnego rynku.

Dość złodziejstwa i oszustw.
Początek dał p. Kaczyński, przekształcając zakłady w jednostki budżetowe czekamy
na jasne stanowiska Sejmu i Rządu.

Maria Głębocka

Tusk wygrał na Śląsku

Idol Tomczykiewicza, Tusk, wygrał na Śląsku:))
Tomasz Tomczykiewicz, lider PO w regionie, nie krył zadowolenia z wygranej
Tuska na Śląsku. - To dowód, że Ślązacy nie dadzą zbyć się ogólnikami i
odważnie patrzą w przyszłość - powiedział tuż po ogłoszeniu pierwszych wyników.
Jeśli chodzi o dokonania lidera wojewódzkiego PO Tomasza Tomczykiewicza,
wieloletniego członka zarządu miasta, burmistrza Pszczyny i posła minionej i
obecnej kadencji, to ja pamiętam głównie następujące:
1. Zatrudnienie na stanowisku kierownika inwestycji oświatowych swego brata
(pracuje do dziś i kontroluje prawię POłowę budżetu) .
2. Powołanie do nadzoru spółki PIK (z udziałem finansowym samorządów i państwa)
obecnego wiceburmistrza
3. Powołanie na swego zastępcę byłego członka ORMO, Henryka Studzieńskiego,
obecnego burmistrza, którego małżonka od lat jest księgową w Zieleni Miejskiej.
Tenże Studzieński z kolei powołał na swego zastępcę Jana Dudę, który finansował
jemu i Tomczykiewiczowi (zgodnie z prawem) kampanię wyborczą. Pszczyna ma tylu
zastępców ile przez trzy lata miały kilkusettysięczne Katowice.
4. Powołanie na stanowisko Naczelnika Wydziału Rolnictwa w Urzędzie Miasta
Alojzego Cieszkę, aktywisty ZMS z czasów komuny, "animatora" kultury
pszczyńskiej, którego żona jest szefową Zieleni Miejskiej
4a. Powołanie na skarbnika Gminy Pszczyna p. Matusiewicza z Katowic (w
Pszczynie nie było młodych i kompetentnych ekonomistów), kolegi partyjnego,
którego brat - przedsiębiorca startował z listy PO do sejmu w okręgu katowickim
5. Tolerowanie dorabiania do pensji przez urzędników Urzędu Miasta pełniących
odpłatnie różne nadzory
6. W mieście , którym zarządzał, oprócz uwłaszczenia kolesiów na stołkach
samorządowych zrobił niewiele.
7. Dziwnym trafem spółka HiT (….. i Tomasz Tomczykiewicz) otwierała swoje
sklepy mięsne przy wszystkich powstających w Pszczynie marketach.
8. Kiedy prawo zabroniło burmistrzom prowadzenia działalności gospodarczej z
dznia na dzień Tomasz Tomczykiewicz przestał być właścicielem HiT u) -
zbiedniał:))
9. Zatrudnił M. Szafron, koleżankę partyjną, w nadzorze i obecnie jako prezesa
słynnej już w Pszczynie firmy okołobudżetowej Towarzystwo Budownictwa
Społecznego, która spartoliła wzorowo swą sztandarową inwestycję.
10. To on brał bezpośredni udział w przeprowadzeniu "unijnej" inwestycji pt.
droga wzdłuż dwupasmówki i sprzedaży 11 ha gruntów za połowę ceny, jaką w tym
miejscu uzyskują prywatni właściciele. Jako POseł (od samorządu i służby
zdrowia) nie wsławił się w zasadzie niczym.
11. Ciekawe co zrobił jako poseł uposażony z budżetu państwa w ponad
dwadzieścia tysięcy złotych miesięcznie (przez cztery lata nic o tym nie pisano
ani nie mówiono), a siedziba biura poselskiego "u kolegi" w ruderze na
Piastowskiej do niedawna była jego żenującą wizytówką.
12. Zakładał z Bernardem Szwedą Pszczyńskie Centrum Targowe, znane z ruin
Stajni Książęcych i zachwaszczonego placu przy Wojska Polskiego? Szybko jednak
POjął swój błąd i zrozumiał, że lepiej brać czynny udział w tworzeniu spółek
okołobudżetowych (samorządu i skarbu państwa) zarządzanych przez znajomków niż
ryzykować w prywatnej firmie.
Teraz trzeba tylko w układzie rządowo - prezydenckim utrwalić i WPROWADZIĆ w
życie WSPÓLNE PRZESIĘWZIĘCIA kapitału prywatnego i samorządu terytorialnego.
Jak widać, człowiek z liberalnej ekipy Korwina Mikke, bierze aktywny i
skuteczny udział w tworzeniu systemu opartego na rozroście administracji i
stosunków rodzinnych (we Włoszech to nazywają mafią). Nepotyzm jest krytykowany
przez PO w mediach jedynie pod publiczkę. W Pszczynie nePOtyzm stał się
POdstawą działalności ludzi z otoczenia Tomczykiewicza, który będąc niby z
AWSowskiego rodowodu otaczał się zawsze ludźmi wiadomego POkroju.
Dlatego nie będę głosował na PO i Tuska! Was też zachęcam do rozsądku!

BEZPŁATNE KONSULTACJE i PORADY

BEZPŁATNE KONSULTACJE i PORADY
EUROPEJSKI FUNDUSZ SPOŁECZNY NA MAZOWSZU – BEZPŁATNE KONSULTACJE i PORADY
Stowarzyszenie BORIS zaprasza osoby zainteresowane Europejskim Funduszem
Społecznym na bezpłatne konsultacje i porady. Pomoc oferowana jest w ramach
Regionalnego Ośrodka Szkoleniowego EFS (ROSzEFS), prowadzonego przez
Stowarzyszenie BORIS.

