Oglądasz wiadomości wyszukane dla słów: pogrzeby Koszalin

Policja



Dziś mija 10ta rocznica śmierci zamordowanego przez policję 13to letniego Przemka Czai

Przemek Czaja został śmiertelnie pobity przez policjanta, po meczu koszykówki Czarni Słupsk - AZS Koszalin. Policja interweniowała wobec grupy kibiców przechodzących na czerwonym świetle. Podczas tej interwencji, jeden z policjantów śmiertelnie trafił pałką w okolice głowy nieletniego, bezbronnego kibica Czarnych. Po tej tragedii Słupsk opanowała fala zamieszek, które trwały przez kilka dni. Na pogrzeb Przemka przybyli kibice z całej Polski. Przemek miał 13 lat...

Jeden z policjantów, Dariusz Woźniak, wysiadł z radiowozu, w którym siedział drugi funkcjonariusz Robert K., i pobiegł za Przemkiem. Uderzył go kilkakrotnie pałką policyjną m.in. w głowę, kiedy chłopiec leżał już na chodniku. Pomimo próśb kibiców, policjanci nie wezwali karetki pogotowia. Chłopiec zmarł po kilkunastu minutach.



Cześć jego pamięci.

 » 

Rozbiła się CASA!!!

Wspólna ceremonia pożegnania 20 oficerów, którzy zginęli w katastrofie wojskowego samolotu transportowego CASA, odbędą się 18 lutego - poinformował mjr Marcin Rogus z Dowództwa Sił Powietrznych.

Wstępne założenia zakładają, że tego dnia na lotnisku w Świdwinie, gdzie stacjonuje 21. Baza Lotnicza i dowództwo 1. Brygady Lotnictwa Taktycznego, ma się odbyć symboliczna uroczystość pożegnania lotników. Odprawiona zostanie msza żałobna (od 10.00) z udziałem 40 kapelanów wojskowych. Prawdopodobnie odprawi ją biskup polowy Wojska Polskiego generał dywizji Tadeusz Płoski. Odczytany ma być rozkaz o awansach. Wygłoszone będą także okolicznościowe przemówienia. W ceremonii planowany jest udział m.in. prezydenta, premiera, szefa MON i dowódcy sił powietrznych.
Po uroczystości, ciała lotników zostaną przetransportowane do miejsc indywidualnego pochówku, m.in. w Świdwinie, Mirosławcu, Połczynie Zdroju, Koszalinie, Kołobrzegu (Zachodniopomorskie) oraz Pile (Wielkopolskie), Warszawie i Krakowie. Pogrzeby mają odbywać się przez kolejne trzy, cztery dni.
http://wiadomosci.wp.pl/wiadomosc.html? ... 729951.828

Hymn oraz inne symbole drużyny Czarni Słupsk

[quote=CNR]Co do tekstu hymnu to "You'll never walk alone" na tym forum nigdy nie zostałoby zaakceptowane.

Za Wikipedi? http://pl.wikipedia.org/wiki/You%27ll_Never_Walk_Alone

Id?c przez wichry i burze
Wysoko trzymaj głowę
I nie obawiaj się ciemno?ci
Po burzy zawsze ?wieci słońce

I możesz usłyszeć czysty ?piew skowronka
IdÄ˝ przez wiatr
IdÄ˝ przez deszcz

Chociaż twoje marzenia ulatuj? i powracaj?
Z nadziej? w sercu posuwaj się do przodu, do przodu
Wtedy nie będziesz szedł sam
Nie będziesz szedł sam

Zaraz by było, że pedalskie i że Koszalin się z nas będzie ?miał.
[/quote]
Jakby powstał tekst w tym stylu głosowałbym za nim bezsprzecznie. Przebija o klasę wszystkie infantylne pioseneczki, które do tej pory się przewijały, a szczególnie ten marsz pogrzebowy w wykonaniu aktorów teatru.

Wyjazdy

omg. widze panowie ze jeszcze czujecie porazke z koszalinem bo juz nawet na swoich krzyczycie ja siedzialem z przodu 2 autokaru i wcale nie jechalem na pogrzeb, znalem wszystkie przyspiewki, wypilem sobie 1 browarka i 2 moze 3 razy cos krzyknalem. i kto uwaza ze to cos zlego? malo razy slyszalem juz w autokarze ze ,,kurde gardlo mi juz wysiadlo'' ,, no to sobie pokrzyczalem an meczu'' ? i to bylo rozsadne? w autobusie mnie nie rwalo do krzyku bo i po co? wolalem cala energie zostawic w kurniku i tak krzyzcalem ile sie dalo. gardlo do tej pory czuje ze jest inne niz zazwyczaj i nikt nie moze powiedziec do mnie cos w stylu ,,piknik'' bo na meczu zostawolem cale moje gardlo. nastepnym razem panowie moze troceh mniej alkoholu i zostawcie wiecej sily na krzyk w trakcie meczu bo doping byl ale taki sredni. i w 100% zgadzam sie z anio.
pozdrawiam
MZKS CZARNI!!

 » 

10 STYCZEŃ 1998r.

Zapewne część z Was nie pamieta że właśnie dzisiaj mija 10 rocznica śmierci Śp. Przemka. Przemek zginął 10 stycznia 1998, a pogrzeb jego odbył się cztery dni później.
Chłopak zginął za to, że był kibicem. Miał dopiero 13 lat.
Po meczu Czarni Słupsk - AZS Koszalin, słupscy fani zostali zaatakowani przez policjantów, ponieważ niedaleko hali ...przechodzili na pasach na czerwonym świetle.
Jeden z psów, Dariusz W. (pominę nazwisko, bo po co robić mu reklamę), uderzył dzieciaka pałką w głowę.
Niestety pamięć Przemka zamiera wśród kibiców, a szkoda bo 10 stycznia powinien być zawsze dniem antypolicyjnej jedności wśród chuliganów.
Policjanci nie udzielili, ani nie pozwolili udzielić pomocy umierającemu chłopcu.

Po śmierci Przemka sprawę próbowano tuszować, stwierdzając, że chłopak uderzył głową w słup.
Takie postawienie sprawy, oraz podsycanie ognia przez miejscowe media (szczególnie radio) doprowadziło do kilkudniowych zamieszek na ulicach Słupska, na ogromną skalę.
Dopiero te zajścia doprowadziły do tego, że mordercę nazwano mordercą i bandziorem.

W dniu pogrzebu zjechali się fani z całej Polski - nastąpił jednodniowy pakt o nieagresji. Cała chuligańska Polska zjednoczyła się nad grobem śp.Przemka.

10 stycznia roku pamiętnego,
zabiła policja kibica młodego,
kibice płakali, policja się śmiała,
zabijemy Yippie-Ki-Yayę co pałą machała,
za dziecko ze Słupska, ruszą się kibice,
i pójdziemy razem Yippie-Ki-Yayć policję.

[*][*][*][*][*][*]PRZEMEK[*][*][*][*][*][*]

Nawet śmierć kosztuje krocie

GŁOS POMORZA (sobota 22.10.05)
---------------------------------------------------------------------------------------
Ludzie oszczędzają nawet na mogiłach
Przenoszenie zwłok bliskich do wspólnych grobów ze względów oszczędnościowych jest coraz częstszą praktyką. Na zdjęciu: pracownicy z białogardzkiego zakładu pogrzebowego Amar wykonują jedno z tego typu zleceń.
Do czego doprowadza bieda: mieszkańcy regionu coraz częściej przenoszą zwłoki krewnych do wspólnych grobów. Powód? Tańsze koszty utrzymania oraz mniejsze wydatki na kwiaty i znicze.

Ekshumacji, poprzedzających przeniesienie zwłok do wspólnego grobu, przeprowadza się coraz więcej w Białogardzie, Drawsku Pomorskim, Szczecinku i Koszalinie. Tak wynika z szacunków tamtejszych sanepidów, które wydają zgodę na przeniesienie doczesnych szczątków. Tę informację potwierdzają również firmy pogrzebowe, których pracownicy wykopują zwłoki i przenoszą w metalowych skrzyniach do innych grobów.
Najwięcej ekshumacji przeprowadza się w dwóch ostatnich tygodniach października. - Mieszkańcy spieszą się, by zdążyć przed Wszystkimi Świętymi - mówi Elżbieta Gruchała, zastępca dyrektora sanepidu w Koszalinie. - Mamy już 49 wniosków na ten właśnie termin. To tylko o 10 mniej, niż wydaliśmy przez cały ubiegły rok.
Z kolei do sanepidu w Drawsku Pomorskim przez ostatnie tygodnie wpłynęło aż 20 wniosków. Natomiast białogardzki zakład pogrzebowy Armar przyjął ostatnio 19 zleceń na przeniesienie zwłok.
---------------------------------------------------------------------------------------
Straszne. Nawet na umieranie społeczenstwa nie stać...

Hej...

Hej dziewuszki. Widze, ze troszke sie tu popisalo i musialam wszytsko przeczytac
U mnie ciezko. Miedzy man a Skarbem wszytsko cudownie, jestesmy naladowani pozytywna energia, chociaz juz bardzo tesknimy, Misiu pisze, ze caly czas wspomina ten piekny weekend i chce do mnie. Ja tak samo. Jeszcze nadal mam remont i dzis strasznie sie nanosilam mebli ciezkich i serducho znowu zaczelo mnie bolec, do tego doszly nerwy. Misiu sie bardzo o mnie martwi, powiedzial ze On by nosil a ja bym lezala gdyby byl u mnie. Jestesmy smutni, ale czekamy na weekend bo moze sie zobaczymy, a moze wczesniej jak dostanie stalke. Ide zaraz do lozeczka. a co do odliczania dni to kupilam sobie centymetr i tez odcinakm numerki. a oprocz tego to w kalendarzyku skreslam. Dziewczyny mam nadzieje, ze szybko minie czas bez naszych Zolnierzy. Dzis ogladalam pogrzeb tych ktorzy zgineli w katastrofie lotniczej. Lezki mi lecialy, patrzylam na te rodziny i myslalam co oni moga przezywac. Nawet nie mogli sie pozegnac z cialami bo sa zmasakrowane. Napisalam Misiowi bo tez ogladal bo mial dzis dyzur i tv bylo, napisalam mu ze nie chce aby zostal zawodowym zolnierezem i robil cos niebezpiecznego, napisal ze nie zostanie nigdy bo chce byc Moj. Jutro w koszalinie tam gdzie jest Mis jest pogrzeb jednego z uczestnikow tej tragedii. Misiek nie idzie bo ma sluzbe. ehh...dla takich ludzi, ktorzy poswiecaja zycie na wojnach jestem pelna podziwu i szacunku

POLSKIE KABARETY (Kto Rządzi Teraz ?)| Teraz tvp2 !!!

1. Łowcy.B - trzymają poziom, nie zdarzają sie im większe wpadki. "Czasami skecz boli" i "The Klaszczers" (aluzja do The Clash ?) są świetne, niezły był też ten numer w autobusie z "bardzo ciekawą mapą okolic Radomia"
2. Ani Mru Mru - byliby pierwsi, gdyby nie fatalna forma jaką prezentują od mniej więcej roku. Nie przypominam sobie żadnego dobrego nowego skeczu w ich wykonaniu od bardzo długiego czasu. Ostatni porządny występ mieli w krakowskiej "Rotundzie" na początku ubiegłego roku. Potem przypominam sobie Koszalin i ogromne rozczarowanie. W Opolu też raczej nie zaprezentowali niczego interesującego.
3. Mumio
4. Halama
5. Jachimek (cholerka, tak się to pisze ?)
KMN - potwornie przereklamowani. Za często bywają pretensjonalni, występ w Opolu przypominał jakiś pogrzeb, snuli się po scenie nie wiadomo po co i na co; z resztą cała "fabuła" była , moim zadaniem, kijowa.

NIGDY NIE GŁOSUJCIE NA UPR-LPR-PR !!!!!!!!!

UPR0wcy!
Wczoraj wódz waszego wodza, Roman Giertych ogłosił podczas wizyty w Słupsku (z Dziennika Bałtyckiego):

"-Popieram województwo środkowopomorskie, chociażby na historię tego regionu. Jest tutaj pewna odrębność kulturowa i gospodarcza, która ma mocne racje związane z nowym województwem. Niestety, większość ludzi w Warszawie tego nie rozumie."