Oferta ROSzEFS dostosowana jest do potrzeb osób na różnych poziomach
zaawansowania w pisaniu projektów, zależy także od stopnia posiadanej wiedzy
oraz konkretnych oczekiwań projektodawców.

Doradcy ROSzEFS udzielają informacji o dostępnych źródłach finansowania
oferowanego w ramach Europejskiego Funduszu Społecznego. Uczą w jaki sposób
zamienić pomysł na konkretny projekt zgodnie z wymaganiami, pomagają w
prawidłowym wypełnianiu wniosku aplikacyjnego. Eksperci doradzają także w
jaki sposób prawidłowo zarządzać konkretnym projektem i służą pomocą w
tworzeniu partnerstw projektowych.

Z usług ośrodka mogą korzystać przedstawiciele organizacji pozarządowych,
jednostek samorządu terytorialnego, ośrodków poradnictwa zawodowego i
psychologicznego, a także szkół, jednostek naukowych i organizacji
przedsiębiorców.

Zainteresowane osoby prosimy o kontakt telefoniczny lub mailowy i
wcześniejsze umówienie terminu spotkania.

nr tel.: 0-226-203-192, 0-228-909-449.
roszefs@boris.org
www.roszefs.boris.org.pl

Stowarzyszenie BORIS

Biuro Obsługi Ruchu Inicjatyw Społecznych jest niezależną i niedochodową
organizacją pozarządową, która od 1992 r. wspiera szeroko pojętą aktywność
obywatelską, szczególnie organizacje pozarządowe oraz inicjatywy społeczne
służące publicznemu dobru.
Głównym celem Stowarzyszenia jest zwiększenie efektywności rozwiązywania
problemów społecznych dzięki odpowiedniemu wykorzystaniu możliwości i sił
tkwiących w społeczeństwie.

BORIS działa na Mazowszu od 14 lat. Eksperci Stowarzyszenia prowadzą
bezpłatne poradnictwo, konsultacje i szkolenia, wydają licznie publikacje.
Podstawowe obszary działania BORIS to:
 odpowiadanie na podstawowe problemy zarządzania organizacją pozarządową,
podnoszenie umiejętności liderów organizacji,
 tworzenie efektywnego środowiska pozarządowego, prowadzenie działań
mających na celu wewnętrzną integrację sektora pozarządowego,
 rozwój programów współpracy sektora pozarządowego z władzami publicznymi,
wypracowywanie zasad współpracy pomiędzy sektorem organizacji pozarządowych a
administracją rządową, samorządową i biznesem,
 inicjowanie i współtworzenie ogólnopolskich nowatorskich projektów
sieciowych.

Stowarzyszenie BORIS
00-876 Warszawa
ul.Ogrodowa 50 lokal 1

Polityka Kaczyńskiego wobec hospicjów

leszek.sopot napisał:

> Czyli ty jesteś za jakąś metodą uznaniową? Mnie się wydawało, że ta metoda
minęła wraz z PRL.

Jestem za przedstawieniem przez kazde hospicjum konkretnego kosztorysu.
Jestem za rozpatrzeniem go w tak wyznaczonym terminie, by pieniądze wpłyneły
na czas, a nie w październiku.

>Jeśli nie ma teraz "rejestru usług hospicyjnych" to przecież jes
> t do wyboru tylko metoda uznaniowa lub metoda dopłaty na każdego
pensjonariusza, która ma za zadanie przecież tylko pokrycie kosztów pobytu (w
części lub całości).

Jak wyżej. Możesz to nazwać "metodą uznaniową" opartą jednak na konkretnych
wyliczeniach. Nie obchodzi mnie ani nazewnictwo, ani rodowód metody, ale jej
skuteczność.

> Co do "zawodu dyrektor".

Chyba nie bardzo zrozumiałeś o co mi chodzilo.
Jak coś jest do wszystkiego, to jest do niczego.
Jesli ktoś jest specjalistą od wszystkiego, to znaczy, że nie zna się na niczym.

>Dalej on funkcjonuje w państwowych szkołach, gdzie pen
> sje są regulowane odgórnie. Pensje ludzi w hospicjach sa natomiast pewnie
ustalane przez dyrekcję tych niezależnych placówek w zależności od posiadanych
funduszy.

Pensje to osobna sprawa i również powinny być zawarte w projekcie wydatków.
Hospicja maja to do siebie, ze oprócz obsługi medycznej w dużej mierze
zatrudniają wolontariuszy. Jest tu zatem spora mozliwosć oszczędności.
Zatrudnianie większej ilosci fachowej obsługi, poza niezbedną, moze się
dokonywać proporcjonalnie do funduszy zdobywanych przez hospicja inną drogą
(sponsoring).

>Nie wiem co masz na myśli, że ludzie odpowiadający za jakiś resort mają si
> ę na nim znać - nie znam "resortu hospicyjnego".

Ale znasz na pewno resort zdrowia oraz pracy i opieki spolecznej.
Chyba zgodzisz się, ze do zadań samorzadu terytorialnego należy również
ochrona zdrowia i opieka spoleczna? Chyba też orientujesz się,
ze istnieją już jednostki administracji terytorialnej za nie odpowiedzialne.
Po cóż więc tworzyć nowe?
Urzędnicy samorządowi powinni miec pojęcie o tych dziedzinach,
ktorymi się zajmują. Jesli dyrektorem Biura Kultury zostanie
fachowiec od rybołówstwa sródlądowego, to nie wróży to chyba najlepiej?
I ja to własnie zjawisko nazywam "zawód-dyrektor".
Nie trzeba mnozyć urzędników. Wystarczy zatrudniac fachowców.
Jesli zgadzasz się z tym, to dalsze dywagacje sam uznasz za błędne.

> Mogę jedynie zgadywać, że post
> ulujesz aby samorządy stworzyły nowe wydziały zajmujące się hospicjami a
kierow
> ali nimi ludzi znający się na specyfice tych placówek. Moim zdaniem takie
rozwi
> ązanie "zjadłoby" pieniądze, które mogłyby być poświęcone dla lepszej sprawy.
> Według mojej rady każda przychodnia - czy prywatna czy państwowa - powinna
dost
> awać tyle pieniędzy ile zarejestrowało się u nich ludzi. Natomiast od
podpisywa
> nia specjalistycznych usług medycznych są fachowcy, którzy powinni targować
się
> aby były one jak najtańsze, a cena np. nastawienia złamanej ręki nie była w
Pc
> imiu Dolnym dwa razy większa od ceny w Pcimiu Górnym, choc przecież różnice w
c
> enie są nieuniknione w zależności od regionu kraju.
> Na usługi specjalistyczne stosowane w hospicjach są zapewne pieniądze z NFZ,
kt
> óre hospicja zdobywają na zasadach kontraktów. Tylko znający koszty leczenia
po
> szczególnych jednostek chorobowych mogą ocenić czy proponowany kontrakt jest

> asciwy - na jakiej zasadzie miałyby to oceniać samorządy? Dlatego postulaty o
p
> okrywaniu kosztów opieki paliatywnej powinny byc kierowane do NFZ a nie do
samo
> rządów.

Jak długo jeszcze Panie Tomaszewski?

Kolesiowe Kolegium Odwoławcze w Łodzi
Źródło:
www.brpo.gov.pl/index.php?md=1639&s=1
Mówimy o ustawie z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz.U.
Nr 133, poz. 883)

Z art. 47,51 ust. 1 i 76 Konstytucji RP można wywieść prawo do prywatności , a
więc ochrony życia prywatnego. Sprawy prywatne (życie prywatne) to sprawy życia
osobistego, rodzinnego, religijnego wraz z dobrami osobistymi.

Dane osobowe traktowane szeroko to wszystkie informacje o konkretnej osobie
(oznaczonej co do tożsamości), tak te, które zwyczajowo pozwalają tę osobę
identyfikować (np. adres zamieszkania, data urodzenia, PESEL, NIP itp.) jak i
te, które dotyczą różnych aspektów jej życia prywatnego lub publicznego.

Ochronie podlegają tylko te dane, które nie są jawne, a więc ujawniane na mocy
przepisu ustawowego lub nie zostały upublicznione przez daną osobę (życie
publiczne) lub za jej zgodą oraz nie stanowią informacji publicznej, a dotyczą
obszaru prywatności.

Życie publiczne danej osoby jest z samego założenia jawne, a więc informacja
dostępna, prawo do prywatności tutaj nie sięga. W zakresie sprawowania funkcji
publicznych mamy do czynienia właśnie z życiem publicznym jednostki, a więc
przyjęcie takiej funkcji oznacza poddanie się ograniczeniu swojej prywatności.

W Ustawie są zawarte dwie przesłanki uchylające częściowo obowiązek ochrony
danych osobowych. Przesłankami tymi wyłączającymi ochronę są funkcje
określonych osób.

W art. 5 ust 3 określono, że: „nie można, z zastrzeżeniem ust. 1 i 2,
ograniczać dostępu do informacji o sprawach rozstrzyganych w postępowaniu przed
organami państwa, w szczególności w postępowaniu administracyjnym, karnym lub
cywilnym, ze względu na ochronę interesu strony, jeżeli postępowanie dotyczy
władz publicznych lub innych podmiotów wykonujących zadania publiczne albo osób
pełniących funkcje publiczne - w zakresie tych zadań lub funkcji.

W art. 6 ust 1 pkt. 4) lit b), art. 8 ust 5 i 6 pkt. 2) i 3), art. 12 ust 1 i
art. 16 ust 2 pkt. 2) wskazuje się funkcjonariuszy publicznych, których funkcje,
kompetencje i zajmowane stanowiska (wypowiedzi) oraz czynności, w zakresie w
tych przepisach wskazanych są jawne, a więc i dostępne.

Funkcjonariuszami publicznymi w rozumieniu Kodeksu Karnego t.j. art. 115 ust
13 są:

1) Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej,

2) poseł, senator, radny,

3) sędzia, ławnik, prokurator, notariusz, komornik, kurator sądowy,
osoba orzekająca w sprawach o wykroczenia lub w organach dyscyplinarnych
działających na podstawie ustawy,

4) osoba będąca pracownikiem administracji rządowej, innego organu
państwowego lub samorządu terytorialnego, chyba że pełni wyłącznie czynności
usługowe, a także inna osoba w zakresie, w którym uprawniona jest do wydawania
decyzji administracyjnych,

5) osoba będąca pracownikiem organu kontroli państwowej lub organu
kontroli samorządu terytorialnego, chyba że pełni wyłącznie czynności usługowe,

6) osoba zajmująca kierownicze stanowisko w innej instytucji państwowej,

7) funkcjonariusz organu powołanego do ochrony bezpieczeństwa
publicznego albo funkcjonariusz Służby Więziennej,

8. osoba pełniąca czynną służbę wojskową.

Natomiast w art. 6 ust. 1 pkt. 2 lit. d) mówi się o „osobach sprawujących… funkcje”.

Jest to celowe wskazanie tak na osoby sprawujące funkcje publiczne w rozumieniu
art. 5 ust. 3 jak i na osoby sprawujące funkcje w organach innych osób niż
objętych tym przepisem.