Takich bredni nie mowił nawet Robert Strąk!!! To już przekracza wszelkie granice!!! Giertych świetnie wie, że "ś-p" nigdy nie powstanie, ale myśli, że coś ugra dla siebie z okazji wyborów. Otóż mam nadzieję, że włożył sobie nóż w plecy. Bo co z tego, że zebrano 140 tys. podpisów za tym województwem (rozkład: 120 tys. reg. koszaliński, 20 tys. słupski)? Niech sobie Roman Giertych policzy ilu mieszkańców byłego koszalińskiego i słupskiego jest przeciwnych tej inicjatywie ( m. in. Lębork, Chojnice, Człuchów, Bytów, Szczecinek, Wałcz, Słupsk też w wiekszości). Ilu przeciwników środkowopomorskiego czytając dzisiejszy Dziennik Bałtycki będzie miało odruch wymiotny?!

Przy okazji Korwin - Mikke też straci.

Mam nadzieję, że gdy Platforma dojdzie do władzy, ostatecznie pogrzebie tego trupa środkowopomorskiego, żeby już żaden polityk nie mógł sobie z niego robić zatęchłej, rozkładającej się kiełbasy wyborczej

Karta kodów

Witam.
No nie wiem czy powierzyłbym swoje auto mechanikowi co to za flaszkę pogrzebie??? Stawiam raczej na fachowców i profesjonalistów.
Światła do jazdy dziennej dostałem w gratisie przy aktywacji komputera. Całość kosztowała mnie ok. 120 zł (ASO Koszalin).
Pozdrawiam

Nowa Droga Krzyżowa na Górze Chełmskiej

W czwartek 24.07.08 r. odeszła do Pana nagle Pani Grażyna Olszewska z naszej Koszalińskiej grupy. Pogrzeb odbył się 28.07.08 r. w Koszalinie. Otoczmy modlitwą rodzinę męża Romana i jej córki. Dziękuję za udział w pogrzebie wszystkim członkom ruchu, którzy solidarnie złączeni w bólu z Romanem towarzyszyli Grazynce w jej ostatniej drodze.
"Wieczny odpoczynek racz jej dać Panie...."s.M. Inga

Problem w K310i jak zrobić?

Cześć mam taki problem. Otóż gdy wchodzę w k310i w wiadomości to dalej jak sie pogrzebie jest info o stacji bazowej. Czyli jak to włącze to pod logiem operatora pisze mi moja miejscowość np. koszalin . Razej powinno mi tak pisac ale nie pisze. Tam wyżej tez coś pisało ojakimś odbiorze i nic to nie dało. Co zrobić żeby mi pod logiem operatora pisała nazwa mojego miasta? Aha mam w plusie.

Matka zapomniała o noworodku - leżał 5 lat w zamrażarce

Nadzwyczajne złagodzenie kary zastosował Sąd Okręgowy w Koszalinie wobec 46-letniej Ewy B-G.


Jaki żal, jeszcze takie durne wyroki. Powinna odpowiadać za morderstwo [najlepiej dożywocie dla takiej..]. ; //

Tłumaczyła, że zwłoki chłopca włożyła do zamrażarki, bo nie wiedziała co z nimi zrobić.


Też powiedziała.. nie wiedziała co zrobić.. wyprawić pogrzeb, to na początek. A później.. później mogli ją w pudle zamknąć.

Intercity się spóźnił, nie zdążyli na czas


http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081017/STARGARD/16631...
Redakcję "Głosu Szczecińskiego” zawiadomiła zdenerwowana pasażerka, która
jechała do Koszalina na pogrzeb aktora. Na szczęście wsiadła w następny
pociąg i na miejsce dojechała na pół godziny przed pogrzebem.


No to skoro za chwilę był następny pociąg, to...

Poszkodowany był też mieszkaniec Oleśnicy, który miał uczestniczyć w
rozprawie sądowej w Lęborku. Nie miał szans zdążyć, wrócił do domu. Z PKP
zatelefonowali do sądu. Mężczyzna dostał potwierdzenie spóźnienia pociągu na
piśmie.
- Daliśmy mu także adres do reklamacji - mówi Lidia Daroszewska, zastępująca
naczelniczkę sekcji przewozów pasażerskich w Stargardzie, na której głowę
posypały się niezasłużone gromy za wczorajszą sytuację. - Na pewno będzie
miał zwrot pieniędzy za niewykorzystaną część biletu.


Za całość mu się należy chyba i tak.

- Pasażer może na podstawie tego samego biletu wrócić do siebie lub
kontynuować podróż i domagać się zwrotu pieniędzy za wynikłe szkody, na
przykład przejazd taksówką - dodaje Jerzy Baranowski, specjalista w sekcji
Intercity Szczecin. - Podobno od naszego konduktora nie było informacji o
tym, że ludzie chcą się przesiadać, a powinna być. Brak informacji mógł być
spowodowany tym, że wydawało się, że pociąg zdąży dojechać na czas do
Stargardu, ale został zatrzymany i nie zdążył. Było za mało czasu na reakcję.


Brak informacji wynika też z tego, że podróżni na pośpiesznego
Gryfa maja najczęściej bilety na osobnych blankietach.

spółeczki rzadko czekają na pociągi innej. Kto czyta grupę regularnie,
pamięta pewnie, że mialem okazję przećwiczyć to i na własnym przykładzie.
Parę lat od tego incydentu minęło, ale niewiele się zmieniło...


Nie miałem raczej z tym nigdy negatywnych przygód.
W Katowicach często było trzymane połączenie
Ex na Posp do Wrocławia - mimo, że te drugie jeżdżą często.

10 STYCZEŃ 1998r.

S?d Okręgowy w Słupsku nakazał byłemu policjantowi Dariuszowi W. zwrócić policji ponad 323 tys. zł. Dariusz W. został skazany za spowodowanie w 1998 r. ?mierci 13-letniego kibica Przemka Czai. O zwrot pieniędzy wyst?piła pomorska policja - tyle bowiem wypłaciła ona rodzinie chłopca w ramach odszkodowania. Orzeczenie nie jest prawomocne.
Jak poinformowała rzeczniczka słupskiego s?du Danuta Jastrzębska, b. funkcjonariusz policji ma dwa tygodnie od chwili doręczenia nakazu zapłaty na ewentualne złożenie odwołania. Decyzja s?du zapadła 28 kwietnia.
O zwrot przez Dariusza W. ponad 323 tys. zł wyst?piła z pozwem do s?du pomorska policja. Tyle bowiem wypłaciła ona rodzinie zabitego chłopca w ramach odszkodowania oraz dodatkowo kosztów pogrzebu. Policja chce oddania pieniędzy twierdz?c, że Dariusz W. popełnił przestępstwo umy?lne.
We wrze?niu 2005 r. S?d Apelacyjny w Gdańsku utrzymał wyrok s?du niższej instancji, przyznaj?cy 300 tys. złotych odszkodowania i zado?ćuczynienia rodzicom 13-letniego Przemka Czai. Ż?dali oni pół miliona złotych odszkodowania i zado?ćuczynienia.
Przemek Czaja zgin?ł 10 stycznia 1998 r. po meczu koszykówki Czarnych Słupsk z AZS Zagaz Koszalin. Policjanci interweniowali wobec grupy kibiców przechodz?cych przy czerwonym ?wietle przez przej?cie dla pieszych. Jeden z policjantów, Dariusz W., wysiadł z radiowozu, w którym siedział drugi funkcjonariusz Robert K., i pobiegł za Przemkiem. Uderzył go kilkakrotnie pałk? policyjn? m.in. w głowę, kiedy chłopiec leżał już na chodniku. Chłopiec zmarł po kilkunastu minutach. Policjanci, mimo pró?b kibiców, nie wezwali karetki pogotowia. Po tragicznej ?mierci chłopca Słupsk stał się na kilka dni aren? zamieszek między młodzież?, przede wszystkim tzw. szalikowcami a policj?.
W połowie maja 2001 r. S?d Apelacyjny w Gdańsku za spowodowanie ?mierci Czai skazał Dariusza W. prawomocnym wyrokiem na osiem lat pozbawienia wolno?ci. W 2004 r. W. został warunkowo zwolniony z więzienia. Drugiemu byłemu policjantowi, Robertowi K., za nieudzielenie pomocy Przemkowi, S?d Apelacyjny w 1999 r. wymierzył karę o?miu miesięcy więzienia.

Nienawidzę

to ja wyleje teraz moje dzisiejsze żale :
166 nienawidzę wtawac przed 7
167 nienawidzę ciasnego busa który jeździ do Koszalina
168 nie lubię Koszalina
169 nie lubię kiedy jestem na cmentarzu,a obok mnie jest pogrzeb...
170 nienawidzę upałów

Szukam chetnej osoby do wyjazdu na pogrzeb Papieza!!!!

Wyjazd w srode wieczorem (noc) z Koszalina ew. zabranie kogos po drodze.
Piatek - Watykan i Rzym
Sobota - Watykan i Rzym poznym wieczorem powrot

Caly czas szukam osoby z Koszalina wiec propozycja w kazdej chwili moze byc nieaktualna.

Wycinanie drzew

Nie bardzo rozumiem. Chodzi nam o grance poziomą, czyli te 75 cm od rowu. W pionie to się zapewnić chyba specjalnie nie da (choć chief chyba by to postulował)



Żle zrozumiałeś - te 0.75 m przy drogach zwykłych lub 2 metry przy autostradach i ekspresówkach to odległość od ostatniego "urzządzenia drogowego" czyli jeśli nim jest rów to 0.75 od rowu a jeśli drzewo lub żywopłot, krzaki itd to 0.75 od drzewa itd.
Trochę to pokrętnie jest napisane.

Aktualne trendy sadzenia drzew to teren poza rowem. Wymiary rowu określa normatyw projektowania - inny dla wąskich dróg bocznych i tak przez kolejne szczeble aż do autostrady - sprawa jest prosta - jego pojemność musi zebrać wodę z nawierzchni.

Drzewa w pasie drogowym sadzone są nie dlatego, że tak ładnie albo drogowcy tak wymyślili. Chodzi o komfort jazdy oraz żywotność nawierzchni. Jazda ocienioną drogą jest znacznie przyjemniejsza niż nasłonecznioną na maksa. To zmniejsza wypadki. Nawierzchnia choć przez część dnia ocieniona "żyje" dłużej - ważny element kosztowy.

To, że spora część kierowców uważa drzewa, również te rosnące poza rowem za wroga publicznego nr 1 nie jest rzeczą nową. Ale jacy kierowcy. Analiza wypadków jest bezlitosna - nim wpadnie się na drzewo to wpierw zasuwa się te 150 km/godz na przykład albo lepiej. Ale na pogrzebie wszyscy narzekają - cholerne drzewo. Bo o denacie trudno powiedzieć - głupi facet. Typowy przykład - Otylia - wpierw szalona jazda, wyprzedzanie na trzeciego a potem drzewko.

Oczywiście część wycinek była lub jest nadal nieuchronna. Typowy przykład - droga Poznań Koszalin - jeszcze w 1960 roku miała 5 metrów szerokości i drzewa przy samej nawierzchni, niektóre bardzo piękne. Dziś prawie na całej długości ma 7 metrów szerokości plus dwa razy po 1.5 metra utwardzonych poboczy czyli 10 metrów (na niektórych odcinkach i 11 metrów) POD ASFALTEM. Niestety - drzewa musiały być wycięte - jedyną alternatywą budowa obok drugiej drogi. Absurd!!! Techniczny i ekonomiczny.
Mimo tej znacznej szerokości w wiosenne i letnie piątki i soboty na tej drodze jest piekło - długi sznur pojazdów od Poznania do samego Koszalina - towarzycho wali na plażę. Powtórka z rozrywki popołudniu w niedzielę - tylko w odwrotnym kierunku.
Ale za rowem rosną nowe drzewa - niektóre już spore - już prawie 40 lat minęło od posadzenia.

Zmarł Dariusz Siatkowski

Dariusz Siatkowski (ur. 31 lipca 1960 roku w Koszalinie, – polski aktor teatralny, filmowy i telewizyjny, w 2005 roku debiutował jako reżyser sztuki Klaustrofobia. Znany przede wszystkim z roli Pawła Zawady w komedii Romana Załuskiego Kogel-mogel i sequelu Galimatias, czyli kogel-mogel II.Aktor zmarł nagle 11 października 2008 w wieku 48 lat w jednym z hoteli poza Łodzią. Został pochowany 16 października na Cmentarzu przy ul. Gnieźnieńskiej w rodzinnym Koszalinie.