Zastosowany w Konstytucji termin „osób pełniących funkcje publiczne” (art. 61),
a następnie przywołany w art. 5 ust. 3 Ustawy jest w całości, ze względu na krąg
osób, które można w ramach wykładni systemowej zidentyfikować, skonsumowany
w przywołanym pojęciu „funkcjonariusza publicznego” w rozumieniu kodeksu karnego
(art. 6 ust. 1 pkt. 4 Ustawy). Jednak nie wszyscy funkcjonariusze
w rozumieniu k.k. są osobami sprawującymi funkcje publiczne.

Podstawową przesłanką pozostaje fakt wykonywania zadania publicznego, a więc
dokonywania czynności mających wpływ na prawa lub obowiązki podmiotów
prywatnych. Będą to czynności stricte prawne jak i materialno – techniczne,
kształtujące prawa lub obowiązki podmiotów prywatnych.

Edukacja samorządowa

Samorząd Wojewódzki
Zgodnie z obietnicą, w tym tygodniu zajmiemy się samorządem
wojewódzkim. Województwo jest tworem, w którym przenika się samorząd
i administracja centralna. Z jednej strony mamy wojewodę, który jest
powoływany przez Premiera, a jego zadaniem jest przede wszystkim
reprezentowanie Rady Ministrów i Skarbu Państwa, z drugiej strony
Sejmik wojewódzki i Zarząd z Marszałkiem na czele, którzy
reprezentują mieszkańców. My zajmiemy się jednak tylko częścią
samorządową.

Kogo wybieramy?
W wyborach proporcjonalnych wybieramy tylko radnych sejmiku, których
liczba zależy od liczby mieszkańców województwa, jednak zawsze jest
to więcej niż 30. Sejmik jest w województwie władzą uchwałodawczą i
kontrolną. To radni sejmiku jako pochodzący z wyborów podejmują
kluczowe decyzje dla województwa (np. uchwalają budżet, podatki,
decydują o sprawach majątkowych), a następnie sprawdzają czy ich
decyzje są w prawidłowy sposób wykonywane. Za wykonywanie ich
decyzji odpowiada jednak 5-osobowy Zarząd (z Marszałkiem na czele),
wybierany przez Sejmik.

Co oni mogą?
Najogólniej można powiedzieć, że samorząd wojewódzki odpowiada za
prowadzenie działań na rzecz rozwoju regionalnego oraz szeroko
pojętą promocję regionu. Bardzo ważną funkcją województwa jest także
zawieranie kontraktów wojewódzkich – projektów współfinansowanych ze
środków budżetu państwa lub unijnych.

Służba zdrowia
Z zagadnień bardziej praktycznych, samorząd wojewódzki odpowiada
m.in. za prowadzenie szpitali specjalistycznych o znaczeniu
regionalnym. Jeżeli więc leżąc w Szpitalu Bródnowskim zauważymy
jakieś nieprawidłowości, nie zgłosimy tego ani Prezydentowi Miasta
Warszawy ani wojewodzie (on nie jest reprezentantem samorządu) ale
Marszałkowi, bo to właśnie on reprezentuje samorząd wojewódzki w
sprawach bieżących.

Transport i komunikacja
Do właściwości samorządu terytorialnego należy także budowa i
utrzymanie dróg wojewódzkich. Na terenie naszej gminy jest ich
zaledwie kilka (631 i 635). Jednak praktyczne znaczenie dla naszej
gminy ma tylko droga 635 (do Wołomina). Jeżeli więc zdarzyłoby się,
że jadąc ul. Konstytucji 3-ego maja w Radzyminie wpadacie w dziurę i
urywacie zawieszenie, to nie jest to wcale wina urzędników z
Radzymina, ani też powiatu, ale właśnie województwa. I wszelkie
sprawy odszkodowawcze należy kierować właśnie tam. Województwo
odpowiada także za komunikację o znaczeniu regionalnym.

Inne, nie mniej ważne
Oprócz tego samorząd wojewódzki odpowiada za: utrzymanie bibliotek,
teatrów i muzeów o znaczeniu regionalnym, prowadzenie wyższych szkół
zawodowych, wojewódzkich urzędów pracy, modernizację terenów
wiejskich oraz usuwanie niebezpiecznych odpadów.

Spór w sopockiej Radzie Miasta

Ekspertyza prawna
W sprawie wypowiedzi Wieczeslawa Augustyniaka nalezy stwierdzic, ze:

W Rzeczpospolitej Polskiej nadrzędnym aktem prawnym jest Konstytucja. Wszystkie
uregulowania niższego rzędu, takie jak ratyfikowane umowy międzynarodowe,
ustawy, rozporządzenia czy akty prawa miejscowego powinny zatem pozostawać w
całkowitej zgodności z postanowieniami ustawy zasadniczej.

Zgodnie zaś z art. 31 ust. 1 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej wolność
człowieka podlega ochronie prawnej. Ustęp 2 stanowi natomiast, że każdy
obowiązany jest szanować wolności i prawa innych. Co najważniejsze jednak –
nikogo nie wolno zmuszać do czynienia tego, czego prawo mu nie nakazuje.

Przez „prawo” należy przy tym rozumieć wszelkie normy prawa powszechnie
obowiązującego, a zatem wspomniane wyżej umowy międzynarodowe, ustawy, a także
rozporządzenia i akty prawa miejscowego wydane na podstawie upoważnień zawartych
w ustawach.

Należy stwierdzić, że w powyższych aktach prawnych, a zatem w szeroko pojętym
systemie prawa polskiego, nie istnieje żadna norma nakazująca uczestniczenie, w
jakikolwiek sposób, a w szczególności na zasadzie członkostwa, w jakichkolwiek
organach władzy publicznej, zrzeszeniach czy innych sformalizowanych strukturach
działających zarówno w ramach jak i poza szeroko pojętą administracją publiczną.
Członkostwo w takich ciałach opiera się na zasadzie pełnej dobrowolności, co
pozostaje w zgodzie z cytowanym powyżej przepisem art. 31 Konstytucji
Rzeczpospolitej Polskiej.

Powyższe dotyczy oczywiście również brania udziału w pracach komisji organów
uchwałodawczych jednostek samorządu terytorialnego. Członkowie takich komisji z
reguły pochodzą z wyboru, jednakże uchwała danego organu o powołaniu ich do
składu jest jedynie wiążąca dla organu powołującego oraz innych organów tej
jednostki samorządu terytorialnego, a nie dla samej osoby powołanej, która może
wyboru nie przyjąć. Podobnie w każdym momencie osoba taka może zrezygnować z
członkostwa w komisji i rezygnacja taka wywołuje skutki prawne mocą samego
oświadczenia woli (jako jednostronnej czynności prawnej) złożonego przez osobę
posiadającą pełną zdolność do czynności prawnych. Co oczywiste – nie jest zatem
konieczne stwierdzenie wygaśnięcia członkostwa przez organ powołujący (co byłoby
jeszcze – jako akt o charakterze deklaratoryjnym, czyli jedynie potwierdzającym
zaistniałe już zdarzenie prawne – do zaakceptowania), a tym bardziej odwołanie
przez organ powołujący. W tym drugim wypadku mielibyśmy bowiem do czynienia z
aktem o charakterze konstytutywnym (prawo-kształtującym), istotnie
ograniczającym wolność postępowania członka organu i godzącym w przedstawioną
powyżej zasadę dobrowolności. Przyjęcie takiej procedury byłoby zatem rażąco
sprzeczne z art. 31 Konstytucji Rzeczpospolitej Polskiej, a od strony formalnej
uchwała odmawiająca przyjęcia rezygnacji byłaby bezwzględnie nieważna, to jest
nie wywołująca żadnych skutków prawnych – stanowi tak wyraźnie art. 91 ust. 1
zdanie pierwsze ustawy o samorządzie gminnym.

Trzeba przy tym wskazać, że art. 24 ustawy o samorządzie gminnym nie statuuje
obowiązku bycia członkiem komisji rady miasta, a jedynie obowiązek brania
udziału w pracach komisji osoby będącej jej członkiem. Z momentem złożenia
rezygnacji członkostwo wygasa zaś, a zatem dana osoba przestaje być objęta
zakresem normy art. 24 ustawy o samorządzie gminnym.

Z uwagi na powyższe należy stwierdzić, że w wypadku podjęcia przez Radę Miasta
Sopotu bezprawnej uchwały „zakazującej” rezygnacji z członkostwa w komisji
rewizyjnej, uchwała taka nie wywoła skutków prawnych, a organ nadzoru stwierdzi
jej nieważność.

Lech Kaczyński będzie kandydował w wyborach prezyd

WYCINEK ZE STRONY WWW.PIS.ORG.PL CZ. 2
2.„Niewidzialna ręka globalizacji” i kryzys poznawczy : w trakcie dyskusji nad
reforma infrastruktury informacyjnej państwa często posługujemy się fałszywymi
dylematami, które niejako „wpychają” nasza perspektywe poznawczą na fałszywe
tory. Klasycznym przykładem jest roztrząsanie nieistniejącej alternatywy (prym
w tej mierze wiedzie pismo Computerworld) : Polska samorządowa czy resortowa ?
Odpowiedź na tak postawioną alternatywę jest jednoznaczna : ani resortowa ani
samorządowa. Dlaczego ? Od z górą 30 lat demokracje zachodnie doświadczaja
nieustającej reformy administracji terytorialnej – w stopniu o wiele jeszcze
silniejszym niż reformy administracji centralnej. Chroniczny kryzys
administracji samorządowej spowodowany jest oddziaływaniem procesów
globalizacji, na które ani powiaty ani gminy nie mają zadnego wpływu. Skutkuje
to polityzacją (upartyjnieniem) samorządu terytorialnego w ramach
ogólnokrajowych walk poltycznych co odbiera gminom znaczną część politycznej
niezależności od szczebla centralnego. Po wtóre stały rozwój postępu
technicznego (głównie w przekazywaniu informacji) w warunkach globalizacji
bardziej sprzyja centralizacji niż decentralizacji władzy. Odpowiedzią na
procesy globalizacji – w warunkach polskich procesy te koroduje także urzędy
centralne – jest próba stworzenie w naszym kraju administracji
kooperatywnej : „opartej coraz szerzej na systemach sieciowych, w których każde
ogniwo ma w danej skali swoja rolę do spełnienia, a wszystko działa dzięki
przepływom informacji i współdziałaniu samodzielnych instytucji zbudowanych i
funkcjonujących według ustalonych dla całego systemu standartów i precyzyjnie
ustalonych, spójnych procedur”(1). Zapominamy – ja przynajmniej mam takie
wrażenie -, że proces globalizacji unieważnił całą nasza siatkę pojeciową,
którą posługujemy się nadal chociaż nie ma ona już żadnego kontaktu z
otaczająca nas rzeczywistością.. Takie pojęcia jak „państwo” czy „rządzenie”
zyskały nowy wymiar. „Państwo” w coraz mniejszym stopniu oznacza suwerena,
zarówno w stosunkach zewnętrznych jak i wewnętrznych. Jest ono jednym z
elementów złożonej sieci decyzyjnej. W dodatku „rządzenie państwem” przeobraża
się w „zarządzanie sprawami publicznymi” gdzie dominujące są metody
zaczerpnięte z zarządzania ekonomicznego. Dalej : zapominamy (jest to pozorny
paradoks) , że żyjemy w społeczeństwie informacyjnym, w którym zastosowanie
technik informatycznych zmierza nieustannie do podniesienia zakresu kontroli,
jakim dysponuje państwo nad obywatelami. Ale każde usprawnienie systemu
kontroli tworzy nowy obszar, który musi być kontrolowany. Przetwarzanie i
przepływ informacji również musza być kontrolowane. Zatem rewolucja kontroli –
zgodnie z tym co pisał James R.Beniger w „The Control Revolution. Technological
and Economic Origins of the Information Society” rozwija się spiralne – nowe
narzędzia kontroli, generują nowy obszar, który tej kontroli musi być poddany.
Otóż w III Rzeczpospolitej tego nowego obszaru państwo nie kontroluje. W takim
razie jak może Państwo usprawniać działanie administracji publicznej jeżeli nie
panuje nad najważniejsza częścią składową tejże administracji ? Globalizacja i
dezintegracja państwa to są podstawowe problemy wokół których powinno się
krystalizować nasze myslenie. Jak się im przeciwstawić mając świadomość, ze są
to procesy nieuchronne ? Innym słowy jak funkcjonować w warunkach chaosu
niepewności i ciągłych zmian ? Dlatego też – w przeciwieństwie do Krzysztofa
Głomba prezesa stowarzyszenia „Miasta w Internecie”, który nawołuje do
stworzenia planu modernizacji państwa – uwazam, ze najpierw powinniśmy
zmodernizować nasze założenia poznawcze. Bo jeżeli III Rzeczpospolita podlega
procesom komercjalizacji, które podważają samą definicje państwa to nie wiem
czy jest jeszcze uprawnione mówienie o „Państwie Polskim”. Bo jeżeli reforma
emerytalna w praktyce znosi solidarność międzypokoleniową, kamień węgielny XX
wiecznego państwa to twierdze, że III Rzeczpospolita jest państwem tylko z
nazwy. Naszym pierwszym i najważniejszyn zadaniem nie jest modernizacja lecz
odbudowa Państwa Polskiego.