Wybrana filmografia

Sprawa na dziś, reż. Mikołaj Haremski – mąż Marleny
Reich, reż. Władysław Pasikowski – gangster Marcin Zięba "Seler"
Małopole, czyli świat, reż. Jan Jakub Kolski – Kazik Woszek
Życie jak poker – doktor Szymon Zieliński
Lata i dni, reż. Marek Piestrak – Szymon
Słodko gorzki, reż. Władysław Pasikowski – redaktor "Informacji Warszawskich"
Szabla od komendanta, reż. Jan Jakub Kolski – Iwanek, narzeczony Hanki
Śmierć jak kromka chleba, reż. Kazimierz Kutz – Stanisław Gondek, dowódca oddziału ZOMO
Kroll, reż. Władysław Pasikowski – Artur, boy hotelowy
Pogrzeb kartofla, reż. Jan Jakub Kolski – Tadek Mazurek
Leśmian, reż. Leszek Baron – Adamowicz
Kanclerz, reż. Ryszard Ber – Spytko Jordan
[u]Galimatias, czyli kogel-mogel II,[/u] reż. Roman Załuski – Paweł Zawada, mąż Kasi
Pogranicze w ogniu, reż. Andrzej Konic – porucznik Konrad Piątkowski
Kogel-mogel, reż. Roman Załuski – Paweł Zawada
Trójkąt Bermudzki, reż. Wojciech Wójcik – Krzysztof Sitarek, kochanek Barbary
Tanie pieniądze, reż. Tomasz Lengren – Jaś "Bykowaty"
Sceny dziecięce z życia prowincji, reż. Tomasz Zygadło – Julian S.

szukam kogos z koszalina lub darłowa

Prezes spółdzielni „Przylesie” z Koszalina prowadzi ożywioną korespondencje z... nieboszczykiem.

I robi to, choć ma pewną świadomość faktu, że ten nie żyje. Stara się też wyrzucić z mieszkania rodzinę zmarłego, choć ta nie zalega z opłatami! - informuje "Głos Koszaliński".
Od chwili śmierci pana Franciszka Hoffera jego rodzina otrzymuje adresowaną do niego korespondencję. Urzędnikom nie przeszkadza świadomość, że były lokator nie żyje. Franciszek Hoffer od 2002 roku wiedzie zatem pośmiertne życie, a spółdzielnia – chociaż wie, że zmarł – wysyła mu rachunki i zawiadomienia. W jego imieniu odpisuje jego partnerka Maria Potocka oraz ich syn. W taki oto sposób nieśmiertelny pan Franciszek za wszystko płaci w terminie. Wykupił nawet – spółdzielczy grunt - dwa lata po swoim pogrzebie!

W absurdalność tej sytuacji normalnym ludziom trudno uwierzyć. W spółdzielni jednak jakoś nikogo to nie dziwi - podkreśla gazeta.

Kilka miesięcy po śmierci ojca, 12-letni Robert Hoffer, decyzją sądu, został jego spadkobiercą. Matka, w imieniu syna, poprosiła spółdzielnię, aby ta przepisała lokatorskie prawa na Roberta. „Przylesie” odmówiło tłumacząc, że zmarły mężczyzna w 1984 rozwiódł się z pierwszą żoną i aby syn mógł stać się lokatorem, musi najpierw dokonać z nią podziału majątku.

– No ale gdzie ja miałam, po dwudziestu latach, szukać obcej kobiety? Byłam bezradna – mówi pani Maria. Wtedy zaczęła przychodzić z „Przylesia” korespondencja do zmarłego. Kobieta ze strachu przed spółdzielnią zaczęła płacić w jego imieniu rachunki. – Płacimy my, choć formalnie robi to nieboszczyk. Wiemy, że to nienormalne, ale co robić? – opowiada.

ALX

Intercity się spóźnił, nie zdążyli na czas

http://www.gs24.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20081017/STARGARD/16631...

Wczoraj rano pociąg "Gryf" odjechał ze Stargardu na 8 minut przed przyjazdem
spóźnionego Intercity. Podróżni nie zdążyli się przesiąść.

- Konduktorzy mają telefony komórkowe i to oni po sprawdzeniu biletów powinni
zgłosić dyżurnemu ruchu, że mają pasażerów, którzy będą się przesiadać w
Stargardzie - mówi Lidia Daroszewska z sekcji przewozów pasażerskich PKP
Stargard.

Pociąg Intercity z Wrocławia do Szczecina miał wczoraj godzinne opóźnienie.
Podróżowali nim ludzie, którzy w Stargardzie mieli się przesiąść do
pospiesznego "Gryfa”, jadącego do Olsztyna.

Była szansa, że zdążą na przesiadkę, jednak Intercity został zatrzymany przed
wjazdem do Stargardu. "Gryf” odjechał na 8 minut przed przyjazdem Intercity.

- Został przez nas zatrzymany ze względu na to, że dwa pociągi nie mogą
jednocześnie wjeżdżać na stację - tłumaczy Andrzej Migoń, koordynator zmiany
w Polskich Liniach Kolejowych w Szczecinie. - Nie mieliśmy zgłoszenia od
kierownika pociągu, że pasażerowie będą się w Stargardzie przesiadać. Miał na
to godzinę. Mamy teraz nauczkę, że trzeba bardziej się interesować takimi
sprawami.

Redakcję "Głosu Szczecińskiego” zawiadomiła zdenerwowana pasażerka, która
jechała do Koszalina na pogrzeb aktora. Na szczęście wsiadła w następny
pociąg i na miejsce dojechała na pół godziny przed pogrzebem.

Poszkodowany był też mieszkaniec Oleśnicy, który miał uczestniczyć w
rozprawie sądowej w Lęborku. Nie miał szans zdążyć, wrócił do domu. Z PKP
zatelefonowali do sądu. Mężczyzna dostał potwierdzenie spóźnienia pociągu na
piśmie.

- Daliśmy mu także adres do reklamacji - mówi Lidia Daroszewska, zastępująca
naczelniczkę sekcji przewozów pasażerskich w Stargardzie, na której głowę
posypały się niezasłużone gromy za wczorajszą sytuację. - Na pewno będzie
miał zwrot pieniędzy za niewykorzystaną część biletu.

- Pasażer może na podstawie tego samego biletu wrócić do siebie lub
kontynuować podróż i domagać się zwrotu pieniędzy za wynikłe szkody, na
przykład przejazd taksówką - dodaje Jerzy Baranowski, specjalista w sekcji
Intercity Szczecin. - Podobno od naszego konduktora nie było informacji o
tym, że ludzie chcą się przesiadać, a powinna być. Brak informacji mógł być
spowodowany tym, że wydawało się, że pociąg zdąży dojechać na czas do
Stargardu, ale został zatrzymany i nie zdążył. Było za mało czasu na reakcję.

-----------------
Parę słów ode mnie:
Prawdopodobnie chodzi o nocny TLK z Krakowa, który powinien być w Stargardzie
o 5:35 ("Gryf" pl. odjeżdża o 6:34). Winę można zrzucać na pasażsrów albo
konduktorów TLK, ale pewnie rzecz się rozbija o coś innego: pociągi jednej
spółeczki rzadko czekają na pociągi innej. Kto czyta grupę regularnie,
pamięta pewnie, że mialem okazję przećwiczyć to i na własnym przykładzie.
Parę lat od tego incydentu minęło, ale niewiele się zmieniło...

MK

Rozbiła się CASA!!!


Widzę, że można prosić do upadłego i nic nie skutkuje...

18 lutego 2008 r. - Świdwin: Pogrzeb ofiar katastrofy samolotu wojskowego CASA (zapowiedź)

Msza św. żałobna w intencji wszystkich ofiar samolotu wojskowego CASA odbędzie się 18 lutego br. na lotnisku w Świdwinie z udziałem najwyższych władz państwowych. Uroczystościom będzie przewodniczył Biskup polowy Wojska Polskiego dr hab. gen. dyw. Tadeusz Płoski.

Msza św. pogrzebowa rozpocznie się w hangarze 21. bazy lotniczej i dowództwa 1. bryg lotnictwa taktycznego o godzinie 10.00. Tam też zostaną wystawione trumny lotników.

Podczas uroczystości odczytane będą postanowienia i decyzje o nadaniu odznaczeń.

Msze św. i uroczystości pogrzebowe poszczególnych lotników będą odprawiane przez trzy kolejne dni w miejscach wybranych przez najbliższe rodziny.

Samolot CASA C295 M z 13. Eskadry Lotnictwa Transportowego w Krakowie rozbił się 23 stycznia w środę o godzinie 19.07 w czasie podchodzenia do lądowania w 12. Bazie Lotniczej w Mirosławcu. W trakcie katastrofy zginęło 16 oficerów Sił Powietrznych oraz 4 członków załogi.

kos/zjk

Terminy i miejsca pogrzebów poszczególnych lotników:

18 lutego br.

gen. dyw.pil Andrzej Andrzejewski – Połczyn Zdrój (godz. 12.30)
płk Zbigniew Książek – Świdwin (kościół garnizonowy, godz. 14.30)
płk Piotr Firlinger – Świdwin (kościół garnizonowy, godz. 15.45)

19 lutego br.

mjr Grzegorz Stepaniuk – Świdwin (Msza św. -kościół garnizonowy - godz. 8.00, Stary cmentarz, godz. 9.00)
ppłk Dariusz Pawlak – Mirosławiec (Msza św. - kościół parafialny pw. Niepokalanego Poczęcia Najświętszej Maryi Panny - godz. 9.30; cmentarz - godz. 11.00)
ppłk pil Grzegorz Jułga – Piła (Msza św. - kościół garnizonowy pw. Najświętszej Maryi Panny Częstochowskiej - godz. 13.30; cmentarz – godz. 15.00)
mjr pil. Paweł Zdunek – Piła (Msza św. - godz. 13.30; cmentarz – godz. 15.00)
ppłk Krzysztof Smolucha – Koszalin (Msza św. - kościół pw. św. Wojciecha - godz. 9.00; cmentarz – godz. 10.00)
gen. bryg. pil. Dariusz Maciąg – Kołobrzeg (Msza św. - kościół pw. św. Wojciecha - godz. 13.00; cmentarz – godz. 14.00)
płk pil. Wojciech Maniewski – Kołobrzeg (Msza św. - kościół pw. św. Wojciecha - godz. 13.00; cmentarz – godz. 14.00)

20 lutego br.

gen. bryg. pil. Jerzy Piłat – Warszawa (Msza św. – Katedra Polowa WP – godz. 12.30; cmentarz Powązki – godz. 14.00)
ppłk pil. Robert Maj – Józefów k/Warszawy (Msza św. -kościół pw. Matki Bożej Częstochowskiej - godz. 9.00; cmentarz – godz. 10.00)
ppłk Mirosław Wilczyński – Łódź (Msza św. – kościół garnizonowy - godz. 14.00; cmentarz – godz. 15.00)
ppłk Jarosław Haładus – Kraków-Łagiewniki (Msza św. – Sanktuarium Miłosierdzia Bożego - godz. 10.00; Cmentarz – Rakowicki - godz. 12.00)
kpt. pil. Michał Smyczyński – Kraków-Łagiewniki (Msza św. – Sanktuarium Miłosierdzia Bożego - godz. 10.00; Cmentarz – Rakowicki - godz. 12.00)
chor. Janusz Adamczyk – Kraków-Łagiewniki (Msza św. – Sanktuarium Miłosierdzia Bożego - godz. 10.00; Cmentarz – Rakowicki - godz. 12.00)

21 lutego br.

mjr pil. Leszek Ziemski – Opactwo k/Dęblina (Msza św. - kościół pw. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny - godz. 9.00; cmentarz – godz. 10.00)
płk pil. Zdzisław Cieślik – Olkusz (Msza św. - kościół pw. św. Andrzeja Apostoła - godz. 13.00; cmentarz – godz. 14.00)
mjr Karol Szmigiel – Potęgowo k/Lęborka (Msza św. - kościół pw. Podwyższenia Krzyża świętego - godz. 14.00; cmentarz – godz. 15.00)
kpt. pil. Robert Kuźma – Lipsko k/Zamościa (Msza św. – kościól pw. św. Jana Chrzciciela - 12.00; cmentarz – godz. 13.00)

Pogrzeb Śp. Ks. biskupa Ignacego Jeża

SŁOWO DO DIECEZJAN

Siostry i Bracia, drodzy Diecezjanie!

Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość, jaka dotarła do nas z Rzymu we wtorek rano o śmierci naszego ukochanego biskupa seniora Ignacego Jeża. Biskup Ignacy udał się z pielgrzymką do Rzymu z grupą księży katowickich na zakończenia roku św. Jacka oraz by modlić się przy grobie sługi Bożego Jana Pawła II w 29 rocznicę wyboru na papieża. Właśnie przed Mszą św. o rychłą beatyfikacje Jana Pawła II w bazylice św. Piotra, we wspomnienie św. Jadwigi Śląskiej 16 października, zmarł nasz Biskup Senior. Ojciec Święty Benedykt XVI podczas audiencji środowej w dniu 17 października wyznał: „iż pragnął także wynieść do godności kardynalskiej zmarłego wczoraj bp. Ignacego Jeża”.
Biskup Ignacy był najstarszym biskupem Polski. Urodzony 1915 roku w Radomyślu Wielkim, po studiach na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w 1937 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk bp. Stanisława Adamskiego w Katowicach. W 1942 roku został aresztowany i wywieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau, który opuścił po wyzwoleniu 29 kwietnia 1945 r.
Po wyzwoleniu był katechetą w katowickim gimnazjum, dyrektorem i rektorem niższego seminarium duchownego, a następnie rektorem kursu wstępnego Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Katowickiej. W 1960 roku został biskupem pomocniczym w Gorzowie Wielkopolskim a w roku 1962 roku uczestniczył w Soborze Watykańskim II. Po erygowaniu w dniu 28 czerwca 1972 nowej diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, przez papieża Pawła VI, został mianowany pierwszym biskupem diecezjalnym naszej diecezji. To on tworzył tę diecezję od podstaw. Zorganizował Kurię i Sąd Biskupi w Koszalinie, wybudował gmach Wyższego Seminarium Duchownego, erygował ponad 100 parafii, bierzmował tysiące młodych ludzi, udzielił święceń kapłańskich wielu prezbiterom naszej diecezji, integrował ludność Pomorza Zachodniego, darzył nas swym uśmiechem i optymizmem.
W dniu 16 października 1978 roku był na placu św. Piotra świadkiem wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową i jednym z pierwszych polskich biskupów przyjętych przez nowo wybranego Papieża, którego był wieloletnim przyjacielem. 1 czerwca 1991 miał wielką radość, goszczenia Papieża w Koszalinie. Po przejściu na emeryturę w 1992 roku był ciągle aktywny, dzieląc się swym charyzmatem nie tylko na terenie diecezji ale i w Polsce jak i poza jej granicami. Jego wkład w dzieło pojednania polsko – niemieckiego doceniły władze niemieckie, odznaczając go Wielkim Krzyżem Orderu Zasługi Republiki Federalnej Niemiec. W siedemdziesiątą rocznicę święceń kapłańskich Prezydent Polski Lech Kaczyński odznaczył Biskupa Ignacego Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Był też kawalerem przyznawanego przez dzieci Orderu Uśmiechu.
Drodzy Diecezjanie!
Na poniedziałek i wtorek 22 i 23 października przewidziane są główne uroczystości pogrzebowe nieodżałowanego śp. biskupa Ignacego Jeża.
W sobotę 20 października od godziny 8.00 w kościele pw. Józefa obok katedry w Koszalinie zostanie wystawione w trumnie ciało zmarłego. Tam też we wszystkich tych dniach, w sobotę, niedzielę i poniedziałek liczymy na serdeczną i gorącą modlitwę wiernych diecezjan za tak lubianego i drogiego nam biskupa Ignacego. Tych, którzy nie mogą przybyć na modlitwy przy zmarłym, zachęcamy do udziału we Mszach świętych w parafiach jak i do modlitwy różańcowej czy innych nabożeństw.
W poniedziałek 22 października o godz. 9.00 zostanie odprawiona uroczysta jutrznia po której trumna zostanie przeniesiona do katedry.
O godz. 16.00 w poniedziałek w katedrze koszalińskiej zostanie odprawiona uroczysta Msza św. za zmarłego pierwszego biskupa diecezji pod przewodnictwem biskupa ordynariusza Edwarda Dajczaka. Po tej Mszy św. ciało zmarłego zostanie przewiezione do bazyliki kołobrzeskiej, gdzie o godz. 19.00 zostanie również odprawiona Msza św.
23 października o godz. 14.00 rozpocznie się Msza święta pogrzebowa z udziałem Episkopatu Polski, kapłanów i wiernych. Zgodnie z ostatnią wolą ciało zmarłego biskupa Ignacego Jeża zostanie złożone w krypcie konkatedry kołobrzeskiej.
Umiłowani Diecezjanie!
Dni, które przeżywamy, są wyjątkowe dla naszej diecezji. Ksiądz biskup Jeż wpisał się głęboko w historię naszej diecezji i całego Pomorza Zachodniego. Położył fundament kościoła koszalińsko-kołobrzeskiego, oddając mu się bez reszty, w myśl swego biskupiego zawołania: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię”. Niech nasz liczny udział w tych dniach pożegnania będzie wyrazem naszej serdecznej wdzięczności, za wszelkie dobro, które tak obficie spłynęło na nas wszystkich.

Koszalin, dnia 17.10.2007 r.
Znak: B 23 – 8/07

Zarządzenie:
Powyższy Słowo należy odczytać we wszystkich kościołach i kaplicach na terenie diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej pod Msza św. w niedzielę 21 października. Księży, których serdecznie zapraszamy do udziału w koncelebrach, zarówno w Koszalinie jak i Kołobrzegu, prosimy o zabranie alby i fioletowej stuły. Przypominamy, iż istnieje obowiązek odprawienia Mszy św. za zmarłego biskupa.

Kanclerz Kurii

Dariusz Siatkowski

Zmarł Dariusz Siatkowski, aktor Teatru imienia Jaracza

14.10.2008

W sobotę 11 października odszedł od nas niespodziewanie Dariusz Siatkowski, znakomity aktor Teatru im. Jaracza w Łodzi.

Urodził się 31 lipca 1960 roku w Koszalinie. Tam w 1980 roku ukończył Technikum Budowy Dróg i Mostów, ale nie ta praca była Jego powołaniem. Bezpośrednio po technikum podjął studia na Wydziale Aktorskim w Państwowej Wyższej Szkole Teatralnej im. Ludwika Solskiego w Krakowie, którą ukończył w 1984 roku. W tym samym roku po raz pierwszy pojawił się w Łodzi i odniósł pierwszy sukces: za rolę Gromotrybowa w przedstawieniu dyplomowym Nikołaja Gogola "Płaszcz" w reżyserii Jerzego Treli otrzymał nagrodę na II Ogólnopolskim Przeglądzie Sztuk Dyplomowych Szkół Teatralnych.

Bohdan Hussakowski, ówczesny dyrektor łódzkiego Teatru im. Jaracza, dostrzegł talent Siatkowskiego i zaangażował go do zespołu, z którym związany był do końca, z dwiema przerwami (w latach 1992-94 występował w Teatrze im. Słowackiego w Krakowie, w latach 1996-97 w Teatrze Polskim we Wrocławiu). Ale to w Łodzi stworzył swe najznakomitsze kreacje, często nagradzane. Za rolę tytułową w tragedii Sofoklesa "Król Edyp" (1999) zdobył Złotą Maskę za najlepszą rolę męską, postać Johna Proctora w spektaklu Arthura Millera "Czarownice z Salem" (2001) przyniosła mu nagrodę na XLI Kaliskich Spotkaniach Teatralnych, a za Astrowa w "Wujaszku Wani" Antoniego Czechowa odebrał drugą Złotą Maskę. W 1999 roku zdobył wyróżnienie w I Turnieju Monologów na XXXIX Kaliskich Spotkaniach Teatralnych, rok później został uhonorowany nagrodą marszałka województwa łódzkiego z okazji Międzynarodowego Dnia Teatru.

Ostatnie swoje role stworzył w wyreżyserowanej przez siebie "Klaustrofobii" Kostienki, "Widmach" Carr, "Polaroidach" Ravenhila, "Intrydze i miłości" Schillera. Szerokiej publiczności znany był z licznych ról filmowych, m.in. z roli Pawła Zawady w komedii Romana Załuskiego "Kogel-mogel" i sequelu "Galimatias, czyli kogel-mogel II". Grał także w "Krollu", "Słodko-gorzkim" i "Reichu" Pasikowskiego, "Małopolu, czyli świecie", "Szabli od komendanta", "Pogrzebie kartofla" Kolskiego, "Śmierci jak kromka chleba" Kutza.

Trudno pisać o Darku Siatkowskim "był". Ale nie można już dziś inaczej. Pozornie mroczny, skrywał w sobie wiele ciepła i wrażliwości. Pamiętam, kiedy otrzymał pierwszą Złotą Maskę za "Edypa", rozmawialiśmy w teatralnym bufecie, a ja pytałem go, co zdecydowało, że powrócił do Łodzi po sezonie spędzonym we Wrocławiu. Podeszła wtedy do nas Barbara Wałkówna, nasza wspaniała aktorka, pogłaskała Siatkowskiego po głowie, pocałowała i powiedziała "Dzień dobry, Dareńku". I Siatkowski powiedział, że wrócił do Łodzi, bo tylko tu dobrze się czuje, bo tylko tu Barbara Wałkówna może podejść do niego, czule pogłaskać i pocałować. Żegnamy Cię czule, Darku.



Michał Lenarciński - POLSKA Dziennik Łódzki

Na gigancie (wersja pierwsza)