"ROK OSTATNI - ROK PIERWSZY" Gliwice 1945

"ROK OSTATNI - ROK PIERWSZY" Gliwice 1945
"ROK OSTATNI - ROK PIERWSZY" czyli powojenna historia Gliwic w pigulce
Jestem pewien ze wielu Gliwiczan ciekawia losy naszego miasta
po przejsciu frontu w styczniu 1945r. Jak i pierwszych lat po wojnie.
malo jest pozycji na ten temat ... jeszcze mniej pisanych rzeczowo
i bez tanich emocji. Najczesciej spotykanymi sa internetowe pamietniki
pisane w jezyku Niemieckim ..wiec stanowiace czesto beriere jezykowa.

Wszystkim zainteresowanym chcialem polecic
ksiazke Boguslawa Tracza ""ROK OSTATNI - ROK PIERWSZY"

aby zainteresowac sama pozycja pozwalam sobie zacytowac ponizej
fragmenty recenzji tej pozycji

"ROK OSTATNI - ROK PIERWSZY"
Gliwice 1945

„Germańskij gorod Glajwic” - bez wątpienia takie przekonanie pa-
nowało pod koniec stycznia 1945 r. wśród większości czerwonoar-
mistów wkraczających do Gliwic, pierwszego dużego miasta, które
znajdowało się na terytorium państwa niemieckiego. „Armia Czer-
wona nie mogła robić różnicy między ludnością niemiecką a polską
i jednakowo wzywała jednych i drugich do robót i świadczeń na rzecz
armii, ponieważ wszyscy byli obywatelami Rzeszy i wszyscy walczyli
przeciwko Armii Czerwonej” - oświadczał w kwietniu tegoż roku
sowiecki komendant wojenny miasta. Sowieci wiedzieli, że wkraczali na teren
tej części Górnego Śląska, która należała do Rzeszy, generalnie nie mieli
jednak pojęcia, iż wchodzą na obszar o wybitnie pogranicz- nym charakterze,
gdzie bynajmniej nie każdy, będąc obywatelem Rzeszy, czuł się Niemcem.
Przełomowy rok 1945 - ostatni w Gliwicach dla większości niemieckiej ludności
miasta i pierwszy dla wielu polskich osadników - nie doczekał się do tej pory
żadnego całościowego opracowania. Pierwszą taką próbę - wydaje się, że udaną -
podjął Boguslaw Tracz w książce Rok ostatni - rok pierwszy. Gliwice 1945,
wydanej ostatnio w ramach Serii Monograficznej Muzeum w Gliwicach.
Publikacja wszechstronnie, na podstawie zróżnicowanej bazy źródłowej,
przedstawia sytuację społeczno-polityczną w mieście i najbliższej okolicy (w
ramach dzisiejszego podziału terytorialnego) od momentu wkroczenia Armii
Czerwonej do końca 1945 r., kiedy to nastąpiło względne ustabilizowanie. W
sześciu rozdziałach, poprzedzonych krótkim wprowadzeniem
w specyfikę i dzieje miasta do momentu wkroczenia Armii Czerwonej, autor
przedstawił najbardziej dramatyczny okres pod panowaniem sowieckiej
komendantury wojennej; etapy przejmowania władzy przez polską administrację;
kwestie związane z bezpieczeństwem i początkami nowego życia politycznego
oraz skomplikowane zagadnienia narodowościowe, łączące się z weryfikacją
dotychczasowych mieszkańców miasta i jego polonizacją."[...]

[...]
Oprócz dość szeroko zakreślonej panoramy większości ważniejszych wydarzeń i
zjawisk zachodzących w mieście autor nie unika omówienia indywidualnych
przypadków, które czasami może nawet trafniej oddają ówczesną atmosferę.
Przykładowo „zdobyczny” sposób postępowania Armii Czerwonej dość celnie
obrazuje działalność specjalnej grupy „poszukiwaczy skarbów”,
wyspecjalizowanej tylko w grabieży zabytków i dzieł sztuki. Już w lutym do
Gliwic trafił intendent moskiewskiego teatru dramatycznego, którego wojskowa
komendantura ubrała w mundur podpułkownika, dodano mu kilku historyków sztuki
(w tym kustosza moskiewskiego Muzeum Narodowego), również przebranych za
wojskowych, oraz samochód terenowy. Zadaniem tej grupy stało się
przeszukiwanie bogatszych domostw i wyłapywanie co bardziej
łakomych kąsków w okolicznych pałacach i willach przemysłowców, które
następnie niezwłocznie zasilały sowieckie placówki kulturalne. Ile rzeczy
zostało w ten sposób zrabowanych, nie można już w żaden sposób określić.
Działalność owej specjalnej grupy „historyków-rabusiów” jest jedną z wielu
barwnych historii przytaczanych przez autora.
Przedstawiona publikacja ma oczywiście pewne braki. Ale, co ważne, w
większości przypadków ma tego świadomość również sam autor. Pobieżnie w wielu
kwestiach zaprezentowany jest na przykład okres do marca, kiedy to miasto
pozostawało pod wyłączną władzą Komendantury Wojennej Armii Czerwonej. Nie
jest to oczywiście winą autora, lecz efektem słabego lub całkowitego braku
dostępu do archiwaliów sowieckich. Skomplikowana i w wielu przypadkach bardzo
niejednoznaczna problematyka narodowościowa, przed jaką staje historyk
badający rok 1945 na Górnym Śląsku, wymaga zarówno dużej rzetelności
badawczej, jak i formułowania bardzo wyważonych sądów.
Wydaje się, że sztuka ta w omawianej publikacji w znacznej mierze się udała.
[...]

Recenzje :
Tomasz Kurpierz IPN Katowice

www.ipn.gov.pl/biuletyn5-4_52-53.pd

ZMIANA GRANIC Rzeszowa. Zapomnijmy o gminach

Chętnie odpowiem na Twoje pytania.

1. Zmiany administracyjne robi się po to, żeby administracja w nowym kształcie
była wydajniejsza, inaczej lepiej wykorzystywała potencjał jaki został jej
powierzony w administrowanie i lepiej służyła obywatelom. POniżej tekst na ten
temat z orzecznictwa Trybunału Konstytucyjnego
www.trybunal.gov.pl

Prawo do samorządu nie powinno być rozumiane jako prawo obywatela do konkretnej
gminy, której istnienie i granice nie mogą podlegać zmianom. Przeczyłoby to
zasadzie racjonalności ustroju demokratycznego, który nie jest zbudowany na
fundamencie dogmatów i mitów, lecz liczy się z rzeczywistością i uwzględnia
doświadczenia wynikające z funkcjonowania tworzonych przez siebie instytucji
oraz ich zdolność do wykonywania zadań publicznych. Prawo do samorządu nie jest
prawem podstawowych jednostek samorządu terytorialnego do trwania w
niezmienionym kształcie mimo zróżnicowanych ocen opinii społecznej dotyczących
funkcjonowania samorządu i reform samorządowych, lecz prawem obywateli do
dobrego i lepszego samorządu. Pojęcie „samorząd” ma pozytywne zabarwienie
znaczeniowe, co niekiedy prowadzi do nieporozumień i uproszczeń. Należy
odróżniać sferę doktrynalną i normatywną istnienia samorządu terytorialnego od
sfery praktyki jego funkcjonowania, w której jakże często znajdujemy
uzasadnienie zmian. Z obywatelskiego prawa do samorządu wynika właśnie prawo
obywateli do tego, by wybrani przez nich ustawodawcy poszukiwali lepszych form
funkcjonowania samorządu.

2. Teren po zmianie gospodarza może być znacznie lepiej wykorzystywany i
zagospodarowany niż dotąd (konkretnie głownie ze względu na zasobność i
możliwości inwestycyjne gminy przejmującej teren) (na marginesie "roponośny
Kuwejt" to niezła demagogia już w samym pytaniu)

3. Tak, duże miasto ma prawo, jak każda gmina wnioskować do Rady Ministrów o
przyłączenie terytorium sąsiedniej gminy. Rada Ministrów jest arbitrem
uwzględniającym tu racje obu stron, więc za zmianą muszą przemawiac jakieś
przesłanki. Z tego wynika w POlsce co roku kilkadziesiąt takich zmian
ogłaszanych w dziennikach ustaw, przeważnie przyłączeń terenów podmiejskich do
miast. Polecam lekturę ustawy o samorządzie gmin (bodaj 4 artykuł).

5. Samodzielne organizmy moga i powinny instnieć obok siebie i się rozwijać
samodzielnie ale po uregulowaniu przynależnośi admnistracyjnej tak, żeby
służyła dobrze i sprawiedliwe obu podmiotom - dopiero wtedy jest na to szansa.
Nie może byc tak, że gminy żyją kosztem miasta.

6. Co do mieszania spraw granic gmin i państw przytoczę znowu część sentencji z
orzecznictwa TK:
"Nie istnieje w świetle Konstytucji prawo gminy do nienaruszalności jej
terytorium w takim sensie, w jakim przysługuje ono Państwu Polskiemu (art. 5
Konstytucji); stąd też nie ma prawa do „rekompensaty za utracone terytorium”."

7. Nie wiem co masz na myśli pisząc że miasta podwarszawskie stały się zależńe
od molocha. Gminy warszawskie nie były samodzielnymi miastami. Miasta
podwarszawskie natomiast w większości raczej korzystają niż tracą na bliskości
warszawy - wystarczy popatrzeć na olbrzymi ruch budowalny w nich i szybki
przyrost liczby mieszkańców. Za metro i tak byś płącił, bo to stolica, do
niedawna jedyna w Europie (prócz Tirany) bez metra.