***
- Dzień dobry. – powiedział policjant – Pani Judyta Błaszczyk?
- Tak, zgadza się. O co chodzi. – Zapytałam zdziwiona
- Sierżant Andrzej Żukowski. Czy możemy porozmawiać? – zapytał uprzejmie policjant.
- Oczywiście. – Odparłam. – Jednakże będzie musiał mi pan użyczyć na chwilę swoją legitymacją. Oczywiście ze względu na bezpieczeństwo. – wpuściłam gości do salonu, słysząc zgodę mundurowego, który w tej chwili wręczał mi swoją legitymację. Spisawszy dane osobowe mężczyzny, przyłączyłam się do gości.
- Chcielibyśmy przekazać dla pani pewne wiadomości. – Zaczął niepewnie policjant. – Niestety są to złe nowiny. Dzisiaj około godziny 11.25 miał miejsce tragiczny wypadek. Pani rodzice i brat zginęli na miejscu. – Oznajmił mi policjant tak, jakby była to rzecz najnormalniejsza w świecie. – Doszło do zdarzenia czołowego z ciężarówką. Pani rodzina nie miała szans. Bardzo mi przykro. – Próbował mnie pocieszyć policjant, kontynuując swoją mowę. Ja jednak nie słuchałam dalej. Próbowałam pozbierać myśli i uspokoić się. Policiant patrzył na mnie współczującym wzrokiem.
W jednej chwieli zawalił mi się cały mój świat. Straciłam bliskich, na których bardzo mi zależało. Raz było lepiej, raz gorzej, lecz zawsze byliśmy razem. Nie wyobrażam sobie życia bez nich. Co teraz ze mną będzie? Z pewnością trafię do domu dziecka i będę tam mieszkać do uzyskania pełnoletniości. Do adopcji chyba się nie nadaję, ponieważ ludzie zwykle biorą niemowlaki. Kto zechciałby wziąć piętnastolatkę. Im dłużej nad tym myślałam, tym bardziej się upewniałam przekonaniu, iż tam trafię, ponieważ nie będzie miał lub chciał kto się mną zająć. Dziadkowie nie żyją. Mama nie miała rodzeństwa, a tato miał tylko siostrę, lecz na nią nie mogłam liczyć, gdyż od dawna żyli ze sobą jak pies z kotem.
- Słyszy mnie pani – policjant przerwał moje rozmyślania.
- Przepraszam zamyśliłam się. O co chodzi?
- Chcielibyśmy, aby udała się pani ze mną na policyjną izbę dziecka, gdzie mogłaby pani poczekać do przyjazdu krewnej. Już powiadomiliśmy pani ciotkę Urszulę Majewską. Zgodziła się ona panią zaopiekować.
- Oczywiście – powiedziałam, czując jednak, iż zrobię wszystko, aby ta kobieta nie zabrała mnie do siebie.
Wyszliśmy z mieszkania. Korzystając z przypływu odwagi wyrwałam się mu z objęć, wzięłam nogi za pas i uciekłam. Mężczyzna po chwili zaskoczenia i szoku zaczęł krzyczeć i ścigał mnie jeszcze z trzydzieści metrów, lecz udało mi się go zgubić. On szukał mnie jeszcze przez jakiś czas, lecz później dał za wygraną i pobiegł do radiowozu, którym później odjechał.
Stojąc ukryta na podwórzu sąsiedniego bloku, doszłam do wniosku, iż nie mogę dopuścić, by Urszula Majewska mnie wychowała. Słabo ją pamiętałam. Ostatni raz widziałyśmy się na pogrzebie dziadka, lecz ani wtedy, ani nigdy wcześniej bądź później z sobą nie rozmawiałyśmy. Tato wtedy też do niej nie podszedł. Przyczyną tego był spór, jaki zaistniał między nimi zaraz po śmierci babci. Miała ona bowiem duże, ładne mieszkanie na parterze w centrum miasta. Nie zapisała ona nikomu tego mieszkania, dlatego większa część mieszkania miała należeć do dziadka, lecz on z niej postanowił zrezygnować na rzecz swoich dzieci. Pozostałe dwie mniejsze części przypadały ojcu i ciotce. Tato miał zamiar otworzyć tam swoją kancelarię, a ponieważ mieszkanie było w dobrym miejscu postanowił spłacić swoją siostrę. Ona także o tym pomyślała, lecz w tym mieszkaniu chciała zamieszkać po przeprowadzce z Koszalina. Wtedy zaczął się ten spór, który trwał do tej pory. Dziadek niejednokrotnie próbował pogodzić swoje dzieci lecz mu się to nie udało. W końcu sprzedali mieszkanie. Jednakże żadna strona nie była zadowolona z tego rozwiązania.
Od tamtej pory zaczęli się unikać. Z tego też powodu nigdy dokładnie nie poznałam ciotki. Kilka razy jeszcze przed sporem widziałyśmy się i rozmawiałyśmy. Dlatego też wolałam się tułać niż zamieszkać z całkowicie obcą mi osobą.
Po ucieczce czuje się lżej. Czuję się wolna, w końcu nic nie musiałam robić. Śmierć rodziców była dla mnie drogą, smutną drogą do wolności, której wcześniej nie miałam. Nie mam już kogo słuchać, do czego wracać. Jedno jest teraz dla mnie najważniejsze, a mianowicie nie mogę doprowadzić, abym trafiła w ręce tej „nieznajomej” kobiety. Było mi już prawie obojętne co się ze mną stanie. Wiedziałam, że muszę zacząć działać.

***
Teraz już wiem, iż moja ucieczka była błędem. Tak jak śmierć mojej rodziny stała się dla mnie ucieczką, drogą do wolności to tym samym przyczyniła się do mojego nieszczęścia i wędrownego życia. Ponadto przecież nie taki diabeł straszny, jak go malują. Tato zawsze mówił, iż moja ciotka była okropną, złą, bezduszną kobietą. Nie powinnam mu wierzyć.

CDN

Tragedia w Katowicach. Zginął Kaliszanin

&y M - tak..

-----------

Pogrzeb jednej z ofiar katowickiej katastrofy
2006-01-31 15:00 (akt. 16:11)

W najbliższych dniach w wielu miejscach kraju odbędą się kolejne pogrzeby ofiar sobotniej katastrofy w Katowicach. W ich intencji w świątyniach odprawione zostaną msze święte i nabożeństwa ekumeniczne.
dalej »

We wtorek pochowano w Bachowicach (Małopolska) 29-letniego Janusza Sieprawskiego - pracownika spółki "HIMA" produkującej paszę. Sieprawski podczas targów w Katowicach na stoisku firmowym obsługiwał gości.

- Nie planujemy organizacji wspólnego pogrzebu ofiar tej katastrofy. Byłoby to niewykonalne, m.in. dlatego, że ofiary pochodzą z różnych części Polski i z zagranicy - oświadczył rzecznik wojewody katowickiego Krzysztof Mejer.

Jak powiedział ksiądz Arkadiusz Wuwer z katowickiej kurii metropolitalnej, w najbliższych dniach odbędzie się prawdopodobnie msza święta pogrzebowa, bez obecności zwłok.

Hodowcy gołębi pocztowych z okręgu Piotrków Trybunalski (Łódzkie) w czwartek w miejscowości Rozprza wezmą udział w specjalnej mszy. W katastrofie budowlanej zginął producent karmy dla gołębi z Piotrkowa.

Pierwszy pogrzeb jednej z pięciu ofiar z Pomorza, 55-letniego Leszka Pałaca z Łeby, ma odbyć się w czwartek. Niewykluczone, że w piątek odbędzie się pochówek 35-letniego Grzegorza Ogórka pochodzącego spod Gdańska. Na razie nie wiadomo, kiedy odbędą się pogrzeby pozostałych.

We Wrocławiu pierwszy pogrzeb odbędzie się najprawdopodobniej w czwartek. O godz. 13. planowana jest najpierw msza żałobna, a później pogrzeb byłego dyrektora jednej z wrocławskich szkół podstawowych Wiesława Prystupa. O godz. 19. w Kościele św. Karola Boromeusza we Wrocławiu planowany jest koncert dedykowany ofiarom katastrofy.

Znane są już terminy pogrzebów ofiar z Wielkopolski. W środę na cmentarzu parafialnym w Jastrzębsku (powiat Nowy Tomyśl) pochowana zostanie pracująca na targach tłumaczka Renata Wieczorek-Ludwiczak. W czwartek na cmentarzu parafialnym w Bolewicach (powiat Nowy Tomyśl) pochowany zostanie jeden z wystawców Waldemar Czapracki.

Nie wiadomo jeszcze, kiedy i gdzie pochowany zostanie 32-letni mieszkaniec Kalisza, który w Katowicach prezentował leki weterynaryjne. Uroczystości mogą odbyć się w Kaliszu lub w Kole, skąd pochodził.

W czwartek wieczorem w lubelskiej archikatedrze mszę w intencji ofiar katastrofy w Katowicach odprawi metropolita lubelski abp Józef Życiński. Związek Hodowców Gołębi Pocztowych w okręgu lubelskim w sobotę na zebraniu zarządu zdecyduje, jak uczcić pamięć ofiar.

Gołębiarze z okręgów koszalińskiego i szczecińskiego Polskiego Związku Hodowców Gołębi chcą 12 lutego zorganizować aukcję gołębi w Szczecinie lub Goleniowie. Dochód ze sprzedaży ptaków zostanie przeznaczony dla poszkodowanych i rodzin ofiar katastrofy w Katowicach. Tego dnia ma zostać odprawiona msza święta w intencji ofiar.

Pogrzeb lekarza weterynarii z Zachodniopomorskiego Radosława Śniocha odbędzie się w Koszalinie w najbliższy piątek. Termin pogrzebu prezesa koszalińskiego oddziału Polskiego Związku Hodowców Gołębi Witolda Kucharskiego nie jest jeszcze znany.

Wśród ofiar tragedii w Katowicach są czterej mieszkańcy województwa kujawsko-pomorskiego. Pogrzeby dwóch zmarłych z okolic Brodnicy odbędą się w czwartek, a dwaj zmarli z okolic Świecia nad Wisłą będą mieli wspólny pogrzeb w piątek.

Jeszcze nie wiadomo, w jakiej formie hodowcy gołębi z województwa podlaskiego będą solidaryzować się z poszkodowanymi i rodzinami ofiar katastrofy w Katowicach. Nikt z podlaskich hodowców gołębi nie zginął w katastrofie, hodowcy wyszli bowiem tego dnia wcześniej z hali.

(PAP)

o2.pl

Młodzi za kółkiem są niebezpieczni

Co o tym sądzicie, bo ja jestem przerażony. A wiosna zbliża się szybkimi krokami. Ciekawe ile w tym roku będziemy mieli pogrzebów, na których rodzice będą chowali swoje dzieci?



Co czwarty śmiertelny wypadek spowodowali w 2008 r. kierowcy, którzy nie przekroczyli 24. roku życia.

Piątek, 27 lutego: w woj. zachodniopomorskim doszło do dwóch groźnych wypadków: w Koszalinie jedna osoba zginęła na miejscu, w powiecie myśliborskim dwie zostały ranne. Sprawcy to młodzi kierowcy: w wieku 22 i 24 lat.

- To nie są odosobnione przypadki - mówi Grzegorz Sudakow, szef zachodniopomorskiej drogówki. - Co czwarty śmiertelny wypadek w ub.r. powodowali w naszym województwie kierowcy, którzy nie przekroczyli 24. roku życia.

To aż 323 wypadki, w tym 43 śmiertelne. Zginęły w nich 54 osoby, było prawie pół tysiąca rannych. Najczęstsze przyczyny to zbyt duża prędkość i nieustąpienie pierwszeństwa. Oto kilka przykładów z 2008 r.:

- w lutym, w okolicach Chojny 23-letni kierowca jadąc z prędkością ok. 200 km na godz., wpadł w poślizg i dachował. Został ranny, zginęły dwie pasażerki;

- w marcu, w Policach jego rówieśnik jadąc zbyt szybko, uderzył w betonowy słup, zginął on i jego pasażer;

- w kwietniu, pod Choszcznem 19-latek stracił panowanie nad autem, uderzył w drzewo, zginął 16-letni pasażer;

- we wrześniu między Dziwnówkiem i Łukęcinem 18-latek zjechał na przeciwległy pas i uderzył czołowo w auto jadące z przeciwka. Jedna z pasażerek poniosła śmierć na miejscu, sześcioro uczestników wypadku z ciężkimi obrażeniami trafiło do szpitali.

- Te i wiele innych przykładów dowodzą, że młodzi zwykle łamią przepisy w sposób drastyczny - dowodzi Sudakow. - Jeżdżą kilkadziesiąt kilometrów na godzinę szybciej niż można, brawurowo wyprzedzają, czy wjeżdżają na skrzyżowanie. Dlatego efektem dwóch trzecich wypadków przez nich powodowanych są rany i śmierć. Najwięcej wypadków śmiertelnych spowodowali kierowcy mający prawo jady nie dłużej niż rok.

W Zachodniopomorskiem sprawcami najczęściej są kierowcy w wieku 22 i 24 lat.

Psychologa Andrzeja Markowskiego to zjawisko nie dziwi: - Płaty mózgowe człowieka rozwijają się do 25. roku życia. Z tego wynika, że ci ludzie nie są w pełni rozwinięci. Niestety, na kursach przygotowujących do egzaminu na prawo jazdy nie dowiadują się o swych ograniczeniach. Nie wiedzą, że nie potrafią racjonalnie ocenić niebezpieczeństwa, a do tego są skonstruowani tak, że muszą udowadniać swoją wyższość. Dlatego świetnie sprawdzają się w wojsku, dlatego też szarżują na drodze.

Policjanci i psychologowie uważają, że spora wina leży w konstrukcji kursów na prawo jazdy.

- Młodym ludziom każe się wykuć na pamięć testy, nie zrozumieć przepisy i umiejętnie posługiwać się kierownicą - mówi Sudakow.

Markowski uważa, że gdyby wprowadzić elementy psychologii na kursach, ich absolwenci mogliby dowiedzieć się o swych słabościach i zagrożeniach z tym związanych.

Zachodniopomorska policja przygotowuje film prezentujący zagrożenia powodowane przez młodych. - Chcemy, by jeszcze w tym roku płyty z filmem trafiły do szkół jazdy - mówi Sudakow.

Źródło: Gazeta Wyborcza Szczecin, Mariusz Rabenda

Rocznica śmierci Przemka Czai

Dziś mija rocznica śmierci młodego kibica zabitego przez policjanta który skatował go pałką.