O głupocie, błędach i centralizacji wolę rozmawiac językiem konkretów, a nie
frazesów i pseudoantyukomunistycznej demagogii.
pozdrawiam

Dojrzalosc...

ciekawostki z prasy
"W przypadku USA pojęcia <imperium> i <hegemon> należy rozgraniczyć"
"Internationale Politik", styczeń 06, "Powrót liberalnego hegemona", P. Rudolf.
W okresie wojny w Wietnamie określenie "American Empire" służyło jako element
krytyki ówczesnej polityki zagranicznej Waszyngtonu. Ponownie znalazło ono
zastosowanie podczas wojny w Iraku - nie jako pojęcie analityczne, lecz
prowokacyjna metafora, stosowana przez różnej maści krytyków, którzy widzą USA
na drodze do imperium i ostrzegających przed stosowaniem przez
Waszyngton "imperialistycznej strategii". Pojęcie to jest również stosowane
czasami przez entuzjastów polityki Busha. Zasadniczo jednak jego stosowanie w
przypadku USA nie jest właściwe, gdyż państwa tego nijak nie można przyrównać
do klasycznych imperiów, jakie znamy z historii (m.in. brak ekspansji
terytorialnej). Celem dokładniejszego określenia roli, jaką Ameryka obecnie
odgrywa w świecie, należy dokonać rozgraniczenia pojęć "imperium"
i "hegemonii". O ile pierwsze oznacza wywieranie bezpośredniego, czy
pośredniego nacisku na otoczenie, to pod drugim należy rozumieć
niekwestionowaną pozycję lidera. USA pełnią od 1945 r. rolę światowego
hegemona, wynikającą ze swojej militarnej i gospodarczej potęgi. Waszyngton
zdecydował się na to po negatywnych doświadczeniach z okresu po I Wojnie
Światowej. Powojenna hegemonia Stanów Zjednoczonych polegała na zaproponowaniu
światu swoich własnych wzorców politycznego i gospodarczego liberalizmu. Tym
samym różniła się ona od innych autorytarnych hegemonii. Hegemonialna polityka
zagraniczna USA realizowana była inaczej w stosunku do sojuszników ("miękka
władza"), a inaczej w stosunku do wrogich państw autorytarnych, wobec których
stosowano twarde środki pośredniego, bądź bezpośredniego nacisku. W zasadzie
nie można mówić o istotnych zmianach, wprowadzonych do amerykańskiej polityki
USA przez administrację Busha. Jej działania stanowią jedynie kontynuację
dotychczasowej hegemonialnej polityki. Dlatego też przesadą jest mówienie
o "bushowskiej rewolucji". Aczkolwiek można dostrzec w obecnej polityce Białego
Domu pewne nowe elementy, takie jak mniejsze zwracanie uwagi na instytucjonalne
umocowanie podejmowanych przez siebie akcji. W pewnym sensie interwencja w
Iraku była "imperialną manifestacją nowego hegemonializmu". USA uległy pokusie,
która nie była obca imperium znanym z historii, a mianowicie pokusie uderzenia
prewencyjnego. Jej celem było "oczyszczenie" własnej strefy bezpieczeństwa.
Pewne nowe akcenty w polityce zagranicznej Waszyngtonu każą zastanowić się, czy
jedynemu obecnie na świecie supermocarstwu nie grozi "imperialne rozdęcie",
które zdaniem analityków jest nieuchronną perspektywą każdego mocarstwa.
Pytanie jednak, czy USA są tym samym "zmęczonym tytanem", jakim była Wielka
Brytania przed stu laty? Wydaje się, że nie – USA bowiem nie osiągnęły jeszcze
swojego zenitu władzy. Nie można raczej mówić o finansowym rozdęciu ze względu
na wydatki militarne, gdyż Waszyngton przeznacza obecnie 4% swojego PKB na
zbrojenia, czyli znacznie mniej niż w okresie "Zimnej Wojny". Z drugiej jednak
strony finansowe obciążenia wynikające z okupacji Iraku są znaczące. W
kontekście wojny w tym kraju wysnuwane są również i inne teorie na temat
przyszłości USA. Najważniejsza z nich mówi o syndromie nowego izolacjonizmu.
Nie wydaje się jednak, aby "iracka trauma" mogła do tego doprowadzić, w końcu
dotychczasowa liczba ofiar jest wielokrotnie mniejsza od tej jaka miała miejsce
w przypadku Wietnamu. Ponadto nawet odrzucenie modelu interwencji zbrojnych
przez społeczeństwo amerykańskie nie jest wcale kluczowym elementem dla
popadnięcia w izolacjonizm. Zresztą w dalszym ciągu jego większość wyraża
poparcie dla idei prewencyjnych uderzeń w państwa, które mogą stanowić
potencjalne zagrożenie dla ich ojczyzny. Pomimo licznych głosów ze strony
demokratycznych i nawet republikańskich deputowanych, wydaje się raczej mało
prawdopodobne, aby w najbliższym czasie na poważnie zaczęto rozważać całkowite
wycofanie się z Iraku. Oznaczałoby to bowiem porażkę w wojnie z terrorem. W
trakcie kampanii wyborczej w 2008 r. najprawdopodobniej dojdzie do ożywienia
debaty na temat amerykańskiej polityki zagranicznej. Stanie się tak dlatego, że
stanowi ona integralny element tożsamości Stanów. Jest przejawem przekonania
Amerykanów o ich wyjątkowości i o posiadaniu szczególnej roli w świecie. W
debatach przedwyborczych nie chodzić będzie zasadniczo o zadaniach wynikających
ze sprawowania czołowej roli w świecie, lecz o to, jak rola ta w ramach
liberalnej hegemonii, ma zostać politycznie i instytucjonalnie umocniona.