Artykuł z polska.pl:

Niektórzy (lub nawet wielu) z czytających ten artykuł znają taką piosenkę (jej przytoczenie nie jest wyrazem poglądów autora tego artykułu na temat policji): „Mundur niebieski, orzeł żelazny, zabiłeś dziecko, jesteś odważny. Jesteś odważny, jesteś szczęśliwy, słupska policja to s…syny”.

Ta popularna, zwłaszcza wśród kibiców śpiewka powstała wkrótce po wydarzeniu, do którego doszło 10 stycznia 1998 w Słupsku. Tego dnia, w tamtejszej hali sportowej „Gryfia” rozgrywany był mecz koszykówki między drużynami „Czarnych Słupsk” i „AZS Zagaz Koszalin”. Spotkanie zakończyło się zwycięstwem „Czarnych”.

Pałką

Rozradowani zwycięstwem swojej drużyny kibice wyszli na ulice. Niektórzy z nich wyzywali policję, ale ponadto zachowywali się spokojnie. Jednak dla funkcjonariusza policyjnych oddziałów prewencji (wywodzących się – przypomnijmy - z dawnego ZOMO) Dariusza Woźniaka już to było dostatecznym powodem do użycia siły. Gdy grupa kibiców przechodziła przez jezdnię na czerwonym świetle, siedzący wraz z policjantem Robertem K. w radiowozie Woźniak wyskoczył z radiowozu, popędził za trzynastoletnim Przemkiem Czają i kilkakrotnie uderzył go pałką w szyję i głowę. Bił go jeszcze, gdy chłopiec leżał już nieprzytomny na chodniku. Pomimo próśb kibiców, policjanci nie wezwali karetki pogotowia. Po kilkunastu minutach Przemek Czaja zmarł.

„Śmierć za śmierć”

Wzburzenie opinii publicznej było ogromne. Przez cztery następne dni Słupsk był miejscem gwałtownych walk między kibicami – przybyłymi również z innych miast – a policją. Na ulicach miasta płonęły barykady, rzucano kamieniami oraz butelkami z benzyną i demolowano policyjne samochody. Zebrany pod budynkami Komendy Rejonowej Policji i Prokuratury Rejonowej tłum krzyczał „Śmierć za śmierć” i „MO - Gestapo”. Wbrew jednak obawom wielu osób – a zwłaszcza przedstawicieli władz – pogrzeb Przemka Czai w dniu 14 stycznia miał przebieg spokojny.

W końcu skazani

Pół roku później Sąd Okręgowy w Koszalinie skazał aresztowanego następnego dnia po śmierci Przemka Czai Dariusza Woźniaka na 6 lat więzienia za pobicie ze skutkiem śmiertelnym. Wskutek odwołania, złożonego przez oskarżycieli posiłkowych (rodziców Przemka Czai) i prokuratora Sąd Apelacyjny w Gdańsku podwyższył wyrok w jego sprawie do 8 lat pozbawienia wolności. Robert K. za nie udzielenie pomocy osobie znajdującej się w stanie bezpośredniego zagrożenia życia lub zdrowia skazany został na 8 miesięcy więzienia.

Odsiedział połowę kary

Dariusz Woźniak nie odsiedział orzeczonej kary w całości. Po dziewięciu miesiącach spędzonych w areszcie tymczasowym wyszedł za kaucją w wysokości 5 tys. złotych, którą wpłacił za niego Niezależny Samorządny Związek Zawodowy Policjantów w Słupsku. Później – dzięki opiniom lekarskim – przez jeszcze blisko dwa lata przebywał na wolności. Do więzienia zgłosił się w połowie 2000 roku. Wyszedł po czterech latach (co zgodnie z prawem stanowiło minimalny okres do warunkowego zwolnienia) za dobre sprawowanie.

Co tu winna jest Policja?

Rodzice Przemka Czai wytoczyli też Policji sprawę cywilną o odszkodowanie. Ostatecznie, po kilku latach batalii prawnych Sąd Okręgowy w Gdańsku zasądził od komend wojewódzkiej w Gdańsku i miejskiej w Słupsku kwotę w wysokości 323 000 złotych (rodzice zabitego kibica żądali pół miliona). W marcu 2006 r. pomorska policja zażądała od będącego na emeryturze Dariusza Woźniaka zwrotu pieniędzy wypłaconych przez nią rodzinie Przemka Czai. Zdaniem policji, śmierć Przemka Czai była wyłącznie wynikiem przestępczego działania Dariusza Woźniaka i Roberta K. i nie ma powodu, by odpowiedzialnością za nią obarczać jednostki policji, w których służyli ci funkcjonariusze. Do Sądu Okręgowego w Słupsku wpłynął pozew Policji w tej sprawie.

Bartłomiej Kozłowski, 2006



P.S. To nie temat do stawiania tylko samych świeczek!

Pogrzeb biskupa Ignacego Jeża

[center][/center]

W związku ze śmiercią i pogrzebem nieodżałowanego biskupa seniora Ignacego Jeża, honorowego obywatela Kołobrzegu, który miał zostać przez Papieża Benedykta XVI mianowany kardynałem, biskupi diecezji wystosowali odezwę do diecezjan.

Siostry i Bracia, drodzy Diecezjanie!
Z wielkim smutkiem przyjęliśmy wiadomość, jaka dotarła do nas z Rzymu we wtorek rano o śmierci naszego ukochanego biskupa seniora Ignacego Jeża. Biskup Ignacy udał się z pielgrzymką do Rzymu z grupą księży katowickich na zakończenia roku św. Jacka oraz by modlić się przy grobie sługi Bożego Jana Pawła II w 29 rocznicę wyboru na papieża. Właśnie przed Mszą św. o rychłą beatyfikacje Jana Pawła II w bazylice św. Piotra, we wspomnienie św. Jadwigi Śląskiej 16 października, zmarł nasz Biskup Senior. Ojciec Święty Benedykt XVI podczas audiencji środowej w dniu 17 października wyznał: „iż pragnął także wynieść do godności kardynalskiej zmarłego wczoraj bp. Ignacego Jeża”.
Biskup Ignacy był najstarszym biskupem Polski. Urodzony 1914 roku w Radomyślu Wielkim, po studiach na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w 1937 roku przyjął święcenia kapłańskie z rąk bp. Stanisława Adamskiego w Katowicach. W 1942 roku został aresztowany i wywieziony do obozu koncentracyjnego w Dachau, który opuścił po wyzwoleniu 29 kwietnia 1945 r.
Po wyzwoleniu był katechetą w katowickim gimnazjum, dyrektorem i rektorem niższego seminarium duchownego, a następnie rektorem kursu wstępnego Wyższego Seminarium Duchownego Diecezji Katowickiej. W 1960 roku został biskupem pomocniczym w Gorzowie Wielkopolskim a w roku 1962 roku uczestniczył w Soborze Watykańskim II. Po erygowaniu w dniu 28 czerwca 1972 nowej diecezji koszalińsko-kołobrzeskiej, przez papieża Pawła VI, został mianowany pierwszym biskupem diecezjalnym naszej diecezji. To on tworzył tę diecezję od podstaw. Zorganizował Kurię i Sąd Biskupi w Koszalinie, wybudował gmach Wyższego Seminarium Duchownego, erygował ponad 100 parafii, bierzmował tysiące młodych ludzi, udzielił święceń kapłańskich wielu prezbiterom naszej diecezji, integrował ludność Pomorza Zachodniego, darzył nas swym uśmiechem i optymizmem.
W dniu 16 października 1978 roku był na placu św. Piotra świadkiem wyboru Karola Wojtyły na Stolicę Piotrową i jednym z pierwszych polskich biskupów przyjętych przez nowo wybranego Papieża, którego był wieloletnim przyjacielem. 1 czerwca 1991 miał wielką radość, goszczenia Papieża w Koszalinie. Po przejściu na emeryturę w 1992 roku był ciągle aktywny, dzieląc się swym charyzmatem nie tylko na terenie diecezji ale i w Polsce jak i poza jej granicami. Jego wkład w dzieło pojednania polsko – niemieckiego doceniły władze niemieckie, odznaczając go Wielkim Krzyżem Orderu Zasługi Republiki Federalnej Niemiec. W siedemdziesiątą rocznicę święceń kapłańskich Prezydent Polski Lech Kaczyński odznaczył Biskupa Ignacego Krzyżem Wielkim Orderu Odrodzenia Polski. Był też kawalerem przyznawanego przez dzieci Orderu Uśmiechu.
Drodzy Diecezjanie!
Na poniedziałek i wtorek 22 i 23 października przewidziane są główne uroczystości pogrzebowe nieodżałowanego śp. biskupa Ignacego Jeża.
W sobotę 20 października od godziny 8.00 w kościele pw. Józefa obok katedry w Koszalinie zostanie wystawione w trumnie ciało zmarłego. Tam też we wszystkich tych dniach, w sobotę, niedzielę i poniedziałek liczymy na serdeczną i gorącą modlitwę wiernych diecezjan za tak lubianego i drogiego nam biskupa Ignacego. Tych, którzy nie mogą przybyć na modlitwy przy zmarłym, zachęcamy do udziału we Mszach świętych w parafiach jak i do modlitwy różańcowej czy innych nabożeństw.
W poniedziałek 22 października o godz. 9.00 zostanie odprawiona uroczysta jutrznia po której trumna zostanie przeniesiona do katedry.
O godz. 16.00 w poniedziałek w katedrze koszalińskiej zostanie odprawiona uroczysta Msza św. za zmarłego pierwszego biskupa diecezji pod przewodnictwem biskupa ordynariusza Edwarda Dajczaka. Po tej Mszy św. ciało zmarłego zostanie przewiezione do bazyliki kołobrzeskiej, gdzie o godz. 19.00 zostanie również odprawiona Msza św.
23 października o godz. 14.00 rozpocznie się Msza święta pogrzebowa z udziałem Episkopatu Polski, kapłanów i wiernych. Zgodnie z ostatnią wolą ciało zmarłego biskupa Ignacego Jeża zostanie złożone w krypcie konkatedry kołobrzeskiej.
Umiłowani Diecezjanie!
Dni, które przeżywamy, są wyjątkowe dla naszej diecezji. Ksiądz biskup Jeż wpisał się głęboko w historię naszej diecezji i całego Pomorza Zachodniego. Położył fundament kościoła koszalińsko-kołobrzeskiego, oddając mu się bez reszty, w myśl swego biskupiego zawołania: „Przyszedłem rzucić ogień na ziemię”. Niech nasz liczny udział w tych dniach pożegnania będzie wyrazem naszej serdecznej wdzięczności, za wszelkie dobro, które tak obficie spłynęło na nas wszystkich.

Bp Paweł Cieślik Bp Tadeusz Werno bp Edward Dajczak

Góra górze nierówna...

Oto tekst postu na www.topr.com.pl z powodu, którego Andrea przypisuje mi zbrodnicze zamiary i szarganie pamięci zmarłych:

JanekK

Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 142
Skąd: Koszalin
Wysłany: Pią Sie 26, 2005 9:35 am

--------------------------------------------------------------------------------
Nie, Andrzeju, nie interesuje mnie to aż tak bardzo. Poza tym to naruszenie reguł gatunku. Tego rodzaju forum jak te z natury rzeczy powinno składać się z szczerych wypowiedzi. Mój pogląd w jakiejś tam kwestii jest taki to a taki i piszę to. Podobnie jeśli uważam, że kogoś pogląd w tej sprawie jest błędny to też to piszę, nie sugerując się przy tym "kto" ten pogląd wyraża i czy swoją wypowiedzią mogę pewnej grupie osób "podpaść" czy też wręcz odwrotnie, "zasłużyć". Dlatego nie mogę odpowiedzieć na Twoje zaproszenie do rozmowy na priv. Priv na takich forach służy zupełnie do czegoś innego - np. do ustalenia godziny wyjazdu na wspólny wypad w Tatry, przekazania adresu, telefonu itd.
Ty swój enigmatyczny tekst ogłosiłeś publicznie, dając tym samym czytelny sygnał, że oczekujesz publicznej nad nim dyskusji - taki jest przecież cel forum - nie rozumiem o co Ci chodzi, więc pytam, dalej nie wiem więc odpuszczam, tyle. Dlaczego odpowiadam (tym postem) - bo nie chcę aby pomyślano, że propozycję przyjąłem. Przy enigmatyczności Twojego tekstu a jednocześnie słabym zamaskowaniu tego komu się chce dokopać, każdy kto przystałby na Twoją propozycję stawia się w dwuznacznej sytuacji. Rozumiemy się?
A teraz jeszcze parę słów. Piszesz tu mnóstwo postów, chyba najwięcej ze wszystkich, naogół enigmatycznych, niezrozumiałych, pełnych aluzji, dotyczących sytuacji znanych niewielkiemu kręgowi osób. Jednocześnie wyziera z nich aż zbyt wyraźnie, że masz do kogoś, jednej osoby lub więcej, jakieś pretensje, wysuwasz niejasne podejrzenia itd. Jeśli nie są one wytworem wyobraźni to co Ci przeszkadza sformułować je wprost - kawa na ławę Andrzeju. Jeśli powstały natomiast tylko w Twojej wyobraźni to... jesteś lekarzem, chyba już wiesz gdzie powinieneś się udać, są specjaliści...
No i jeszcze jedno, co mnie mierzi szczególnie. Z uporem wracasz do pewnej osoby, której już nie ma wśród nas. Jak zwykle w Twój sposób - półsłówkami, aluzjami... Andrzej, po co to? Czy masz wszystkich za idiotów? Czy to ma jakikolwiek związek z Tatrami, TOPR-em, kimś z grona tu pisujących? Nie, wiesz o tym pewnie aż za dobrze. No i w związku z tym to wygląda niesmacznie by nie powiedzieć ostrzej...
Andrzeju - masz swoją pracę, napewno trudną i odpowiedzialną, masz swoją stronę www, naprawdę ciekawą. Masz głęboką wiedzę w zakresie GPS - wogóle tego nie rozumiem, ale podziwiam. Po co więc "męczysz" się na tym forum, gdzie zdajesz się nie cenić ani lubić nikogo i jak mi się wydaje z wzajemnością. Gdy małżeństwo już nie może na siebie patrzeć to wyjściem jest rozwód, tu nawet nie trzeba iść do sądu. Długi czas sądziłem, że Twoje "anse" mają jakąś rzeczywistą przyczynę, niestety chyba się myliłem. Dlatego przemyśl to wszystko raz jeszcze...

Odpowiedż Andrei
Andrzej Małysz

Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 95
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie Sie 28, 2005 7:18 pm

--------------------------------------------------------------------------------
"Z uporem wracasz do pewnej osoby, której już nie ma wśród nas"

Co masz przeciwko zapaleniu drugi raz w ciągu sześciu miesięcy znicza dla Grześka Barnasia?;
Waldorff Jerzy mawiał, co cytuję z pamięci, że "Narody nie pamiętające o swych zmrałych są skazane na zagładę";

am
_________________

Moja odpowiedź
JanekK

Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 142
Skąd: Koszalin
Wysłany: Nie Sie 28, 2005 8:27 pm

--------------------------------------------------------------------------------
[quote="Andrzej Małysz
Co masz przeciwko zapaleniu drugi raz w ciągu sześciu miesięcy znicza dla Grześka Barnasia?;
am[/quote]

Nic nie mam. Ile razy jestem w Zakopanem też idę na cmentarz i zapalam kilka zniczy na kilku grobach ludzi, których znałem z gór. Ale nie daję o tym anonsu do prasy ani na fora dyskusyjne z wymienianiem nazwisk. Ot i cała różnica.[/list]

Odpowiedź Andrei
Andrzej Małysz

Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 95
Skąd: Poznań
Wysłany: Nie Sie 28, 2005 9:08 pm

--------------------------------------------------------------------------------
"Ale nie daję o tym anonsu do prasy"

a ja daję?;
w jakiej gazecie było?

"ani na fora dyskusyjne z wymienianiem nazwisk. Ot i cała różnica."

cieszy mnie ta różnica;
zresztą na "starym forum" był taki sympatyczny zwyczaj;
nie mam zamiaru Ci tego tłumaczyć;
próżny trud;
jak i nie mam zamiaru tańczyć po Twą batutę Panie anonim;

Kajtka Gawareckiego też będziesz miał odwagę publicznie zbluzgać?;
przecież to On dał na tym forum "anons";
Marcina Józefowicza też.......?;
przecież to od Niego dostałem sesemesa o pogrzebie i zawisie "Sokoła" nad Uroczystością;

bez zdrówka;
am

To co tu nie jest wyżej napisane jest doskonale znane panu Andrzejowi Małyszowi i mnie a ponieważ wkracza w dobra osobiste osób trzecich nie może być publicznie ogłoszone. Osoby z tego forum, które chciałyby się dowiedzieć nieco więcej, oczywiście w dopuszczalnych prawem rozmiarach proszone są o skomunikowanie się ze mną na PW.
Pan Andrzej Małysz vel Andrea jest dla mnie osobą skreśloną z mojego wykazu maili, gg itd I to wcale nie od dzisiaj. A dla pełnej jasności tekst postu Andrzeja Małysza otwierającego tamten wątek;

Andrzej Małysz

Dołączył: 28 Lip 2005
Posty: 95
Skąd: Poznań
Wysłany: Czw Sie 25, 2005 5:57 pm

--------------------------------------------------------------------------------
może od razu pójdzie na OT?;
mnich;
wspólna lina;
czy warto mordy prać?;
może zapytajmy M.J.?
zdrówko;
am

Komentarz zostawiam czytelnikom.

Trochę kawałów

O zakonnikach

Gra ksiądz z kościelnym w golfa. Obok dołka ksiądz staje... mierzy... pyk i nie wpadło.
- O k...! Nie trafiłem! - ryczy.
Na to kościelny wznosi oczy ku niebu i modli się:
- Boże, nie pozwól mu tak grzeszyć na oczach innych ludzi.
Grają dalej i przy następnym dołku sytuacja się powtarza.
Znowu ksiądz z bliska nie trafił i znowu klnie.
Kościelny znowu modli się do Boga:
- Boże nie daj mu tak kląć! Ukarz go jakoś!
Przy którymś następnym dołku sytuacja się powtarza.
Nagle błyska piorun i wali w... kościelnego.
Zza chmur wychyla sie zdziwiona twarz Jahwe i słychać donośny głos:
- O k...! Nie trafiłem!

--------------------------------------------------------------------------------
Biegnie Icek przez łąkę na stacje PKP i z daleka widzi nadjeżdżający pociąg.
Myśli sobie:
- Panie Boże, pomóż mi, bo nie zdążę.
Nagle się przewrócił.
- Pomóż mi, tylko już mnie nie popychaj.

--------------------------------------------------------------------------------
O Polakach

Przylecieli Amerykanie na Marsa. Wychodza i nagle łapią ich kosmici.
Zamykaja ich w kapsule i dają im 15 minut na wydostanie się.
Przychodzą po 15min i mówią:
- Jestescie słabi. Polacy, co byli przed wami,
wydostali sie szybciej i jeszcze nam prezenty rozdali
- a jakie to były prezenty?
- nazywali to WPIERDOL, ale każdy dostał!

--------------------------------------------------------------------------------
Dwóch Polaków pracuje na budowie w Niemczech- jeden legalnie drugi na czarno.
Pracują już parę tygodni gdy nagle na placu budowy pojawia się niemiecka policja z kontrolą.
Polak pracujący legalnie szybko do nich podchodzi i zaczyna z nimi rozmowe po niemiecku.
Ci go pytaja o dokumenty, o pozwolenie na pracę itp. Po szczegółowej kontroli pytaja sie o tego drugiego:
(po niemiecku) A wasz kolega moze tu podejść i pokazać dokumenty?
- Ale on ma wszystko w porządku panie policjancie...
- A dokumenty i pozwolenie na prace ma?
-Ależ tak panie policjancie!!!
- To niech go pan tu zawoła!!
- Ale przecież mówię że on tu pracuje legalnie!!!
_ Proszę go natychmiast zawołać!! (karze policjant)
Polak machając przywołująco na tego drugiego ręką głośno krzyczy po Polsku:
- Kazik, k***a spierdalaj!!!!!!!!!!!!!

--------------------------------------------------------------------------------
O Blondynkach

Siedzi blondynka przed komputerem i nagle dostała maila.
Przeczytała uważnie po czym wstała od komputera, spojrzała na zegar, zdjęła majtki i zaczęła drapać się w miejscu, w którym nie wypada się drapać dużym dziewczynkom.
Co było napisane w mailu?
"Pogrzeb w Szczecinie o 12.00"

--------------------------------------------------------------------------------
Jedzie blondynka rowerem i zatrzymuje ją policjant.
- Nie ma pani powietrza w tylnim kole.
Blondynka sprawdza koło i stwierdza:
- No tak, ale tylko na dole.

--------------------------------------------------------------------------------
Przesądna blondynka mówi do przyjaciółki:
- Wiesz, rano upuściłam talerz. Boję się, że to może zaszkodzić dziecku, które w sobie noszę.
- W zabobony wierzysz? Miesiąc przed moim urodzeniem, mama rozbiła płytę gramofonową i
nic mi nie jest...
nic mi nie jest...
nic mi nie jest.

--------------------------------------------------------------------------------
O Babie

Pan doktor - przymilając się zaczyna baba - to stale mnie bada, opukuje, a nigdy nie zapyta, jak się czuję. -A jak się pani czuje? -Ach, niech lepiej pan doktor nie pyta!

--------------------------------------------------------------------------------
Przychodzi baba do lekarza i mówi: - Panie doktorze, karmię mojego chłopa kluchami, aby nabrał sił i więcej mógł, no, wie pan, co... - Droga pani. Od krochmalu, to tylko kołnierzyk stoi.

--------------------------------------------------------------------------------
Przychodzi baba do lekarza z całym workiem papieru toaletowego: -Po co to pani? -Słyszałam, że jest pan zasranym specjalistą...

--------------------------------------------------------------------------------
Przychodzi baba do lekarza i skarży się: -Panie doktorze wszyscy mnie ignorują. -Następny proszę! - woła lekarz.

--------------------------------------------------------------------------------
Przychodzi baba do okulisty: -Panie doktorze, z bliska źle widzę. -A z daleka? -Z Koszalina...

--------------------------------------------------------------------------------
Przychodzi baba do lekarza, lekarz jej każe oddać mocz do analizy.
- Gdzie mam go oddać?
- Do słoika - stoi na szafie.
Lekarz wychodzi z pokoju, wraca za 5 minut i widzi cały pokój zasikany
- Co pani zrobiła?
- A myśli pan, że tak łatwo nasikać do słoika stojącego na szafie?

--------------------------------------------------------------------------------
Przychodzi baba do lekarza.
- Panie doktorze, wyrostek mi dokucza.
- Kopnąć gówniarza, to się odczepi.

--------------------------------------------------------------------------------
Przychodzi baba do lekarza ze skargą:
- Mój chłop zmienił się w konia.
- Jak to w konia?
- Dał się podkuć, żre siano i rży. Czy może pan pomóc?
- Mogę, ale to będzie kosztowało.
- O pieniądze to niech się pan nie martwi!
On w tamtym tygodniu wygrał Wielką Pardubicką.

--------------------------------------------------------------------------------

Świat Słowian wczesnego średniowiecza

Cytat: I. Formy i struktury osadnicze
Marek Dworaczyk, Krzysztof Kowalski - Wczesnośredniowieczny przysiółek w Szczecinie-Gumienicach
Henryk Janocha - Wczesnośredniowieczna osada w Łykowie nad Parsętą
Ignacy Skrzypek - Wczesnośredniowieczne grodziska w Kretominie pod Koszalinem. Komunikat o rezultatach badań archeologicznych w latach 1977-1979
Lech Leciejewicz - Kiedy został wzniesiony gród w Kołobrzegu?
Sławomir Słowiński - Kilka uwag o wczesnośredniowiecznych obwałowaniach Szczecina
Zofia i Stanisław Kurnatowscy - Piastowskie "urządzanie" kresów północno-zachodnich państwa
Marek Dulinicz - Król Henryk I i obrońcy Lubuszy (929 rok)
Siergiej W. Bieleckij - Jeszcze raz o kulturnoj stratigrafii niżnego sloja Pskowskogo gorodiszcza i wozniknowienii goroda Pskowa
Grzegorz Treske - Fosa - rów - przykopa. Przyczynek do rozważań nad obronnością grodów wczesnośredniowiecznych
Krzysztof Czapla - Terytorium plemienne Dziadoszan w świetle źródeł archeologicznych
Eldegarda M. Foltyn - Problem "górnośląskiego obszaru osadniczego" w starszych wiekach średnich. Przyczynek do badań regionalnych Górnego Śląska
Marta Młynarska-Kaletynowa - Gród ryczyński w XIII wieku
Andrzej Rozwałka, Marek Stasiak - Konwent w sercu miasta. Dominikanie w przestrzeni miejskiej średniowiecznego Lublina.

II. Rzemiosła
Eugeniusz Cnotliwy - Ornamentyka wczesnośredniowiecznej ceramiki z grodziska w Białogardzie na Pomorzu Zachodnim
Anna Bogumiła Kowalska - Uwagi na temat wytwórczości szewskiej w Szczecinie i Wolinie w VIII-X wieku
Beata Wywrot-Wyszkowska - Zabytki z rogu i kości odkryte na terenie wczesnośredniowiecznego zespołu grodowego w Kołobrzegu
Edward Dąbrowski - Wczesnośredniowieczny obiekt mieszkalny z Broniszowa koło Zielonej Góry (stanowisko 1)
Waldemar A. Moszczyński - Synchronizacja zespołów ceramiki jako problem badawczy. Żukowice, stanowisko 9, obiekt 1 i Wyszogród, stanowisko 2a, obiekt 19
Hanna Kocka-Krenz - Pracownia złotnicza na poznańskim grodzie
Andrzej Sikorski - Odciski tkaniny na glinianym tyglu odlewniczym z pracowni złotniczej na Ostrowie Tumskim w Poznaniu (stanowisko 9/10)
Jerzy Olczak - Zagadnienie witraży w tzw II kościele przedromańskim na Ostrowie Lednickim
Ingo Heindel - Ausgewaehlte Werkzeugfunde des 9. bis 13./14. Jh. in den Gebieten zwischen Elbe/Saale und Bug
Jacek Borkowski - Pozostałości nowożytnego rzemiosła garbarskiego na stanowisku 94 w Słupsku, woj. pomorskie

III. Handel i wymiana
Władysław Filipowiak - Wczesnośredniowieczna "linia żeglugowa" Hedeby (Haithabu) - Starigard (Oldenburg) - Wolin
Anna Wrzesińska, Jacek Wrzesiński - Odważniki z wczesnośredniowiecznego stanowiska w Dziekanowicach
Krzysztof Wachowski - Systemy odważników w Polsce średniowiecznej
Sławomir Moździoch, Stanisław Suchodolski - Obieg monetarny na Śląsku w XI wieku na przykładzie znalezisk z Bytomia Odrzańskiego
Felix Biermann - Zwei mittelalterliche gravierte Buntmetallschalen von Pneemuende
Michał Kara - W kwestii pochodzenia wczesnośredniowiecznych osełek z fyllitu na ziemiach Polski północno-zachodniej - głos w dyskusji.

IV. Codzienność
Michał Brzostowicz - "Ciało" wczesnego średniowiecza. Kilka refleksji o ceramice i garncarstwie Słowian
Antoni Porzeziński - Typologia okuć pasów z cmentarzyska średniowiecznego w Cedynii
Artur Dębski, Piotr Wawrzyniak - Znalezisko wczesnośredniowiecznego noża z oprawą inkrustowaną srebrem z podgrodzia na Zagórzu w Poznaniu
Anatol N. Kirpićnikov, Marek F. Jagodziński - Wczesnośredniowieczny miecz znaleziony w Elblągu
Gerard Wilke - Próba interpretacji podwodnych odkryć militariów przy rezydencji pierwszych Piastów na Ostrowie Lednickim
Radosław Liwoch - Wczesnośredniowieczne ozdoby rąk z grodziska i cmentarzyska w Podhorcach na Ukrainie
Aleksander N. Sorokin, A. E. Tjanina - Iz istorii drewnerusskoj woinskoj kultury

V. Obrządek pogrzebowy
Andrzej Krzyszowski - Grób typu Alt Kaebelich z osady w Otoku, pow. Gryfice
Bartłomiej Szmoniewski, Anna Tyniec-Kępińska - Zum Bestattunsbrauchtum in Kleinpolen im Lichte der neuen Forschungsergebnise
Sebastian Brather - "Totenhochzeit"? Zur Interpretation zer altersabhaengiger Grabausstattungen bei den westlichen Slaven
Marian Rębkowski - Kilka uwag w sprawie genezy orientacji pochówków szkieletowych we wczesnym średniowieczu
Barbara Lepówna - Zagadkowe grobowce odkryte w 1964 roku w południowo-zachodniej cześci gdańskiego grodu.
Franciszek Rożnowski, Jarosław Rożnowski, Lidia Cymek - Badania antropologiczne ludzkich szczątków kostnych wydobytych na terenie zamku książęcego w Szczecinie
Henryk Machajewski - Grób kultury wielbarskiej w miejscowości Łobes, woj. zachodniopomorskie
Vladimir I. Kulakov - Istoria otkrytia i izuczenia Kaupa

VI Kontakty międzykulturowe
Błażej Stanisławski - Wczesnośredniowieczna ceramika słowiańska w Skandynawii
Johan Callmer - Early West Slavic pottery and scandinavian brooches and combs
Jakub Morawiec - Niektóre sporne problemy dotyczące życia i działalności Olafa Tryggvasona
Marcin Wołoszyn - Ze studiów nad obacnością ruska i skandynawską na ziemiach polskich w X-XII wieku
Kinga Zamelska-Monczak - Związki kulturowe wczesnośredniowiecznego grodu w Santoku
Rudolf Prochazka, Martin Wihoda - Polsku prunik na Moravu a hrad Prerov v kontextu dejin 10. stoleti
Wojciech Chudziak - Wczesnośredniowieczny grot włóczni z Nętna - przyczynek do studiów nad chrystianizacja Pomorza Środkowego
Leszek Kajzer - Z oddalenia widzianych spraw kilka dotyczących wczesnego średniowiecza

Myślę, że znajdziesz coś dla siebie

Zginęło 20 lotników..

Polska okryła się żałobą po środowej katastrofie wojskowego samolotu CASA pod Mirosławcem, w której zginęło 20 lotników. Badane są przyczyny tragedii. W wielu miastach odprawiono msze św. w intencji ofiar. Ich rodziny otrzymają pomoc. Z całego świata napływają kondolencje.

Prezydent Lech Kaczyński wprowadził żałobę narodową od czwartku od godz. 19 do soboty do godz. 19. "Nigdy nie zapomnimy ofiarnej służby tych, którzy zginęli w katastrofie pod Mirosławcem" - zapewnił prezydent, który wpisał się do księgi kondolencyjnej w Pałacu Prezydenckim. L. Kaczyński skrócił pobyt w Chorwacji i wieczorem udał się na miejsce katastrofy.

Rząd przyjął uchwałę w sprawie uczczenia minutą ciszy w piątek w południe pamięci ofiar katastrofy - poinformował premier Donald Tusk po specjalnym posiedzeniu rządu. Premier w nocy ze środy na czwartek był na miejscu katastrofy.

Szef MON Bogdan Klich zapewnił, że bliscy ofiar dostaną pomoc finansową. Każdy oficer zostanie pośmiertnie awansowany. Pomoc ma polegać m.in. na pokryciu kosztów i zorganizowaniu pogrzebów, zasiłkach pogrzebowych, odprawach pośmiertnych i zapomogach. Resort jest gotów wypłacić świadczenia wysokości 85-150 tys. zł, zależnie od stopnia żołnierza, który zginął.

Sejm przerwał obrady i przeniósł na następne posiedzenie zaplanowaną na czwartek debatę nad informacją rządu o sytuacji w służbie zdrowia. Posłowie uczcili minutą ciszy pamięć ofiar.

To smutny dzień dla polskiego lotnictwa - powiedział biskup polowy WP gen. Tadeusz Płoski podczas mszy św. odprawionej w czwartek wieczorem w warszawskiej Katedrze Polowej w intencji ofiar. W mszy uczestniczyli m. in. premier, marszałkowie Sejmu i Senatu, małżonka prezydenta Maria Kaczyńska, szefowie MON i MSZ. We mszy uczestniczyła też Marianna Andrzejewska - matka gen. Andrzeja Andrzejewskiego, który zginął w wypadku. Mszy przewodniczył abp metropolita warszawski Kazimierz Nycz.

Także w intencji ofiar w kościele w Mirosławcu w czwartek wieczorem odbyła się msza św., w której uczestniczyli mieszkańcy miejscowości i żołnierze z tamtejszej jednostki. O godz. 19.07 - w godzinę tragedii - na znak solidarności z rodzinami ofiar w Mirosławcu i Szczecinie zawyły syreny. Symbole żałoby widoczne są tam na każdym kroku.

W intencji ofiar modlono się w całym kraju, m.in. paulini na Jasnej Górze oraz księża marianie i pielgrzymi w Licheniu.

Kondolencje przekazali m.in. przewodniczący Komisji Europejskiej Jose Barroso, sekretarz generalny NATO Jaap de Hoop Scheffer, prezydent Francji Nicolas Sarkozy, kanclerz Niemiec Angela Merkel, prezydent Rosji Władimir Putin, Białorusi - Alaksandr Łukaszenka, Węgier - Laszlo Solyom, Estonii - Toomas Hendrik Ilves.

Do bazy lotniczej w Mirosławcu, w której pobliżu rozbił się samolot, przyjechali prokuratorzy z prokuratury wojskowej w Poznaniu, która prowadzi śledztwo. Czynności wstępne prowadzili prokuratorzy z Koszalina i Szczecina.

W ocenie dowódcy Sił Powietrznych gen. Andrzeja Błasika, komisja będzie potrzebowała do kilkunastu dni na ustalenie przyczyny katastrofy. Wyraził przekonanie, że loty samolotów tego typu - zawieszone po katastrofie - będzie można wznowić, gdy komisja wykluczy usterkę techniczną. Po południu odnaleziono "czarną skrzynkę" samolotu.

Gen. Błasik zaznaczył, że choć samolot był wykorzystywany nieco intensywniej niż zakładano, nie ma mowy o nadmiernej eksploatacji. Podkreślił, że z maszyną, która się rozbiła, nie było wcześniej żadnych problemów technicznych.

Pilot CASY dwa razy podchodził do lądowania, bo przy pierwszym podejściu niewyraźnie widział pas - poinformował szef Sztabu Generalnego WP gen. Franciszek Gągor. "Przy pierwszym jakby najściu pilot niewyraźnie widział pas. Dostał polecenie dokonania drugiego nalotu, w tym czasie włączono wszystkie światła" - powiedział generał. Według niego, pilot przekazał, że pas widzi "bardzo dobrze".

Dowódca 2. Brygady Lotnictwa Taktycznego w Poznaniu gen. bryg. Włodzimierz Usarek, który wysiadł z samolotu w Poznaniu, powiedział, że przed katastrofą nie było żadnych niepokojących symptomów.

"To duży cios dla środowiska lotniczego i całego lotnictwa. Zastąpienie niektórych osób, które zginęły w katastrofie, będzie trudne, ale ich stanowiska zapewne w dość krótkim czasie zostaną obsadzone, nie ma innego wyjścia, takie jest życie" - powiedział publicysta Tomasz Hypki.

Wojskowy samolot transportowy CASA C-295M rozbił się w środę wieczorem w Mirosławcu. Samoloty te są na wyposażeniu polskiej armii od 2003 r. Do chwili katastrofy armia miała 10 tych maszyn, dwie kolejne mają zostać dostarczone w bieżącym roku. Kupno kolejnych czterech egzemplarzy jest w planach. W sumie na świecie lata 47 tych samolotów. Eksperci hiszpańskiej firmy produkującej CASY udali się już do Polski, by pomóc w badaniu przyczyn pierwszej w historii firmy katastrofy tego modelu (CASA C- 295M).



20 oficerów sił powietrznych to jest tragedia dla wojska polskiego i z tej perspektywy ogłoszenie żałoby ma swoje uzasadnienie, ale mam wrażenie, że prezydent żongluje żałobami. To już może lepiej ogłosić żałobę każdego dnia, kiedy codziennie umiera po kilku kierowców na polskich drogach?

Żeby nie OT-ować w temacie światełek i świeczek.